Miesięczne archiwum: Czerwiec 2018

Odpowiadamy na wezwanie z sanepidu

***

Wniosek o udostępnienie informacji publicznej

Dotyczy pism PPIS w …………… sygn. …………. z dnia ………..

Z uwagi na to, że “zobowiązanym” w rozumieniu ustawy z dnia 17 czerwca 1966r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji jest osoba, “która nie wykonała w terminie obowiązku o charakterze pieniężnym lub obowiązku o charakterze niepieniężnym” (art. 1a ppkt 20 w/w ustawy) niniejszym wzywam PPIS w …………….. do udostępnienia następującej informacji publicznej:

  1. czy w rozumieniu PPIS w …………….. jestem “zobowiązanym” w rozumieniu art. 1a ppkt 20) ustawy z dnia 17 czerwca 1966r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji?

  2. jeśli odpowiedź na pytanie nr 1 jest twierdząca, to wnoszę o wskazanie daty wraz z którą w ocenie PPIS w …………… upłynął termin poddania mojego dziecka szczepieniom ochronnym, co w rozumieniu ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji uczyniło mnie w ocenie PPIS w ……………… “osobą zobowiązaną”,

  3. podstawy prawnej określającej, w jaki sposób PPSE ustala w/w termin,

  4. trybu, w jakim wystosowano do mnie pisma sygn. …………………. z dnia ………………… wraz ze wskazaniem odpowiedniej podstawy prawnej mając na uwadze, że wskazanie samej nazwy ustawy nie może być rozumiane jako wskazanie podstawy prawnej, o ile ustawa nie składa się wyłącznie z jednego artykułu.

  5. czy moje dziecko w ocenie PPIS w …………………… podlega obecnie “szczepieniom ochronnym”czy “szczepieniom wyrównawczym” o których mowa w rozdziale IV Programu Szczepień Ochronnych?

Forma udostępnienia informacji publicznej: na adres …………………………………………..

Z poważaniem,
………………………………..

Czy ilość szczepień wynikająca z PSO nie wpływa niekorzystnie na zdrowie dzieci? – odpowiedź Ministerstwa Zdrowia

Niby banalnie proste pytanie:

Czy ilość szczepionek, którą obecnie dostają polskie dzieci, może wpływać niekorzystnie na ich stan zdrowia?

Niby banalne, a tyle problemów z odpowiedzią… 🙂

***

Ministerstwo Zdrowia
00-952 Śródmieście (dzielnica m.st. Warszawy)
ul. Miodowa 15

wniosek o informację publiczną

Na podstawie art. 2 ust. 1 i art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2016 r. poz. 1764 z późn. zm.), zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji w zakresie:
kopie dokumentów zawierających wyniki badań, które potwierdzają, że ilość szczepień wynikająca z obecnie obowiązującego kalendarza szczepień nie wpływa niekorzystnie na ogólną kondycję zdrowotną dzieci poddawanych szczepieniom ochronnym lub wskazanie organu/urzędu, w którego kompetencjach leży udostępnienie takiej informacji..

 

***

***

A oto pisma Ministerstwa Zdrowia z 27 kwietnia i 16 lutego, które rzekomo odpowiadają na pytanie, czy polskie dzieci są coraz zdrowsze… 🙂

***

„Tak krawiec kraje, jak potrzebuje”, czyli kreatywne podejście NIK do danych epidemiologicznych

W dniu 21 czerwca 2018 roku Najwyższa Izba kontroli publikuje informację o swoim raporcie na temat opieki zdrowotnej nad dziećmi: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/opieka-zdrowotna-nad-dziecmi-i-mlodzieza.html

W raporcie tym NIK stawia tezę o rzekomym zagrożeniu epidemiami chorób zakaźnych, a jako winnych jednoznacznie wskazuje rodziców uchylających się od szczepienia swoich dzieci:

„NIK alarmuje, że z roku na rok  rośnie liczb osób uchylających się od obowiązku szczepień. W 2017 r. było ich ponad 30 tys., czyli o 30 proc. więcej niż w 2016 r. Od 2013 r. do 2017 r. liczba ludzi odmawiająca obowiązkowych szczepień wzrosła o ponad 305 proc.”

i dalej:

„Zdaniem NIK ta tendencja wzrostowa może, w przyszłości, skutkować zagrożeniem epidemiologicznym i odrodzeniem się chorób dziś uważanych za „wymarłe”. Na przykład występuje systematyczny wzrost zachorowań na krztusiec (koklusz). w 2016 r. liczba chorych powiększyła się o ponad 224 proc. w stosunku do 2014 r. Więcej jest także zachorowań na odrę.  W 2016 r.  ich liczba wzrosła o ponad 177 proc. w porównaniu do 2015 r.”

Tezę o odpowiedzialności rodziców nieszczepiących za „zagrożenie epidemiologiczne” NIK ilustruje następującymi wykresami:

Powyższy wykres stanowi dowód na to, że sporządzając raport NIK miał do dyspozycji dane za cały rok 2017.

Jednak na kolejnym wykresie NIK nagle zapomina, że przecież zna dane epidemiologiczne także za rok 2017 i prezentuje statystykę zachorowań tylko do roku 2016. A dane za rok 2017? One nie pasują po prostu do tezy o „systematycznym wzroście”, więc zostały dyplomatycznie pominięte.

Tymczasem sytuacja w roku 2017 przedstawiała się następująco:

  • liczba zachorowań na krztusiec w całym roku 2017 to 3067, czyli PONAD POŁOWĘ MNIEJ niż w roku 2016. A NIK sugeruje, że ma miejsce „systematyczny wzrost zachorowań”.
  • liczba zachorowań na odrę w całym roku 2017 to 63, czyli także PONAD POŁOWA MNIEJ niż w roku 2016.

Jeśli dane za lata 2014-2017 zamieścimy na wykresach, to ten „systematyczny wzrost zachorowań” będzie wyglądał tak:

Teraz już widać, dlaczego w przypadku krztuśca NIK pokazuje liczby z lat 2014-2016 (bo tylko w tym zakresie NIK-owi zachorowalność „systematycznie wzrasta”), a w przypadku odry na tej samej zasadzie zbiór danych kreatywnie ograniczono jedynie do lat 2015 i 2016, bo spadek zachorowań miał miejsce między latami 2014 i 2015 oraz 2016 i 2017, więc udajemy, że go nie było…

A jeszcze ciekawiej się robi, gdy sprawdzimy sobie dane za rok 2018 wg stanu na dzień 15 czerwca, czyli niemal dokładnie w połowie roku:

  • krztusiec: 861 zachorowań (w roku 2017 w tym samym okresie zanotowano dwukrotnie więcej bo aż 1741 zachorowań), co wróży około 1700 zachorowań w całym roku 2018, czyli znowu połowę mniej, niż w roku 2017 i aż 4 razy mniej, niż w roku 2016),
  • odra: 71 zachorowań (w tym samym okresie 2017 odnotowano ich 25), co zapowiada około 140 zachorowań w całym roku 2018, czyli niemal tyle samo, co w roku 2016 i w 2014.

Źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2018/INF_18_06A.pdf

Tak właśnie manipulują danymi państwowe urzędy, szczując w ten sposób opinię publiczną przeciw zaledwie kilkunastu tysiącom rodziców, którzy w trosce o zdrowie swoich dzieci obawiają się podawania im szczepionek nie wiadomo czy aby na pewno w pełni bezpiecznych, bo chociażby nie przebadanych pod kątem ich wpływu na ryzyko choroby nowotworowej lub immunologicznej, lub metabolicznej, lub neurologicznej…

A rzeczywiste dane o zachorowalności na krztusiec i odrę nijak się mają do teorii pod nazwą „wszystko przez nieszczepiących rodziców”. One po prostu tej teorii przeczą, a wręcz ją ośmieszają.

Sanepid odpowiada na wezwanie do wskazania podstawy prawnej

***

W nawiązaniu do pisma sygn. […] z dnia […] niniejszym wnoszę o wskazanie, na jakiej podstawie prawnej i w jakim trybie w/w pismo zostało do mnie wystosowane.

Wnoszę o wskazanie podstawy prawnej, która uprawnia PPIS do wezwania opiekunów prawnych dziecka do wskazania wyboru lekarza medycyny rodzinnej lub do przedstawienia dokumentacji związanej z odroczeniem szczepień ochronnych.

Czy w ocenie PPIS w […] minął już termin dopełnienia obowiązku wykonania szczepień ochronnych u mojego dziecka?

Jeśli w ocenie PPIS ten termin minął, to wnoszę o wskazanie daty, wraz z którą w ocenie PPIS w […] upłynął termin wykonania szczepień ochronnych mojego dziecka.

Wnoszę również o wskazanie podstawy prawnej, która stanowi, w jaki sposób PPIS ustala datę dopełnienia obowiązku wykonania szczepień ochronnych, po przekroczeniu której wobec osoby zobowiązanej uprawniony organ może podjąć działania przewidziane prawem w sytuacji, gdy osoba zobowiązana nie dopełniła obowiązku szczepień, a bezwzględny termin dopełnienia tego obowiązku upłynął.

Z poważaniem,
[…]

***

***

W związku z nieudzieleniem mi pismem sygn .[…] z dnia […] odpowiedzi na moje pytania zawarte w piśmie z dnia […] niniejszym ponownie wzywam PPIS w […] do wskazania daty, wraz z którą w ocenie PPIS w […] upłynął termin wykonania szczepień ochronnych mojego dziecka.

Wnoszę również ponownie o wskazanie podstawy prawnej, która stanowi, w jaki sposób PPIS ustala datę dopełnienia obowiązku wykonania szczepień ochronnych, po przekroczeniu której wobec osoby zobowiązanej uprawniony organ może podjąć działania przewidziane prawem w sytuacji, gdy osoba zobowiązana nie dopełniła obowiązku szczepień, a bezwzględny termin dopełnienia tego obowiązku upłynął.

Jednocześnie wnoszę o udzielenie wyjaśnień, czy prawdą jest, iż szczepienie wyrównawcze przeciw zakażeniom i chorobom zakaźnym objętym obowiązkiem szczepień ochronnych, są obowiązkowe do ukończenia wieku wskazanego w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz. U. z 2016 poz. 849 z późn. zm.)?

Wnoszę o wskazanie daty, w której należy przeprowadzić szczepienie wyrównawcze, jeśli kalendarz szczepień GIS nakazuje je przeprowadzić „jak najszybciej”.

Wnoszę o wskazanie podstawy prawnej, która stanowi, w jaki sposób PPIS określa datę dzienną dla terminu opisanego przez GIS jako „jak najszybciej”.

Z poważaniem,
[…]

***

Ciąg dalszy nastąpił TUTAJ. 🙂

Odra jako choroba „dziesiątkująca ludzkość”? List do Dyrektora PZH

email: dyrektor@pzh.gov.pl
temat maila: odra jako choroba „dziesiątkująca ludzkość” – prośba o wyjaśnienia

Szanowny Panie Dyrektorze,

W opublikowanym na profilu szczepienia.info na platformie Facebook w dniu 10 marca 2018 roku poście, nieznany pracownik PZH-NIZP zamieścił informację sugerującą, że odra w przeszłości „dziesiątkowała ludzkość”, a post został zilustrowany zdjęciem dziecka… z NOP-em po szczepieniu przeciw ospie.

W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną, w którym wnoszono o ujawnienie personaliów urzędnika – autora przedmiotowego posta, oraz w którym wnoszono o wskazanie materiałów źródłowych, z których nieznany urzędnik PZH korzystał podając do publicznej wiadomości informację jakoby odra rzekomo należała do chorób zakaźnych, które „w przeszłości dziesiątkowały ludzkość”, Państwowy Zakład Higieny odmówił ujawnienia personaliów urzędnika powołując się na „prywatność osoby fizycznej” oraz odmówił wskazania materiałów źródłowych pozwalających twierdzić, że odra „w przeszłości dziesiątkowała ludzkość”, ponieważ w ocenie urzędu taka informacja „nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

W związku z powyższym, odwołując się wyłącznie do Pana dobrej woli i dając Panu niepowtarzalną szansę na udowodnienie, że kierowany przez Pana urząd publikuje informacje prawdziwe, ostrzegające przed chorobami zakaźnymi, a nie zmyślone – straszące chorobami zakaźnymi aby zwiększyć zapotrzebowanie na szczepionki, uprzejmie proszę Pana Dyrektora o wskazanie źródła informacji, które opisuje odrę jako chorobę „w przeszłości dziesiątkującą ludzkość”.

Jednocześnie uprzejmie Pana Dyrektora zapytuję, czy osoby publikujące posty na profilu szczepienia.info na platformie Facebook, robią to jako „osoby fizyczne” czy jako pracownicy Państwowego Zakładu Higieny?

Oczywiście ten mój list może Pan Dyrektor pozostawić bez odpowiedzi, nie ponosząc z tego tytułu żadnych konsekwencji, jako że nie jest to ani wniosek o informację publiczną, ani skarga, ani zażalenie. Proszę jednak mieć na uwadze, że brak odpowiedzi to też odpowiedź, w dodatku pozostawiająca szerokie pole do interpretacji.

Łączę wyrazy szacunku,
……………………………………

GIS odpowiada na pytanie o wpływ kalendarza szczepień na zdrowie dzieci

Proste pytanie. Jeszcze prostsza odpowiedź GIS.

***

Na podstawie art. 2 ust. 1 i art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2016 r. poz. 1764 z późn. zm.), zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji w zakresie:

kopie dokumentów (na przykład wyniki badań naukowych), które potwierdzają, że ilość szczepień wynikająca z obecnie obowiązującego kalendarza szczepień nie wpływa niekorzystnie na ogólną kondycję zdrowotną dzieci poddawanych szczepieniom ochronnym lub wskazanie organu/urzędu, w którego kompetencjach leży udostępnienie takiej informacji.

