Miesięczne archiwum: Listopad 2018

Pytamy Rzecznika Praw Pacjenta o prawo do informacji przed szczepieniem


Rzecznik Praw Pacjenta
email: kancelaria@rpp.gov.pl

Szanowny Panie Rzeczniku,

Jestem rodzicem, którego dziecko, jak wiadomo, podlega obowiązkowi tak zwanych „szczepień ochronnych”. Zwracam się więc od Pana Rzecznika Praw Pacjenta jako Urzędu w mojej ocenie najbardziej kompetentnego w zagadnieniu praw pacjenta, z pytaniami o prawa pacjenta, a konkretnie o prawo do informacji przed zabiegiem medycznym, jakim jest „szczepienie ochronne” w ramach Programu Szczepień Ochronnych (PSO), któremu zgodnie z obowiązującym prawem powinno zostać poddane moje dziecko.

Uprzejmie więc proszę o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania:

  1. który akt prawny stanowi o tym, jakich informacji przed zabiegiem medycznym szczepienia mojego dziecka w ramach PSO mogę się domagać, a jakich się domagać nie mogę?
  2. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do otrzymania informacji świadczących o tym, że stosowanie polskiego PSO (czyli poddawanie dzieci kilkudziesięciu szczepieniom zgodnie z „kalendarzem szczepień” ogłaszanym przez Głównego Inspektora Sanitarnego) nie zwiększa w populacji szczepionej, w porównaniu do populacji nieszczepionej, ryzyka chorób przewlekłych, w tym na przykład chorób nowotworowych?
  3. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do otrzymania informacji o umieralności z przyczyn opisanych kategoriami R95-R99 w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (rev. 10) czyli „Niedokładnie określone lub nieznane przyczyny zgonu”, wśród dzieci szczepionych zgodnie z PSO i wśród dzieci nieszczepionych?
  4. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do otrzymania informacji o zachorowalności na zapalenie płuc wśród dzieci szczepionych zgodnie z PSO i wśród dzieci nieszczepionych?
  5. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do uzyskania informacji o zachorowalności na zapalenie ucha środkowego wśród dzieci szczepionych zgodnie z PSO i wśród dzieci nieszczepionych?
  6. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do uzyskania informacji o częstości występowania autyzmu wśród dzieci szczepionych zgodnie z PSO i wśród dzieci nieszczepionych?
  7. czy przed zabiegiem szczepienia noworodka mam prawo do uzyskania informacji o częstości występowania zaburzeń odruchu ssania u noworodków szczepionych zgodnie z PSO i u noworodków nieszczepionych?
  8. czy przed zabiegiem szczepienia mojego dziecka mam prawo do uzyskania informacji, czy dzieci szczepione zgodnie z PSO są zdrowsze od dzieci nieszczepionych?

Jeśli Pan Rzecznik nie umie lub nie czuje się na siłach udzielić mi odpowiedzi na powyższe, to uprzejmie proszę chociaż o wskazanie urzędu lub organu, do którego mogę się z tymi pytaniami zwrócić i który mi na te pytania odpowie, wyjaśniając moje wątpliwości związane z prawami pacjenta przed zabiegiem medycznym szczepienia dziecka w ramach PSO.

Z poważaniem,
…………………….

 

Brak dowodów na bezpieczeństwo szczepień nie zwalnia z obowiązku szczepienia

Na początku listopada krakowski sanepid otrzymał zapytanie:

„Uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania:

Czy opiekun prawny dziecka podlegającego obowiązkowym szczepieniom ochronnym ma prawo – korzystając ze swojego prawa do informacji przed zabiegiem medycznym – uzależnić swoją zgodę na poddanie dziecka szczepieniom w ramach PSO od uzyskania informacji, jaka jest obecnie w Polsce zachorowalność na choroby przewlekłe (w tym na nowotwory złośliwe) u dzieci szczepionych i nieszczepionych?

Czy uzależnienie wyrażenia zgody na poddanie dziecka szczepieniom ochronnym od uzyskania powyższych informacji zostanie potraktowane jako „uchylanie się” od obowiązku poddania dziecka szczepieniom ochronnym?”

