Archiwum kategorii: bez kategorii

Jak zostać (mini)celebrytą -poradnik dla młodych lekarzy

W dzisiejszych czasach absolutnie nie trzeba być dobrym lekarzem, żeby być znanym lekarzem. Jednak nic nie ma za darmo – aby być (lekarzem) znanym z tego, że jest się znanym (lekarzem), trzeba w to włożyć, zwłaszcza na początku, trochę wysiłku…

Oto więc unikalny „patent na lekarza – celebrytę”:

  1. Na początek to, co najtrudniejsze: ukończ studia medyczne. Reszta to już detale…
  2. Najlepiej od razu sobie ustal, że zostaniesz pediatrą lub obierz sobie jakąś inną specjalizację, ale koniecznie związaną z leczeniem dzieci. Temat dzieci jest najbardziej chwytliwy i łatwo w nim o kontrowersje.
  3. Najpóźniej gdy zaczniesz robić specjalizację, załóż sobie profil firmowy na Facebooku oraz kanał na youtube.
  4. Koniecznie musisz mieć jakieś efektowne hobby – na przykład ornitologia. Nic tak nie wzruszy Twoich przyszłych fanów, jak mały, bezbronny, oswojony ptaszek na Twoim ramieniu, zwłaszcza jeśli go sam uratowałeś od niechybnej śmierci. Układ idealny, to lekarz pediatra, amatorsko zajmujący się weterynarią i ratujący ptaszki, jeże lub wiewiórki, a równocześnie muzyk amator – gitara lub klawisze na drugim kadrze robią dobre wrażenie, choć oczywiście nie tak dobre, jak całowanie wróbelka w główkę. Lub jeża. 🙂
  5. Równolegle poznawaj i zgłębiaj tajniki multimediów, takie jak nagrywanie i montaż filmów, edycja dźwięku, programy graficzne itp, bo już niedługo bardzo Ci się to przyda.
  6. Publikując posty na FB, podpisuj się skrótem „dr”, nawet jeśli nie masz tytułu doktora nauk medycznych. Nieważne, że to niezgodne z prawem. Jako doktor (a nie tylko lekarz) wzbudzisz zaufanie u Twoich przyszłych fanów. Poza tym przecież nikt w tym kraju nie zna prawa… 😉
  7. Po kilku lub kilkunastu miesiącach publikowania nudnych postów (i nudnych filmików na youtube) związanych czasem z Twoją specjalizacją, a czasem z Twoim hobby, przejdź do kolejnego etapu:

    Atak na Popularność (AnP)