***

***

Szanowny Panie,

odpowiadając na Pana wniosek o udostępnienie informacji publicznej w trybie przewidzianym w ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2016 r. poz. 1764, z późn. zm.) uprzejmie informuję,  że zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 1 i ust. 3 ustawy o d.d.i.p. do udostępnienia informacji publicznej obowiązane są te organy władzy publicznej, które są w posiadaniu takich informacji. Udostępnieniu na wniosek nie podlega zatem informacja nie będąca informacją publiczną w rozumieniu przepisów ustawy o d.d.i.p. lub informacja publiczna nie będąca w posiadaniu organu. Uwzględniając powyższe, w związku z żądaniem zawartym w niniejszym wniosku   o udostępnienie informacji publicznej, działając na podstawie art. 13 ust. 1 i art. 14 ust. 1 ustawy o.d.d.i.p. uprzejmie informuję, że żądana we wniosku informacja publiczna dotycząca nie może zostać udostępniona w drodze odpowiedzi na wniosek o jej udostępnienie, gdyż nie znajduje się ona w posiadaniu Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

z poważaniem

Joanna Kalinowska – Morka
Dyrektor Biura Głównego Inspektora/ Director of The Office of Chief Inspector
Biuro Głównego Inspektora / The Office of Chief Inspector
Główny Inspektorat Sanitarny / Chief Sanitary Inspectorate
ul. Targowa 65, 03-729 Warszawa / 65 Targowa St, 03-729 Warsaw POLAND
e-mail: j.kalinowska@gis.gov.pl | tel.: +48 22 536 13 46 | fax: +48 22 635 61 94

Szczepienia ochronne – poradnik dla rodziców :)

Najczęstsze pytanie na grupach szczepionkowych:

“Dostałam wezwanie na szczepienie z sanepidu. Co robić?”, albo: “Właśnie urodziłam i w szpitalu mówią mi, że mnie nie wypuszczą, jeśli nie zaszczepię dziecka przeciw gruźlicy i WZW B. Co robić?”.

Przede wszystkim nigdy nie mów lekarzowi (lub tym bardziej sanepidowi) “Nie chcę szczepić / Nie będę szczepić mojego dziecka / Odmawiam szczepienia”.

Nigdy!

Bo przecież jest dokładnie odwrotnie: Ty wręcz marzysz o szczepieniu Twojego dziecka! Nie możesz się już doczekać, aż dziecko otrzyma ten zbawienny zastrzyk ze szczepionką…

Ale… pod warunkiem, że szczepienie odbędzie się:

  1. po poinformowaniu Cię o zagrożeniach wynikających z zabiegu szczepienia, o możliwych powikłaniach albo o możliwym niekorzystnym wpływie szczepionki na zdrowie Twojego dziecka w przyszłości, a także o historii przechowywania szczepionki od momentu opuszczenia fabryki do dziś,
    oraz
  2. po wykluczeniu wszystkich przeciwwskazań opisanych w dokumentacji,
    oraz
  3. po wystawieniu przez lekarza “zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym” zgodnie ze wzorem zawartym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych,
    oraz
  4. gdy uzyskasz pewność, że szczepionka nie będzie mieć żadnego niekorzystnego wpływu na zdrowie Twojego dziecka.

PRAWO DO INFORMACJI

Skoro Państwo Polskie nakazuje Ci udostępnić mu Twoje dziecko do wstrzyknięcia w nie kilkudziesięciu szczepionek, to korzystaj z prawa do informacji przed zabiegiem medycznym.

Ministerstwo Zdrowia właśnie odrzuciło petycję, w której wnosiliśmy o zmiany w prawie nakazujące lekarzowi przed szczepieniem obszernie informować rodziców o możliwych niebezpieczeństwach związanych z podaniem dziecku szczepionki. Petycja została odrzucona, ponieważ Ministerstwo Zdrowia stwierdziło, że nie ma potrzeby, aby kolejnym aktem prawnym nakazywać lekarzowi informowanie rodziców przed szczepieniem ich dziecka:

  1. o przeciwwskazaniach do szczepienia i o metodach ich wykluczania;
  2. o możliwych niepożądanych reakcjach organizmu po podaniu szczepionki, których wystąpienia nie można wykluczyć i o ich możliwych skutkach dla zdrowia lub życia osoby poddawanej obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu, w tym także o ryzyku wystąpienia trwałego upośledzenia fizycznego bądź umysłowego oraz o ryzyku zgonu dziecka w wyniku zabiegu szczepienia;
  3. o wpływie Programu Szczepień Ochronnych (dalej: “PSO”), w ujęciu statystycznym, na ryzyko wystąpienia u osoby szczepionej chorób nowotworowych, metabolicznych, neurologicznych, immunologicznych i psychicznych oraz potencjalnych problemów z płodnością i przedwczesnym przekwitaniem zarówno u płci męskiej i żeńskiej lub o braku badań dotyczących wpływu PSO na ryzyko wystąpienia u osoby szczepionej chorób nowotworowych, metabolicznych, neurologicznych, immunologicznych i psychicznych oraz potencjalnych problemów z płodnością i przedwczesnym przekwitaniem zarówno u płci męskiej i żeńskiej;
  4. o wpływie PSO, w ujęciu statystycznym, na ogólną kondycję zdrowotną osób szczepionych lub o braku badań dotyczących wpływu PSO na ogólną kondycję zdrowotną osób szczepionych;
  5. o wpływie szczepienia, które ma zostać wykonane po zakończeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego, w ujęciu statystycznym, na ryzyko wystąpienia u osoby szczepionej chorób nowotworowych, metabolicznych, neurologicznych, immunologicznych i psychicznych oraz potencjalnych problemów z płodnością i przedwczesnym przekwitaniem zarówno u płci męskiej i żeńskiej lub o braku badań dotyczących wpływu szczepienia, które ma zostać wykonane po zakończeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego, na ryzyko wystąpienia u osoby szczepionej chorób nowotworowych, metabolicznych, neurologicznych, immunologicznych i psychicznych oraz potencjalnych problemów z płodnością i przedwczesnym przekwitaniem zarówno u płci męskiej i żeńskiej;
  6. o wpływie szczepienia, które ma zostać wykonane po zakończeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego, w ujęciu statystycznym, na ogólną kondycję zdrowotną osób szczepionych lub o braku badań dotyczących wpływu tego szczepienia na ogólną kondycję zdrowotną osób szczepionych;
  7. o prawidłowym sposobie podania preparatu oraz możliwym ryzyku wystąpienia powikłań wynikających ze złego podania produktu do organizmu.

W ocenie Ministerstwa Zdrowia obecnie obowiązujące przepisy zmuszają lekarza do udzielenia takich informacji przed szczepieniem. Więc zapytaj lekarza po kolei o każdy z powyższych siedmiu punktów. Gdyby lekarz nie chciał odpowiadać, to pokaż mu treść odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na petycję, bo świadczy ona o tym, że lekarz ma obowiązek udzielić Ci takiej informacji, skoro chce zaszczepić Twoje dziecko.