I oto w odpowiedzi urząd beznamiętnie informuje, że nie można uzależniać zgody na poddanie dziecka obowiązkowym szczepieniom od uprzedniego otrzymania informacji potwierdzających absolutne bezpieczeństwo zabiegu szczepienia, a rodzice, którzy nie wyrażą zgody na szczepienie, dopóki nie otrzymają danych świadczących na przykład o tym, że dzieci szczepione nie chorują na choroby przewlekłe (w tym na nowotwory) częściej, niż dzieci nieszczepione, zostaną uznani za „uchylających się” od obowiązku szczepienia.

Innymi słowy, w ocenie sanepidu:

Państwo Polskie nakłada na rodziców obowiązek szczepienia ich dzieci i jednocześnie to samo Państwo Polskie nie ma obowiązku dostarczenia tym rodzicom, PRZED SZCZEPIENIEM informacji potwierdzających, że szczepienia naprawdę są bezpieczne.

Rodzicom pozostaje więc wierzyć „na słowo” zapewnieniom lekarzy, Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, że „szczepienia są bezpieczne”.

Sytuacja jest więc zupełnie kuriozalna, bo jedynym, co może zdjąć z rodziców obowiązek zaszczepienia ich dziecka, może być wyłącznie subiektywna opinia lekarza, który w swojej własnej ocenie może (ale nie musi) uznać, że poddanie dziecka szczepieniu należy odroczyć.

A Państwo Polskie nie ma obowiązku monitorowania wpływu szczepień ochronnych na zdrowie szczepionej populacji, bo rodzice przed szczepieniem nie mogą wymagać dostarczenia im wyników takich badań, aby mieć pewność, że szczepienia nie mają niekorzystnego wpływu na zdrowie dzieci.

Co więcej, przeciwwskazania do szczepienia, na podstawie których lekarz może odroczyć szczepienie daną szczepionką, określa nie kto inny, jak sam producent tej szczepionki!

Jeśli więc lekarz przed szczepieniem wykluczy wszystkie przeciwwskazania, to szczepienie musi się odbyć, pomimo że NIE WIADOMO, jaki jest wpływ „szczepień ochronnych” na zdrowie szczepionej populacji!

Dlatego też nie należy się dziwić, że ani Minister Zdrowia, ani Główny Inspektor Sanitarny, ani Państwowy Zakład Higieny nie dysponują żadnymi danymi o zachorowalności dzieci szczepionych zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych i dzieci nieszczepionych na choroby przewlekłe, o śmiertelności na SIDS wśród dzieci szczepionych i nieszczepionych lub o częstości zaburzeń odruchu ssania u noworodków szczepionych i nieszczepionych.

Oni tych danych nie mają, bo NIE MUSZĄ ich mieć, gdyż…

brak wiedzy o tym, czy szczepienia są rzeczywiście bezpieczne, nie zwalnia rodziców z obowiązku szczepienia ich dzieci!

Bezradność Ministerstwa Zdrowia wobec pytań o dane potwierdzające bezpieczeństwo szczepień

Ministerstwo Zdrowia udzieliło odpowiedzi na wniosek o informację publiczną, którego celem było zebranie informacji potrzebnych do oszacowania ryzyka zabiegu szczepienia dziecka oraz weryfikacja wiarygodności statystyk NOP publikowanych przez PZH.

***

do: Ministerstwo Zdrowia <kancelaria@mz.gov.pl>,
inspektorat@gis.gov.pl,
dyrektor@pzh.gov.pl,
Informacja Publiczna <informacja.publiczna@pzh.gov.pl>
data: 5 paź 2018, 17:10
temat: wniosek o inf. publ.

Wniosek o udostępnienie informacji publicznej na podstawie Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej przez Ministra Zdrowia, Dyrektora NIZP-PZH oraz przez Głównego Inspektora Sanitarnego.