  8. AnP polega na opublikowaniu na Twoim profilu na FB mocno kontrowersyjnego postu, który zirytuje możliwie szerokie grono odbiorców. Oczywiście najprostszym sposobem wywołania takich kontrowersji będzie szydera na przykład z rodziców, którzy boją się szczepić swoje dzieci, bo nikt nie potrafi im wytłumaczyć, co właściwie oznacza, że szczepionki „są bezpieczne”. Nazwij więc takich rodziców idiotami. Napisz na przykład, że nieszczepienie to głupota, a taka szczepionka to sobie może przez wiele miesięcy leżeć na parapecie okna (zamiast w lodówce) i zapewnij, że nadal będzie ona skuteczna. Nieważne, że producent każdej szczepionki wymaga, aby była ona przechowywana w temperaturze 2-8 stopni. Przecież nie o prawdę tu chodzi, prawda? 🙂
  9. Poczekaj, aż Twój profil zaleje fala krytyki, którą od tej pory będziesz nazywał „hejtem” bez względu na to, czy krytyka jest merytoryczna, czy brutalna i pełna emocji.
  10. Aby podkręcić poziom „hejtu”, koniecznie kasuj komentarze i blokuj wszystkich użytkowników FB, którzy mają inne zdanie, niż jedynie słuszne – czyli Twoje. To tylko bardziej zirytuje osoby, które obrałeś sobie za cel tej manipulacji. W końcu ktoś na pewno nazwie Cię „mordercą dzieci” lub „doktorem Mengele” lub napisze, że masz „krew dzieci na rękach”, ale przecież dokładnie o to chodzi! A jeśli rozegrasz to odpowiednio umiejętnie, to takich osób będzie nawet dość sporo.
  11. Gdy już uzbierasz odpowiednią dawkę „hejtu”, przechodzisz do kolejnego etapu: zacznij publicznie żalić się na swoim profilu na Facebooku, że niewdzięczni „hejterzy” próbują Cię zdyskredytować, że tracisz przez to zaufanie wśród pacjentów, że to niszczy Twój autorytet jako lekarza. Nie martw się – nikt nie zauważy, że autorytet lekarza przynajmniej w teorii niszczy na przykład pisanie bzdur o skuteczności szczepionek lub na przykład wyzywanie rodziców od idiotów.
  12. Ogłoś publicznie, że w związku z atakiem, którego jesteś ofiarą, podejmiesz odpowiednie kroki prawne wobec „hejterów”. W tym momencie masz już gwarancję, że pojawi się tak wyczekiwane zainteresowanie mediów.
  13. Opublikuj ogłoszenie, w którym prosisz o pomoc w ustaleniu personaliów „hejterów”. Kto wie, może nawet jakiś Twój „hejter” będzie miał swoją kartotekę w przychodni, w której pracujesz. Wtedy sprawa będzie już zupełnie prosta… 🙂
  14. Koniecznie nagraj długi, wzruszający film i wrzuć go na youtube. Beznamiętnym, pozbawionym emocji głosem mechanicznie wyrecytuj odczytany z kartki tekst o biednym lekarzu sponiewieranym przez przebrzydłych „hejterów”. Sprawiaj wrażenie, jakbyś był conajmniej w depresji, o ile nie pogrążony w myślach samobójczych. Pamiętaj o kasowaniu negatywnych komentarzy pod tym filmem.
  15. Zapadnięte i podkrążone oczy podkreślą Twoją rolę ofiary więc na kilka dni przed nagraniem filmu śpij bardzo mało.
  16. Opublikuj na Facebooku informację, że zaczynasz wysyłanie pozwów do „hejterów”.
  17. W tym momencie powinny się pojawić pierwsze zaproszenia do mediów typu „telewizja śniadaniowa”, a portale internetowe zaczną opisywać batalię bohaterskiego lekarza, który walczy z nienawiścią w internecie.
  18. Od teraz możesz się już cieszyć lawinowo narastającą ilością polubień i udostępnień Twoich postów. O ile jeszcze pół roku temu Twój profil „lubiło” kilkuset obserwatorów, to w ciągu najbliższych kilku miesięcy ta liczba wzrośnie do kilkunastu tysięcy, a Twoje posty będą teraz mieć regularnie przynajmniej po kilkaset polubień i udostępnień. Od tego momentu jesteś już medialną gwiazdeczką, minicelebrytą w polskim światku medycznym.
  19. Regularnie publikuj posty o „idiotach” podtrzymujące Twoją popularność i Twój wizerunek szykanowanego bohatera w walce z ciemnotą. Polemizuj w nich z „antyszczepionkowcami”, bo to podsyca spór i utrzymuje Cię na powierzchni – w mediach wciąż będzie można o Tobie coś przeczytać. A popularność „antyszczepionkowców” jest Ci przecież na rękę – im ich więcej, tym więcej szans na kolejnych „hejterów”.
  20. Regularnie publikuj na swoim profilu na FB odnośniki do wszystkich artykułów w mediach, które opisują Twoją bohaterską walkę z „hejterami”. To samonapędzająca się maszyneria – im więcej informujesz, że o Tobie piszą, tym więcej będą chcieli o Tobie pisać.
  21. Od czasu do czasu przyjmij też mimo wszystko jakiegoś pacjenta, zwłaszcza że do minicelebryty przecież na pewno ustawią się teraz kolejki „wiernych wyznawców”. Co prawda nieco to przeczy Twojej misternie zbudowanej teorii o rzekomych szkodach wizerunkowych wywołanych „falą hejtu”, ale nie ma się tym co przyjmować, bo nikt tego przecież nie zauważy. A do portfela nikt Ci przecież zaglądał nie będzie. 🙂
  22. Najgorsze, co mogłoby Cię teraz spotkać, to zarzut, że zamiast się zajmować leczeniem, siedzisz ciągle na FB i na youtube…
  23. Jeśli tego nie popsujesz jakąś nierozważnie popełnioną głupotą niesiony euforią na fali nagle zyskanej, niezwykłej popularności, masz przed sobą długie lata bycia lekarzem znanym z tego, że jesteś znanym lekarzem. I gwarantowane kolejki pacjentów – w końcu kto by nie chciał, aby jego dziecko leczył „pan doktor z telewizji”, prawda?… 🙂

Powyższa instrukcja nie jest zastrzeżona prawami autorskimi – można ją wykorzystywać bez ograniczeń i nawet bez konieczności powołania się na źródło. 🙂

***

Kodeks wykroczeń, Art. 61. § 1:

„Kto przywłaszcza sobie stanowisko, tytuł lub stopień…” [na przykład zamieszczając na stronie internetowej przed swoim nazwiskiem skrót „dr”] „…albo publicznie używa lub nosi odznaczenie, odznakę, strój lub mundur, do których nie ma prawa, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.”