Gdyby obecnie lekarz nie miał takiego obowiązku, to Ministerstwo Zdrowia przecież nie odrzuciłoby takiej petycji, prawda? 🙂

Zażądaj również wglądu w dokumentację przechowywania szczepionki. Poproś o dokumenty, które będą świadczyły o tym, że szczepionka, która ma za chwilę zostać podana Twojemu dziecku, była przechowywana od momentu opuszczenia fabryki zgodnie z zaleceniami producenta (temperatura 2-8 stopni C.), czyli że nie doszło nigdy do „przerwania łańcucha chłodniczego”.

Poproś o pokazanie Ci chłodziarki, w której przychodnia przechowuje szczepionki. Jeśli okaże się, że pielęgniarki przechowują w niej również jogurt lub kanapki, albo że szczepionki są trzymane na drzwiach chłodziarki, a nie na półce w środku, to znaczy, że przechowywanie szczepionek nie odbywa się zgodnie z przepisami. A to oczywiście wyklucza szczepienie, przynajmniej do czasu, aż przychodnia rozwiąże sobie ten problem…

Poproś lekarza o wyniki badań, które świadczą o tym, że polskie dzieci szczepione zgodnie z polskim Programem Szczepień Ochronnych są zdrowsze od dzieci nieszczepionych.

Poproś lekarza o wyniki badań, które świadczą o tym, że obserwowany od wielu lat wzrost zachorowalności dzieci na nowotwory nie ma żadnego związku ze „szczepieniami ochronnymi”.

Zapytaj lekarza, czy szczepionka, która za chwilę ma być podana Twojemu dziecku, została przebadana pod kątem jej wpływu na ryzyko choroby nowotworowej, neurologicznej, immunologicznej, metabolicznej, lub psychicznej. Obowiązkiem lekarza jest udzielić Ci tych informacji lub uczciwie przyznać „Nie wiem”.

Jeśli lekarz odmówi, to znaczy, że nie uczyniono zadość Twojemu prawu do informacji przed zabiegiem medycznym, co oczywiście wyklucza jego przeprowadzenie.

Jeśli lekarz powie „Nie wiem” to pożegnaj się grzecznie i poproś o zaproszenie na kolejną „wizytę szczepienną”, gdy lekarz będzie już wiedział to, czego dziś nie wie, ponieważ nie możesz wyrazić świadomie zgody na zabieg medyczny na Twoim dziecku nie posiadając pełni informacji o zagrożeniach wynikających z zabiegu szczepienia.

PRZECIWWSKAZANIA

Przeciwwskazanie do szczepienia, to inaczej takie coś, co – o ile u dziecka występuje – wyklucza wykonanie szczepienia. Przeciwwskazanie – o ile występuje – uniemożliwia wykonanie szczepienia.

Lekarz nie ma prawa zakwalifikować dziecka do szczepienia, jeśli uprzednio nie wykluczył wszystkich przeciwwskazań.

Wykluczyć, to znaczy: mieć pewność, że przeciwwskazanie nie występuje. Podejrzewać / mieć nadzieję / zakładać, że przeciwwskazanie nie występuje, to zupełnie co innego niż mieć pewność, że go nie ma.

W ruletkę (a zwłaszcza rosyjską) to sobie lekarz może grać co najwyżej sam ze sobą i wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Więc jeśli w dokumentacji szczepionki (np. Pentaxim) czytasz, że przeciwwskazaniem jest “nadwrażliwość na glutaraldehyd, neomycynę, streptomycynę i polimyksynę B (stosowane w procesie produkcji i które mogą być obecne w ilościach śladowych)”, to grzecznie prosisz lekarza, żeby wykluczył – za pomocą odpowiednich badań – tę nadwrażliwość. Wykluczył, a nie założył, że “średnio na jeża Pani dziecko pewnie nie jest nadwrażliwe, bo nigdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałem”

Kolejny przykład: lista przeciwwskazań do szczepienia BCG, wykonywanego w Polsce obowiązkowo najczęściej już w kilka godzin po urodzeniu dziecka.

Szczepienia BCG nie powinny być wykonywane:

  • u osób ze znaną nadwrażliwością na którykolwiek składnik szczepionki;
  • u noworodków o masie ciała <2000 g;
  • u noworodków matek zakażonych HIV do czasu wykluczenia zakażenia HIV u dziecka;
  • u noworodków z podejrzeniem wrodzonych zaburzeń odporności;
  • u noworodków matek leczonych w 3. trymestrze ciąży takimi lekami jak przeciwciała monoklonalne przeciwko TNF-alfa;
  • u osób zakażonych HIV (zakażenia potwierdzone lub podejrzewane, nawet jeśli są bezobjawowe);
  • u osób z pierwotnymi lub wtórnymi niedoborami odporności (w tym z niedoborem interferonu gamma lub z zespołem Di George’a);
  • u osób w trakcie radioterapii;
  • u osób leczonych kortykosteroidami, w trakcie leczenia immunosupresyjnego (w tym leczonych przeciwciałami monoklonalnymi przeciwko TNF-alfa takimi jak np. infliximab);
  • u osób z chorobą nowotworową (np. białaczką, ziarnicą złośliwą, chłoniakiem lub innymi nowotworami układu siateczkowo-śródbłonkowego);
  • u pacjentów po przeszczepieniu komórek macierzystych szpiku i po przeszczepieniu narządu;
  • u osób z ciężkimi chorobami (w tym z ciężkim niedożywieniem);
  • w ciąży;
  • u osób, które chorowały na gruźlicę lub u osób z dużym (powyżej 5 mm) odczynem RT23.

I to jest szczepionka, którą w polskich szpitalach radośnie wstrzykuje się niemal w każdego noworodka w pierwszych godzinach jego życia. Tymczasem NIE WOLNO szczepić, dopóki nie wykluczy się wszystkich przeciwwskazań.

No ale co z tego, że nie wolno? Kto lekarzowi zabroni, skoro rodzice nie mają pojęcia o swoich prawach, nie wiedzą, że jest coś takiego jak “charakterystyka produktu leczniczego” i nie znają przeciwwskazań, bo lekarz przecież głupi nie jest i sam z siebie rodziców o nich nie uprzedzi?…

A więc masz prawo żądać od lekarza, aby przed szczepieniem wykluczył istnienie wszystkich przeciwwskazań i aby poinformował Cię, za pomocą jakich badań bez wątpliwości ustalił, że owe przeciwwskazania nie występują.

W jaki sposób wykluczyć, czy noworodek nie jest nadwrażliwy na którykolwiek składnik szczepionki? W jaki sposób lekarz stwierdzi z całą pewnością, że dziecko na pewno (a nie “najprawdopodobniej”) nie urodziło się z pierwotnymi lub wtórnymi niedoborami odporności (w tym z niedoborem interferonu gamma lub z zespołem Di George’a)?

Porównaj te dwa zdania:

Dziecko na pewno urodziło się bez wrodzonych niedoborów odporności.

Dziecko pewnie urodziło się bez wrodzonych niedoborów odporności.

Widzisz różnicę?

Przed szczepieniem BCG obowiązkiem lekarza jest wiedzieć na pewno, że noworodek nie urodził się z wrodzonymi niedoborami odporności.  A jeśli lekarz nie wie na pewno, to nie ma prawa zakwalifikować dziecka do szczepienia. Ale jak ten biedny lekarz ma to sprawdzić, skoro wrodzone niedobory odporności można tak naprawdę zdiagnozować nie wcześniej jak w połowie pierwszego roku życia dziecka?