W trosce o bezpieczeństwo mojego dziecka, które podlega obowiązkowi szczepień zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych (dalej: PSO), celem pozyskania danych niezbędnych do oszacowania ryzyka związanego ze szczepieniami w ramach PSO, niniejszym wnoszę o udostępnienie mi następującej informacji publicznej:

  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: całkowita liczba zgonów dzieci szczepionych zgodnie z PSO, z podziałem na poszczególne przyczyny tych zgonów,
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: dla każdej z przyczyn zgonów wymienionych w odpowiedzi na punkt 1: śmiertelność dzieci szczepionych spowodowana tą przyczyną (np. ilość zgonów na SIDS na każde 100tys. szczepionych dzieci),
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: dla każdej z przyczyn zgonów wymienionych w odpowiedzi na punkt 1: śmiertelność dzieci nieszczepionych spowodowana tą przyczyną (np. ilość zgonów na SIDS każde 100tys. nieszczepionych dzieci),
  1. odsetek dzieci szczepionych chorujących na choroby przewlekłe, osobno dla każdej z jednostek chorobowych,
  1. odsetek dzieci nieszczepionych chorujących na każdą z chorób przewlekłych wymienionych w odpowiedzi na punkt 4,

  1. liczba dzieci podlegających obowiązkowi szczepień ochronnych w ramach PSO, które na dzień 31.12.2017 nie otrzymały ani jednego szczepienia obowiązkowego,
  1. liczba dzieci podlegających obowiązkowi szczepień ochronnych w ramach PSO, które na dzień 31.12.2017 zostały zaszczepione w ramach PSO wyłącznie tuż po urodzeniu (szczepienie BCG+WZWB lub tylko jedno z tych dwóch szczepień),

  1. kopia dokumentu zawierającego prognozowaną analizę zmian w wyszczepialności dzieci w kolejnych latach w przypadku wejścia w życie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi,
  1. szacunkowo, z dokładnością do 100tys., liczba nieszczepionych obywateli Ukrainy przebywających obecnie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
  1. szacunkowo, z dokładnością do 100tys., liczba osób przebywających obecnie na terytorium RP, które nie są odporne na zachorowanie na odrę,
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: całkowita liczba hospitalizacji dzieci szczepionych zgodnie z PSO, z podziałem na poszczególne przyczyny tych hospitalizacji,
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: dla każdej z przyczyn hospitalizacji wymienionych w odpowiedzi na punkt 11: odsetek hospitalizacji dzieci szczepionych, spowodowanych tą przyczyną (np. ilość hospitalizacji z powodu zapalenia płuc na każde 100tys. szczepionych dzieci),
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: dla każdej z przyczyn hospitalizacji wymienionych w odpowiedzi na punkt 11: odsetek hospitalizacji dzieci nieszczepionych, spowodowanych tą przyczyną (np. ilość hospitalizacji z powodu zapalenia płuc na każde 100tys. nieszczepionych dzieci).

Celem weryfikacji wiarygodności statystyk NOP publikowanych w raportach o szczepieniach ochronnych przez Państwowy Zakład Higieny:

  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: całkowita liczba zgonów dzieci szczepionych zgodnie z PSO, do których doszło nie dalej jak do 4 tygodni od zabiegu szczepienia, z podziałem na poszczególne przyczyny tych zgonów,
  1. za okres 1.01.2010-31.06.2018: całkowita liczba hospitalizacji dzieci szczepionych zgodnie z PSO, do których doszło nie dalej jak do 4 tygodni od zabiegu szczepienia, z podziałem na poszczególne przyczyny tych hospitalizacji.

W związku z wypowiedzią Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa w dniu 3.10.2018 w Sejmie RP, cytuję “Od roku 2011 w żadnej w Polsce szczepionce nie ma rtęci ani gliny… glinu” uprzejmie proszę o wyjaśnienie, czy należy rozumieć, że szczepionka, która ma w swoim składzie tiomersal, “nie zawiera rtęci” oraz że szczepionka, która ma w swoim składzie wodorotlenek glinu, “nie zawiera glinu”?

Ewentualnie wnoszę o wskazanie urzędu/organu, który udzieli mi odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania.

Forma udostępnienia informacji publicznej: na mój adres email […]

Z poważaniem,
[…]

***

Pełna treść odpowiedzi MZ:

Ministerstwo Zdrowia nie chce znać stanu uodpornienia Polaków przeciw odrze!