Szczepienie przeciw pneumokokom – pytania do Polskiego Towarzystwa Wakcynologii

Pod koniec kwietnia 2018 Polskie Towarzystwo Wakcynologii opublikowało swoje stanowisko dotyczące szczepienia wcześniaków przeciwko pneumokokom”:
http://ptwakc.org.pl/aktualnosci/pneumokoki_wczesniaki_pso2018/

Ze szczepieniami przeciw pneumokokom jest sytuacja o tyle dziwna, że im wyższa wyszczepialność, tym więcej zachorowań na inwazyjną chorobę pneumokokową:

Pomimo tego niewątpliwego fenomenu polegającego na tym, że im więcej szczepień, tym więcej zachorowań, PTW na wszelki wypadek zaleca, aby przeciw pneumokokom szczepić nawet wcześniaki:

„Polskie Towarzystwo Wakcynologii (PTW) zaleca szczepienie przeciwko pneumokokom wszystkich dzieci urodzonych przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży lub o urodzeniowej masie ciała <2500 g w schemacie 3+1, niezależnie od użytej szczepionki skoniugowanej (PCV): 10-walentnej (PCV-10) lub 13-walentnej (PCV-13).”

W uzasadnieniu do tego stanowiska trudno znaleźć jakiekolwiek względy medyczne. Nie wiadomo na przykład, czy dzieci szczepione szczepionkami PCV10 i PCV13 są zdrowsze, niż dzieci nieszczepione. PTW uzasadniając konieczność szczepień powołuje się głownie na „zalecenia producentów”.

Zapytajmy więc PTW o medyczne uzasadnienie stanowiska, w którym Towarzystwo zaleca, aby przeciwko pneumokokom koniecznie szczepić nawet wcześniaki.

***

email: listy@ptwakc.org.pl
temat maila: medyczne uzasadnienie dla szczepień PCV

Szanowni Państwo,

Polskie Towarzystwo Wakcynologii w swoim „Stanowisku dotyczącym szczepienia wcześniaków przeciwko pneumokokom zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych na 2018 rok” zaleca, aby szczepienie przeciw pneumokokom wykonywać nawet u wcześniaków. Jedynym uzasadnieniem dla w/w stanowiska wydają się być wyłącznie „zalecenia producenta”.

Równocześnie dane epidemiologiczne publikowane przez Państwowy Zakład Higieny wskazują na postępujący wzrost zachorowań na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP) niemal idealnie podążający za wzrostem wyszczepialności szczepionkami PCV. W roku 2005, gdy wprowadzano dopiero pierwsze dobrowolne szczepienia przeciw pneumokokom, zaszczepiono 6658 osób, a na IChP zachorowało wówczas 176 osób.

Poczynając od roku 2005 do dziś w sumie przeciw pneumokokom zaszczepiono już 2 miliony osób, a w pierwszej połowie tego roku zanotowano w całym kraju aż 745 zachorowań, co zapowiada około 1500 zachorowań na IChP w całym roku 2018. Tak więc w porównaniu z rokiem 2005 zachorowalność na choroby, przeciwko którym rzekomo mają chronić szczepionki PCV, wzrosła niemal dziesięciokrotnie.

Z uwagi na powyższe, uprzejmie proszę o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania:

W jaki sposób Polskie Towarzystwo Wakcynologii tłumaczy fenomen wzrostu zachorowań na IChP podążającego za wzrostem wyszczepialności szczepionkami przeciw pneumokokom?

Jakie względy medyczne przemawiają ze szczepieniem dzieci przeciw pneumokokom?

Czy Polskiemu Towarzystwu Wakcynologii znane są jakiekolwiek badania, które świadczą o tym, że dzieci szczepione szczepionkami PCV są zdrowsze od dzieci nieszczepionych? Jeśli tak, to gdzie można się zapoznać z wynikami takich badań?