UWAGA! To nie jest Twój problem! To wyłącznie problem lekarza. Dopóki lekarz nie wykluczy przeciwwskazań, nie możesz wyrazić zgody na szczepienie Twojego dziecka.

Dlaczego?

Bo zaszczepienie noworodka, który urodził się z wrodzonym niedoborem odporności, może doprowadzić do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka. Więc jak mogłabyś, jako matka, lub jak mógłbyś, jako ojciec, świadomie  wyrazić zgodę na takie szczepienie, dopóki lekarz nie upewni siebie i Ciebie, że Twoje dziecko na pewno nie choruje na wrodzone niedobory odporności?

ZAŚWIADCZENIE

Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, artykuł 17. ustęp 4:

Po przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym lekarz wydaje zaświadczenie ze wskazaniem daty i godziny przeprowadzonego badania.

Masz więc prawo żądać, aby po badaniu, a przed szczepieniem, zgodnie z obowiązującym prawem lekarz przekazał Ci “Zaświadczenie o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym”. Wzór zaświadczenia znajduje się w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych:

Zabieg szczepienia nie może być wykonany, jeśli nie otrzymasz przed nim takiego zaświadczenia.

A co o lekarskim badaniu kwalifikacyjnym pisze Państwowy Zakład Higieny?

http://szczepienia.pzh.gov.pl/materialy-dla-lekarzy/kwalifikacja-do-szczepienia/

“Zgodnie z obowiązującymi przepisami, każde dziecko i osoba dorosła zgłaszająca się w celu przeprowadzenia szczepienia obowiązkowego lub zalecanego musi przejść kwalifikacyjne badanie lekarskie. Badanie lekarskie jest ważne 24 godziny i ma na celu wykrycie ewentualnych przeciwwskazań do szczepienia, opóźnienie wykonania szczepienia, modyfikację schematu szczepień.”

Z dużym prawdopodobieństwem, jeśli przed szczepieniem zażądasz “zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym”, lekarz strzeli focha i każe Ci wynosić się z gabinetu, bo… podważasz jego kompetencje. Dlaczego? Bo lekarz też człowiek i może mieć opory, aby się przyznać do tego, że nie przestrzega prawa.

Po za tym, co innego zakwalifikować dziecko do szczepienia “na gębę”, a co innego poświadczyć to na papierze własnym podpisem i własną imienną pieczęcią. Przecież lekarz tym dokumentem potwierdza, że WYKLUCZYŁ istnienie przeciwwskazań do szczepienia zgodnie z dokumentacją szczepionki.

Zasada jest prosta – nie ma zaświadczenia, to nie ma szczepienia. Czego chcieć więcej?

Trzeba jedynie poinformować sanepid – jeśli się upomni o “zaległe” szczepienia – że w dniu (tu podajesz datę) dziecko zostało przyprowadzone na badanie kwalifikacyjne do szczepienia, ale lekarz odmówił wystawienia zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego zgodnie ze wzorem zawartym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych, więc do szczepienia dojść nie mogło, ale obowiązek został spełniony – stawiłaś się z dzieckiem na szczepienie. 

Jeśli sanepid w odpowiedzi każe Ci jeszcze raz udać się z dzieckiem na szczepienie, to poproś go (oczywiście na piśmie, listem poleconym) o wskazanie podstawy prawnej, która stanowi, że obowiązek poddania się badaniu kwalifikacyjnemu nie został przez Ciebie spełniony, skoro byłaś z dzieckiem na „wizycie szczepiennej” ale lekarz odmówił Ci wydania „zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym”.

A co, jeśli lekarz grzecznie wystawi takie zaświadczenie?

Jest ono ważne i uprawnia do wykonania zabiegu szczepienia jedynie przez 24 godziny od daty i godziny wystawienia zaświadczenia. A przecież zostało wystawione niezgodnie ze stanem faktycznym, ponieważ lekarz nie wykluczył za pomocą odpowiednich badań wszystkich przeciwwskazań do szczepienia, a jedynie z nieznanych Ci przyczyn założył, że przeciwwskazań nie ma. Nie pozostaje Ci więc nic innego, jak skorzystać z art. 31 ust. 1 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i wnieść sprzeciw do opinii lekarza, że dziecko kwalifikuje się do szczepienia:

 

Art. 31. 1. Pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy mogą wnieść sprzeciw wobec opinii albo orzeczenia określonych w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, jeżeli opinia albo orzeczenie ma wpływ na prawa lub obowiązki pacjenta wynikające z przepisów prawa.

  1. Sprzeciw wnosi się do Komisji Lekarskiej działającej przy Rzeczniku Praw Pacjenta, za pośrednictwem Rzecznika Praw Pacjenta, w terminie 30 dni od dnia wydania opinii albo orzeczenia przez lekarza orzekającego o stanie zdrowia pacjenta.

Składasz sprzeciw, którego rozpatrzenie potrwa z pewnością dłużej, niż 24 godziny. I to by było chyba na tyle… 🙂

Czy muszę podpisywać „oświadczenie o odmowie szczepienia”?

Nie musisz, bo po pierwsze niczego nie odmawiasz, a jedynie oczekujesz, że szczepienie odbędzie się z zachowaniem wszystkich procedur, a po drugie, nie istnieje żaden akt prawny, który nakładałby na Ciebie obowiązek podpisywania takiego świstka. A po trzecie, Ministerstwo Zdrowia wyraźnie się wypowiedziało na ten temat, że nie ma żadnych sankcji za odmowę podpisania:

Ministerstwo Zdrowia potwierdza brak sankcji za odmowę podpisania oświadczenia o braku zgody na szczepienie

 

 

„Ale skoro tak ma być…”

Niedziela, 17 czerwca, dzień jak co dzień na forum szczepionkowym:

„A my w szpitalu. Powikłania poszczepienne. W czwartek o 14:30bylo szczepienie a wieczor nagle gorączka 39.7′ mimo podania leku przeciw gorączkowego. I drgawki. Zebraliśmy się tak jak staliśmy i do szpitala. Tu okazalo sie ze w książeczce zdrowia nie ma wpisanych serii szczepionek i podpisów. Nic. No i sprawa idzie do sanepidu….Mamy diagnozę- NOP. Pierwsza córkę szczepilam i było okej. A przy synie takie problemy. Rano doszly wymioty. Ehh. Czekają nas badania laryngologa, okulisty, neurologa ktory stwierdzi czy moze byc szczepiony dalej. Poza badaniami moczu, posiew krwi i moczu, USG głowki i brzuszka, checi zbadania plynu rdzeniowo mozgowego (co okazało się nie powodzeniem bo syn ma za male przerwy między kręgami) nie życzę nikomu tego co my przeżyliśmy od czwartku.

Nie zaszczepię więcej

To juz 2 dawka szczepien. Przy 1 nic nie bylo. Syn ma dopiero 4,5miesiaca… A juz tak cierpi.”