Odra króluje w ostatnich tygodniach we wszystkich mediach (nie rzeka, tylko choroba), a tymczasem Ministerstwo Zdrowia nie chce wiedzieć, ilu Polaków to osoby odporne na zachorowanie na tę chorobę po kilkudziesięciu latach „szczepień ochronnych”, czyli tym samym, ilu Polaków to osoby nieodporne, zagrożone zachorowaniem.

Jak to sprawdzić? Bardzo prosto. Jeśli przyjmiemy, że poziom przeciwciał jest miernikiem odporności (a tak przyjmuje oficjalna medycyna), to badając poziom przeciwciał w wytypowanej, reprezentatywnej dla całej populacji grupie Polaków liczącej kilka lub kilkanaście tysięcy osób ustalimy z dużym przybliżeniem procentowy odsetek osób odpornych w całej populacji.

No ale Ministerstwo Zdrowia nie widzi potrzeby, aby dowiedzieć się, ilu Polaków to osoby zagrożone zachorowaniem na odrę (czyli nieodporne lub już prawie nieodporne po szczepieniu z dzieciństwa).

Czyż nie zastanawiająca jest ta niechęć do wiedzy, jeśli co roku wydajemy na szczepienia obecnie już prawie pół miliarda złotych, a nie chcemy jeden raz przeznaczyć około kilku milionów złotych na jednorazowe, ogólnopolskie badanie, które zweryfikowałoby rzeczywisty stan odporności Polaków na zachorowanie na odrę, czyli chorobę zakaźną objętą szczepieniami obowiązkowymi od ponad 40 lat?…

Koszt jednego laboratoryjnego badania poziomu przeciwciał to około 60zł. Przy badanej grupie liczącej 10tys. osób mamy koszt samego badania wynoszący zaledwie około 600tys. zł. Cóż to jest wobec kilkuset milionów złotych wydawanych rocznie na „szczepienia ochronne”?

W uzasadnieniu petycji o zlecenie Państwowemu Zakładowi Higieny przeprowadzenia badań celem oszacowania odsetka osób odpornych na zachorowanie na odrę pisaliśmy:

Szczepienie obowiązkowe przeciw odrze wykonywane było (jedną dawką) poczynając od roku 1975, co oznacza, że obecnie około 17,5 miliona Polaków to osoby, które nie były szczepione przeciw odrze (roczniki starsze niż 1975). Poczynając od roku 1991, ze względu na uznanie jednej dawki szczepionki za nieskuteczną, szczepienie przeciw odrze wykonywane jest dwiema dawkami szczepionki, co oznacza, że około 9,5 miliona Polaków (roczniki 1975 do 1990) to obecnie osoby, które zostały zaszczepione tylko jedną (mało skuteczną) dawką szczepionki przeciw odrze.

Jednocześnie Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny nie jest w posiadaniu informacji, jaki odsetek osób (Polaków i obcokrajowców przebywających obecnie na terytorium Polski) to osoby odporne na zachorowanie na odrę, podczas gdy taka informacja wydaje się być kluczową do oceny ryzyka zagrożenia epidemią odry – do której rzekomo mogą Polskę doprowadzić osoby „uchylające się od szczepień ochronnych”, o czym nieustannie informuje Państwowy Zakład Higieny poprzez swój profil na platformie Facebook oraz za pośrednictwem strony internetowej szczepienia.info

W związku z powyższym zasadne jest zlecenie Państwowemu Zakładowi Higieny przez Ministra Zdrowia wykonania badania, celem którego będzie oszacowanie odsetka osób odpornych na zachorowanie na odrę poprzez przeprowadzenie przeglądu serologicznego wśród reprezentatywnej próby populacji oraz prawidłowo metodologicznie zaplanowanego badania epidemiologicznego.