„Jak się nazywała ta szczepionka?”

„Dokładnie nie wiem, bo pielęgniarka powiedziała, że nie ma obowiązku okazywania mi opakowania. Bo byłam ciekawa co dostaje. Teraz już wiem że musi.”

„Czy dobrze rozumiem, że nie wiesz jaką szczepionkę dostało Twoje dziecko poza tym, że była to jakaś szczepionka DTP?”

„Też mnie to zastanowiło. Ale skoro tak ma być… Dopiero mnie olśniło za późno..”

ALE SKORO TAK MA BYĆ…

Ilu rodziców jest nadal przekonanych, że „tak ma być”?

***

Ten post został opublikowany za wiedzą i zgodą Mamy, którą to spotkało. W razie potrzeby (na przykład gdyby ktoś kwestionował prawdziwość opisanej tu historii) istnieje możliwość kontaktu z Autorką cytowanej wypowiedzi.

Sąd Najwyższy o lekkomyślności i niepożądanych skutkach działania leków

Lekarz przepisał Ci lek na ból głowy, ale nie ostrzegł, że po jego zażyciu nie możesz prowadzić samochodu, ponieważ jednym z możliwych skutków ubocznych działania tego leku może być utrata przytomności.

Idziesz do apteki, płacisz za tabletki, zażywasz jedną i wsiadasz do samochodu. W trakcie jazdy tracisz na chwilę przytomność, samochód zjeżdża na pobocze i śmiertelnie potrąca dziecko wracające ze szkoły.

Wydaje Ci się, że nie ponosisz winy za tę tragedię, bo nie przeczytałeś ulotki dołączonej do leku, a więc nie wiedziałeś, że nie wolno po nim wsiadać za kierownicę? Uważasz, że to lekarz jest winny, bo Cię o tym nie poinformował?

Otóż nic bardziej mylnego.

W dniu 22 maja 2002 roku w Sądzie Najwyższym zapadł bardzo ciekawy wyrok. Sąd orzekł, że kierowca miał obowiązek zapoznać się z treścią ulotki leku, który zażył, zanim wsiadł za kierownicę. Skoro w dokumentacji lekarstwa wyraźnie napisano, że działaniem ubocznym leku może być czasami nawet utrata przytomności, to kierowca nie miał prawa prowadzić samochodu i jest winny spowodowania wypadku, którego przyczyną była właśnie utrata przytomności w czasie jazdy po zażyciu leku.

W uzasadnieniu do orzeczenia z dnia 22 maja 2002 r., sygn. akt I CKN 127/00 Sąd Najwyższy napisał:

Jeżeli kierujący, dowiedziawszy się z informacji dołączonej do leku o możliwym działaniu ubocznym, rzutującym choćby sporadycznie (obniżenie ciśnienia, omdlenia) na zdolność bezpiecznego prowadzenia samochodu, a mimo to polegając na własnym doświadczeniu nadal korzysta z pojazdu, albo jeżeli nie zapoznaje się z informacją, postępuje lekkomyślnie. Lekkomyślność polega na utożsamianiu statystycznie nikłego prawdopodobieństwa z przekonaniem, że niepożądane skutki zaobserwowane podczas badań nad lekiem nie wystąpią u niego. Stan taki jest uznawaną postacią winy i niezależnie od jej stopnia powoduje cywilnoprawną odpowiedzialność sprawcy szkody.

Jaki to ma związek ze szczepionkami i ze szczepieniami?

Każdy zabieg szczepienia wiąże się z ryzykiem. Nie można wykluczyć, że powikłania po szczepieniu mogą doprowadzić nawet do śmierci dziecka. Żaden lekarz nie zapewni Cię, że na pewno nie dojdzie do śmierci dziecka w wyniku NOP, bo biologia jest nieprzewidywalna.

Wyrażając zgodę na szczepienie Twojego dziecka, utożsamiasz więc „statystycznie nikłe prawdopodobieństwo” wystąpienia ciężkiego niepożądanego odczynu poszczepiennego z przekonaniem, że ciężki niepożądany odczyn poszczepienny u Twojego dziecka na pewno nie wystąpi, a przecież w ocenie samego Sądu Najwyższego „stan taki jest uznawaną postacią winy i niezależnie od jej stopnia powoduje cywilnoprawną odpowiedzialność sprawcy szkody”.

W tym przypadku „szkodą” byłoby doprowadzenie do śmierci Twojego dziecka poprzez wyrażenie zgody na szczepienie mając świadomość, że nie można wykluczyć ciężkiego niepożądanego odczynu poszczepiennego, który może zakończyć się w skrajnym przypadku nawet zgonem.

A co mówi artykuł 160 kodeksu karnego?

Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

 

Wyrażając zgodę na szczepienie Twojego dziecka bez WYKLUCZENIA wszystkich przeciwwskazań opisanych w dokumentacji szczepionki, narażasz je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ponieważ nigdy nie można wykluczyć, że w wyniku szczepienia dojdzie do ciężkiego niepożądanego odczynu poszczepiennego – szczególnie gdy mówimy o szczepieniu noworodków w pierwszych godzinach ich życia, gdy lekarz nie ma takiej możliwości, aby się dowiedzieć, czy dziecko jest lub nie jest uczulone na którykolwiek składnik szczepionki, lub czy cierpi na wrodzone niedobory odporności, które są przeciwwskazaniem bezwzględnym do szczepienia przeciw gruźlicy.

Jeśli więc tuż po porodzie personel szpitala będzie na Tobie wywierał presję, aby uzyskać Twoją zgodę na zaszczepienie Twojego dosłownie przed chwilą urodzonego dziecka, to grzecznie poinformuj, że ze względu na brak możliwości ustalenia, czy dziecko jest uczulone na którykolwiek składnik szczepionki oraz czy nie urodziło się z ukrytymi wrodzonymi niedoborami odporności, a także znając treść orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 22 maja 2002 roku sygn. akt I CKN 127/00 obawiasz się odpowiedzialności karnej związaniem z narażeniem Twojego dziecka na ryzyko utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, przez co zmuszona jesteś przełożyć te szczepienia do czasu, aż zyskasz pewność, że nie zachodzi żadne z przeciwwskazań do szczepienia Twojego dziecka.

Po prostu. 🙂

 

„Nie szczepisz? To won ze żłobka!” – zapis dyskusji z fanatykiem szczepiennego szantażu

Co pewien czas wypływa pomysł, aby rodziców w Polsce poddawać odrażającemu szantażowi, uzależniając przyjęcie ich dzieci do żłobków lub przedszkoli od wstrzyknięcia w dziecko wszystkich obowiązkowych szczepionek.

Oto zapis dość typowej dyskusji z autorem takiego właśnie projektu prawnego szantażu.

„X.Y.” jest prawnikiem i pomógł pewnemu lokalnemu działaczowi partyjnemu napisać projekt ustawy, która miałaby uzależniać miejsce w żłobku lub w przedszkolu od tego, czy dziecko zostało pokłute zgodnie z kalendarzem szczepień.

Celem tej publikacji jest zilustrowanie, jak ciężka, a czasem wręcz niemożliwa jest jakakolwiek merytoryczna dyskusja z fanatycznymi zwolennikami szczepiennego terroru, którzy ślepo wierzą, że szczepionki są bezpieczne dla zdrowia dzieci.

***

„A.B.”:
To opowie Pan nam, przeciwko którym chorobom jest Pan zaszczepiony? Czy może uważa Pan, że zagrożeniem epidemicznym są wyłącznie nieszczepione dzieci, a zwłaszcza cudze?

Czy Pan nie wierzy w skuteczność szczepionek, że chce chronić dzieci szczepione przed nieszczepionymi?

Czy potrafi Pan podać nazwę choć jednej szczepionki dopuszczonej do obrotu w Polsce, która została przebadana pod kątem ryzyka choroby nowotworowej lub na przykład immunologicznej albo metabolicznej?

Czy orientuje się Pan, dlaczego od wielu lat rośnie zachorowalność dzieci na nowotwory złośliwe? Wraz ze wzrostem ilości szczepionek wstrzykiwanych w te dzieci obowiązkowo.

To kiedy projekt leczenia dziecka nieszczepionego na własny koszt przez rodziców? Jak szaleć to szaleć…

***

„X.Y.”:
Wiara, że wszystkie szczepienia zapobiegają w 100% zachorowaniom jest błędna, szczepienia mają w pierwszej kolejności łagodzić powikłania po chorobach, które są znacznie bardziej niebezpieczne. Wszystkie szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu przechodzą badania kliniczne, co więcej jest tutaj w pewnym sensie podwójna ochrona, mamy regulacje europejskie dopuszczające dany produkt do obrotu na terenie Unii, jak i regulacje krajowe. Jeżeli wskaże Pan chociaż jeden udokumentowany przypadek wywołania choroby nowotworowej przez szczepienia, to przyznam Panu rację, dziękuję również za pomysł związany z ponoszeniem kosztów leczenia dziecka nieszczepionego przez rodziców, jak najbardziej do rozważenia. Prawdopodobnie dopiero tak skrajne rozwiązanie przekonałoby część osób, że warto zgłębić temat od strony naukowej, a nie tabloidowej.

***

„A.B.”:
wszystkie szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu przechodzą badania kliniczne ich wpływu na podwyższanie ryzyka choroby nowotworowej lub immunologicznej lub metabolicznej w perspektywie 5, 10 lub 20 lat od podania szczepionki? Gdzie znajdę wyniki tych badań?

Gdzie znajdę wyniki badań wpływu mieszanki kilkudziesięciu różnych szczepień, które obecnie obowiązkowo otrzymuje polskie dziecko, na jego ogólną kondycję zdrowotną w perspektywie 10, 20 i więcej lat od zakończenia szczepień zgodnie z kalendarzem?

Gdzie znajdę wyniki badań świadczących o tym, że narastająca epidemia szczepień polskich dzieci pozytywnie wpływa na ich ogólny stan zdrowia oraz pozytywnie wpływa na ogólną kondycję zdrowotną całej populacji?

Gdzie znajdę wyniki badań, z których wynika, że dla organizmu człowieka korzystniej jest nie chorować (w wyniku szczepienia) w dzieciństwie na świnkę lub odrę lub różyczkę?

Jak Pan myśli, czy Polacy szczepieni MMR jako dzieci, będą się regularnie w przyszłości doszczepiać, czy za około 20 lat czekają nas epidemie zachorowań ludzi dorosłych na przykład na świnkę, w wyniku wygasania sztucznej poszczepiennej odporności? Czy świnkę lepiej jest przechorować jako dziecko czy w wieku 30 lat? A różyczkę? A odrę?

Mamy obecnie najazd na Polskę Ukraińców. Ilu spośród około 3 milionów uchodźców z tego kraju, zamieszkałych obecnie w Polsce, to osoby nieszczepione? Jaki Pan ma pomysł aby ich zaszczepić? Zakaz pracy w Polsce bez aktualnej karty szczepień? Dlaczego mielibyśmy szykanować wyłącznie kilkanaście tysięcy polskich rodziców?

Ile przypadków śmierci łóżeczkowej notuje się obecnie co roku w naszym kraju? Wie Pan czy nie wie? Ile przypadków autyzmu diagnozuje się co roku w Polsce? Wie Pan czy nie wie?

Jaki odsetek szczepionych dzieci zatrzymuje się w rozwoju wkrótce po szczepieniu? Wie Pan czy nie wie?

Musi Pan to wszystko wiedzieć, jeśli chce szykanować rodziców dzieci nieszczepionych.

Czy leczenie nowotworu płuc albo krtani przez palacza papierosów na jego własny koszt to dobry pomysł? Zadziała Pan w tym kierunku aby każdy, kto się dobrowolnie truje alkoholem lub nikotyną, leczył się na własny koszt?

Przeciwko jakim chorobom jest Pan zaszczepiony i czy regularnie odnawia Pan te szczepienia lub kontroluje poziom przeciwciał? Nie chciałby Pan przecież być posądzony o hipokryzję, prawda?

***

„X.Y.”:
Dalej nie przedstawił Pan żadnego przypadku nowotworu wywołanego przez szczepienia, podobnie wygląda sytuacja z jak Pan to określił „zatrzymaniem się w rozwoju”. Proszę przedstawić konkretne przypadki poparte naukowo, a przyznam się do błędu – nie zrobił Pan tego. W kwestii mieszkańców innych krajów przyjeżdżających do Polski – trafna uwaga, jednakże na tą chwilę skupiliśmy się na innej części problemu. Nie ma możliwości rozwiązania obu kwestii jedną ustawą. Co do moich szczepień, mam wszystkie wskazane w rozporządzeniu, włącznie z dawkami przypominającymi, które są mnie więcej w wieku 18 lat, dodatkowo jeszcze byłem szczepiony na wzw typu B, która to szczepionka wtedy nie była obowiązkowa (teraz już jest), niezależnie od tego szczepię się jeszcze na grypę. Nie mam i nie miałem nigdy żadnych powikłań po tych szczepieniach, ale prawdopodobnie zaraz Pan stwierdzi, że po prostu mam szczęście.

***

„A.B.”:
czy ja dobrze rozumiem, że sugeruje Pan, że to na królikach doświadczalnych, którym pod prawnym przymusem wstrzykuje się komercyjny (czyli produkowany dla zysku) produkt medyczny, leży ciężar udowodnienia, że ten produkt może podwyższać ryzyko choroby nowotworowej? To króliki doświadczalne mają sobie zorganizować zrzutkę na badania za kilka albo kilkanaście milionów dolarów?

Strona 14. „U dzieci (0–19 lat) nowotwory złośliwe, w większości białaczki (ok. 40% zachorowań i 60% zgonów nowotworowych w tym wieku), są rzadkim schorzeniem, a umieralność z powodu nowotworów od wielu lat spada. Wskazuje to, przy utrzymującym się wzroście zachorowalności na choroby nowotworowe, na postęp w leczeniu nowotworów wieku dziecięcego”.