Dopiero wyniki takiego badania pozwoliłyby jednoznacznie ocenić, czy w ogóle, a jeśli tak, to w jakim stopniu kilka tysięcy „osób uchylających się od szczepień ochronnych” stwarza zagrożenie epidemiologiczne, a więc czy kampania zastraszania opinii publiczną epidemią odry, do której rzekomo miałyby doprowadzić „osoby uchylające się od szczepień ochronnych” jest w jakikolwiek sposób uzasadniona.

Jednocześnie wyniki takiego badania bez wątpienia zweryfikują skuteczność prowadzonego od kilkudziesięciu lat obowiązkowego szczepienia przeciw odrze – co wydaje się być wiedzą niezwykle użyteczną, zwłaszcza biorąc pod uwagę olbrzymie nakłady finansowe (kilkaset milionów złotych) przeznaczane co roku z publicznych środków na „szczepienia ochronne”.

I oto okazuje się, że Ministerstwo Zdrowia nie chce wiedzieć, ilu Polaków to osoby odporne na zachorowanie na odrę.

W sumie może i racja – bezpieczniej jest nie wiedzieć, bo się nie trzeba tłumaczyć…

Powyższa treść odpowiedzi MZ na petycję dostępna jest tutaj: https://www.gov.pl/web/zdrowie/petycja-wielokrotna-oszacowanie-osob-odpornych-na-zachorowanie-na-odre

O przychodni, która szczepić nie chciała, bo rodziców się bała… :)

Oto zupełnie niesamowita historia.

Wszystko zaczyna się typowo: rodzice otrzymują z sanepidu przypomnienie o zaległych szczepieniach:

…i grzecznie stawiają się w swojej przychodni, w uzgodnionym terminie.

Tradycyjnie, jak to w polskiej „służbie zdrowia” bywa, lekarz po symbolicznym „osłuchaniu i opukaniu” dzieci oczywiście stwierdza absolutny brak jakichkolwiek przeciwwskazań do szczepienia. Najwyraźniej rentgen w oczach (lub inne niezbadane cuda medycyny) pozwoliły lekarzowi „na oko” wykluczyć na przykład uczulenie dzieci na jakikolwiek składnik szczepionki…

Mama jednak wyraźnie poprosiła, aby pani doktor nie bawiła się we wróżkę, tylko naprawdę WYKLUCZYŁA przed szczepieniem wszystkie przeciwwskazania do tego zabiegu. Pani doktor z wielką łaską wystawiła skierowanie na badania krwi oraz do alergologa,  no ale „na oko” to dzieci jak najbardziej kwalifikowały się do szczepienia i żaden alergolog potrzebny nie był.

W związku z tym, że „na oko” to można sobie co najwyżej kupić gwoździe w sklepie z narzędziami (a i to nie zawsze), wizyta „szczepienna” w tym momencie musiała się zakończyć, oczywiście bez oczekiwanego przez wszystkich finału w postaci zaszczepienia dzieci zgodnie z wezwaniem z sanepidu.

Co ważne – pomimo zakwalifikowania dzieci do szczepienia pani doktor nie wystawiła zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego. A przecież prawo ją do tego zobowiązuje. No ale kto by się tam przejmował prawem…

Po całym zdarzeniu mama wystosowała pismo do swojego sanepidu z informacją o przebiegu wizyty w celu poddania jej dzieci szczepieniom, zgodnie z upomnieniem od sanepidu:

Sanepid z kolei wezwał przychodnię do ustosunkowania się do pisma rodziców:

A przychodnia? Po otrzymaniu powyższego dokumentu z sanepidu zareagowała momentalnie i do rodziców od razu wysłała taki oto list:

Jak widać, kierownikowi przychodni bardzo mocno się uroiło, że rodzice odmawiają (!!!) wykonania szczepień ochronnych swoich dzieci, choć nic takiego nie miało miejsca. To przecież przychodnia nie stanęła na wysokości zadania, bo lekarz nie potrafił zgodnie z obowiązującym prawem wykluczyć przeciwwskazań do szczepienia.

Co robi więc przychodnia, która nie potrafi sprostać obowiązującemu prawu? Prosi rodziców, żeby wynieśli się gdzieś indziej… Po prostu. 🙂

W międzyczasie mama zarejestrowała swoje dzieci na konsultację przedszczepienną do alergologa – termin wizyty: styczeń 2019. 🙂

Co dalej?