„przy utrzymującym się wzroście zachorowalności na choroby nowotworowe”

To teraz pytanie jest takie: czy prawdą jest, że producenci szczepionek produkują także leki do chemioterapii?

https://bip.stat.gov.pl/files/gfx/bip/pl/defaultstronaopisowa/461/1/1/zachorowalnosc_na_nowotwory.pdf

***

„X.Y.”:
Nic Panu nie sugeruję, twierdzi Pan, że szczepienia przyczyniają się do powstawania nowotworów i nie chce Pan przytoczyć żadnego przykładu popartego naukowo.

***

„A.B.”:
Jaki sposób weryfikacji proponuje Pan aby ustalić, że Jan Nowak, lat 33, cierpi na nowotwór złośliwy z powodu wykonanego w trzecim miesiącu życia szczepienia DTP?

To w końcu królik doświadczalny ma udowadniać szkodliwość przeprowadzanego na nim eksperymentu, czy nie?

***

„X.Y.”:
Jak Pan coś twierdzi, to proszę przedstawić dowód. Wzrost zachorowalności na nowotwory dotyczy nie tylko białaczki, ale wszystkich chorób nowotworowych i jest związany z wieloma czynnikami, jeżeli twierdzi Pan, że przyczyną są szczepienia, proszę to udowodnić inaczej jest to wyssana z palca informacja.

***

„A.B.”: Czyli jednak królik ma udowadniać? Przeczy Pan sam sobie. Widać czy nie widać? „Nic Panu nie sugeruję”. To Pan napisał czy ktoś zhakował Pana profil?

***

„X.Y.”:
Pan idzie w zaparte nie chcąc potwierdzić swoich racji i teraz jeszcze próbuje mnie atakować personalnie. Dziękuję za dyskusję, jak będzie Pan miał merytoryczne argumenty z chęcią z Panem porozmawiam.

***

„A.B.”:
„Wzrost zachorowalności na nowotwory dotyczy nie tylko białaczki, ale wszystkich chorób nowotworowych i jest związany z wieloma czynnikami”. Skąd pewność, że JEDNYM Z TYCH CZYNNIKÓW nie jest epidemia szczepień?

***
Tutaj do dyskusji włącza się na chwilę kolega X.Y.

“Kolega X.Y.”:
a skąd w ogóle przypuszczenie, ze można łączyć zachorowania na białaczkę ze szczepieniami? Równie śmiałą tezą byłoby stwierdzenie, ze ten wzrost jest od…jedzenia białego pieczywa. Nie dość, że tak samo głupie to tak samo trudne do udowodnienia, prawda?

***

„A.B.”:
podważa Pan autorytet wieloletniego dyrektora PZH?

***

„X.Y.”:
Nie zamierzam podważać żadnego autorytetu, ten cytat jest hipotezą, co więcej niepotwierdzoną. Poza tym jest wyrwany z kontekstu, nie czytałem całości tej publikacji, w związku z czym nie będę oceniać jej wartości. Inna kwestia że publikacja ta pojawiła się chyba na początku lat 90, czyli w przypadku medycyny, jest to praca niemalże antyczna. Tak na marginesie, dzięki Prof. Magdzikowi wprowadzono między innymi szczepienia powszechne przeciwko wzw typu B, których skutkiem był spadek zachorowań o „drobne” 90%, to tak jakby ktoś sugerował, że szczepienia nie działają.

***

„A.B.”:
nie dyskutujemy o tym czy nie działają, tylko czy nie szkodzą. Pan wierzy, że nie szkodzą – nie mając na poparcie tej wiary nic. Ja żądam obiektywnych wyników badań naukowych, które pokazują, że szczepionki nie szkodzą. Wiara mnie nie interesuje jeśli w grę wchodzi zdrowie i życie mojego dziecka.

***

„X.Y.”:
Pan wierzy, że szkodzą – nie mając na poparcie tej wiary nic. Ja żądam obiektywnych wyników badań naukowych, które pokazują, że szczepionki szkodzą, że tak pozwolę sobie sparafrazować.

A tak poza tym, to dyskusja dotyczyła projektu.

***

„A.B.”:
nie zrozumiał Pan. W przeciwieństwie do Pana, zanim podam mojemu dziecku jakiś produkt medyczny (zwłaszcza pod prawnym przymusem), żądam od tych, którzy mnie do tego prawnie przymuszają, przedstawienia dowodów w postaci wyników badań naukowych, które wskazują na to, że ten produkt medyczny jest nieszkodliwy. Jak rozumiem, Panu wystarcza (ślepa?) wiara, że szczepionki „są bezpieczne”, bo najprawdopodobniej nie zabiją Pana dziecka od razu po zabiegu. Mnie to generalnie ani ziębi, ani grzeje – jeśli akceptuje Pan wstrzykiwanie w swoje dziecko nieprzebadanych specyfików, to nic mi do tego. Nie moje dziecko, nie mój problem. Ale Pan nie ma prawa szantażować i szykanować mnie oczekując, że tak jak Pan będę ślepo wierzył, że szczepionki nie podwyższają ryzyka choroby nowotworowej. Ode mnie i od mojego dziecka wara! Rozumie już Pan, czy nadal nic?

***

„X.Y.”:
Nikogo nie szykanuję ani nie szantażuję, jak coś to ewentualnie rządzący, to oni dali możliwość nakładania kar na rodziców, którzy nie szczepią dzieci, także proszę trochę stonować wypowiedzi. Pomijając fakt, że jak na razie to nic jeszcze nie jest uchwalone, a jak ruchy antyszczepionkowe mogą zgłaszać projekty ustaw, to dlaczego osoby uważające inaczej nie mogą? I kto tu kogo szykanuje?

***

„A.B.”:
„Jeśli nie zaszczepisz dziecka, to nie masz prawa do żłobka ani do przedszkola” – to nie jest szantaż? Przecież Pan chce, żeby tak było.
Rodzic, który niezaszczepił dziecka, nie może zapisać dziecka do żłobka ani do przedszkola – to nie są szykany? Przecież Pan chce, żeby tak było.
Wskaże Pan jakiś choć jeden projekt ustawy ruchów „antyszczepionkowych”, który opierałby się na szantażu?
Na czym polega szantaż i szykany projektu ustawy o dobrowolności szczepień?
Sprawdźmy po prostu, czy Pan wie, co pisze, czy jedynie pisze, co wie. Najwyższa chyba pora…

***

„X.Y.”:
Sprawdźmy w końcu czy Pan wie o czym pisze. Proszę podać jakikolwiek przykład, naukowo potwierdzony, że szczepienia szkodzą, dopóki Pan tego nie zrobi nie widzę sensu uczestniczenia w dalszej dyskusji z Panem.

***

I choć trudno w to być może uwierzyć, to w tym miejscu X.Y. wbrew pozorom nagle pozbawia A.B. możliwości dalszego brania udziału w tej dyskusji, odbierając A.B. możliwość pisania komentarzy na profilu X.Y. (dyskusja miała miejsce na platformie Facebook).

A postronny obserwator pomyśli sobie, że A.B. zrezygnował z braku argumentów…

Tak oto najczęściej kończą się próby merytorycznej rozmowy z fanatykami szczepiennego przymusu.