Rodzice napiszą teraz do cierpiącego na urojenia kierownika przychodni, a do wiadomości to pismo otrzyma również sanepid, aby być z tą sprawą na bieżąco:

W odpowiedzi na pismo z dnia 07.11.2018r ; Sprawa : niemożność prawidłowego wykonywania świadczeń zdrowotnych

Nie rozumiemy na jakiej podstawie kierownik przychodni […] w […] pomawia nas o uchylanie się od szczepień. Jako pełnoprawni opiekunowie nieletnich dzieci […] oraz […] stawiliśmy się w dniu 26.10.2018r wraz z dziećmi do przychodni w celu realizacji obowiązku szczepień i oczekiwaliśmy zgodnie z obowiązującym prawem (art. 17 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi: „Wykonanie obowiązkowego szczepienia ochronnego jest poprzedzone lekarskim badaniem kwalifikacyjnym w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania obowiązkowego szczepienia ochronnego.”) wykluczenia przez lekarza kwalifikującego dziecko do szczepienia wszystkich przeciwwskazań zgodnie z dokumentacją ChPL szczepionki, która nawet nie była dostępna w przychodni.

Pani doktor nie wywiązała się ze swojego obowiązku udzielenia informacji, która pozwoliłaby nam wyrazić świadomą zgodę na szczepienia, przez co mogła narazić nasze dzieci na utratę zdrowia lub nawet życia. My realizowaliśmy  nasz  obowiązek zgodnie z art. 5 ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Według art.17 ust. 2 w/w ustawy lekarz jest zobowiązany do przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego wykluczającego przeciwwskazania. Pani doktor pomimo zadanych jej pytań podczas wizyty, na temat naszych wątpliwości, obaw i troski o zdrowie naszych dzieci w kontekście szczepień, nie odpowiedziała nam na żadne z nich, nie podpisała również zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym o które prosiliśmy.

Dodatkowo zostawiliśmy pytania na piśmie, które rozwiałyby nasze wątpliwości i do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi.

Więc jeśli ktoś tu nie wykonuje swojego prawnego obowiązku to póki co tym kimś jest lekarz z przychodni, który nie przeprowadza kwalifikacji do szczepienia zgodnie z obowiązującym prawem.

Przywołując słowa kierownika przychodzi z dostarczonego nam pisma  „Ponieważ odmawiacie Państwo wykonania szczepień ochronnych u swoich dzieci….”  oraz „Brak Waszej zgody na szczepienia, jest łamaniem praw Waszych dzieci, jako pacjentów” na jakiej podstawie uważa Pan, że odmawiamy wykonania szczepień ? Podczas całej wizyty w przychodni nie padło nawet takie stwierdzenie, że nie chcemy szczepić dzieci a powiemy więcej, informowaliśmy że chcemy szczepić dzieci po udzieleniu nam informacji, której nie otrzymaliśmy.

Powołując się w piśmie na Ustawę o prawach pacjenta z 6 listopada 2008r i przytoczonego tekstu: „W ramach tego prawa ustawodawca wskazał, iż udzielane świadczenia muszą odpowiadać wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art.6 ust.1 u.p.p). Pojęcie to należy rozumieć jako konieczność stosowania wyłącznie obowiązujących metod leczenia. Tym samym nie należy udzielać świadczeń zdrowotnych przestarzałych czy negatywnie ocenianych przez przedstawicieli współczesnych nauk medycznych. Wyklucza się także stosowanie niezweryfikowanych naukowo metod leczenia” prosimy o wyjaśnienie, jakie to świadczenia nie odpowiadają wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej lub jakie to świadczenia są przestarzałe lub negatywnie oceniane przez przedstawicieli współczesnych nauk medycznych lub jakie to są „niezweryfikowane naukowo metody leczenia” odnośnie naszej wizyty w przychodni?

Nie widzimy więc podstaw do zmiany przychodni, a oczekujemy że przychodnia zacznie wykonywać swoje obowiązki wobec nas zgodnie z prawem.

Z poważaniem,
[…]