Czy prawdą jest, że wyniku szczepienia dzieci przeciw pneumokokom następuje zjawisko wypierania z organizmu szczepów bakterii, przeciwko którym w założeniu ma chronić szczepionka PCV, przez inne szczepy bakterii? Czy takie zjawisko nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia dzieci szczepionych przeciw pneumokokom?

Czy prawdą jest, że pneumokoki potrafią blokować nosicielstwo H. influenzae, M. catarrhalis czy S. aureus?

Odpowiedź na powyższe proszę przesłać na mój adres ………………

Z poważaniem,
………………………………

 

„Tak krawiec kraje, jak potrzebuje”, czyli kreatywne podejście NIK do danych epidemiologicznych

W dniu 21 czerwca 2018 roku Najwyższa Izba kontroli publikuje informację o swoim raporcie na temat opieki zdrowotnej nad dziećmi: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/opieka-zdrowotna-nad-dziecmi-i-mlodzieza.html

W raporcie tym NIK stawia tezę o rzekomym zagrożeniu epidemiami chorób zakaźnych, a jako winnych jednoznacznie wskazuje rodziców uchylających się od szczepienia swoich dzieci:

„NIK alarmuje, że z roku na rok  rośnie liczb osób uchylających się od obowiązku szczepień. W 2017 r. było ich ponad 30 tys., czyli o 30 proc. więcej niż w 2016 r. Od 2013 r. do 2017 r. liczba ludzi odmawiająca obowiązkowych szczepień wzrosła o ponad 305 proc.”

i dalej:

„Zdaniem NIK ta tendencja wzrostowa może, w przyszłości, skutkować zagrożeniem epidemiologicznym i odrodzeniem się chorób dziś uważanych za „wymarłe”. Na przykład występuje systematyczny wzrost zachorowań na krztusiec (koklusz). w 2016 r. liczba chorych powiększyła się o ponad 224 proc. w stosunku do 2014 r. Więcej jest także zachorowań na odrę.  W 2016 r.  ich liczba wzrosła o ponad 177 proc. w porównaniu do 2015 r.”

Tezę o odpowiedzialności rodziców nieszczepiących za „zagrożenie epidemiologiczne” NIK ilustruje następującymi wykresami:

Powyższy wykres stanowi dowód na to, że sporządzając raport NIK miał do dyspozycji dane za cały rok 2017.

Jednak na kolejnym wykresie NIK nagle zapomina, że przecież zna dane epidemiologiczne także za rok 2017 i prezentuje statystykę zachorowań tylko do roku 2016. A dane za rok 2017? One nie pasują po prostu do tezy o „systematycznym wzroście”, więc zostały dyplomatycznie pominięte.

Tymczasem sytuacja w roku 2017 przedstawiała się następująco:

  • liczba zachorowań na krztusiec w całym roku 2017 to 3067, czyli PONAD POŁOWĘ MNIEJ niż w roku 2016. A NIK sugeruje, że ma miejsce „systematyczny wzrost zachorowań”.
  • liczba zachorowań na odrę w całym roku 2017 to 63, czyli także PONAD POŁOWA MNIEJ niż w roku 2016.

Jeśli dane za lata 2014-2017 zamieścimy na wykresach, to ten „systematyczny wzrost zachorowań” będzie wyglądał tak:

Teraz już widać, dlaczego w przypadku krztuśca NIK pokazuje liczby z lat 2014-2016 (bo tylko w tym zakresie NIK-owi zachorowalność „systematycznie wzrasta”), a w przypadku odry na tej samej zasadzie zbiór danych kreatywnie ograniczono jedynie do lat 2015 i 2016, bo spadek zachorowań miał miejsce między latami 2014 i 2015 oraz 2016 i 2017, więc udajemy, że go nie było…

A jeszcze ciekawiej się robi, gdy sprawdzimy sobie dane za rok 2018 wg stanu na dzień 15 czerwca, czyli niemal dokładnie w połowie roku:

  • krztusiec: 861 zachorowań (w roku 2017 w tym samym okresie zanotowano dwukrotnie więcej bo aż 1741 zachorowań), co wróży około 1700 zachorowań w całym roku 2018, czyli znowu połowę mniej, niż w roku 2017 i aż 4 razy mniej, niż w roku 2016),
  • odra: 71 zachorowań (w tym samym okresie 2017 odnotowano ich 25), co zapowiada około 140 zachorowań w całym roku 2018, czyli niemal tyle samo, co w roku 2016 i w 2014.

Źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2018/INF_18_06A.pdf

Tak właśnie manipulują danymi państwowe urzędy, szczując w ten sposób opinię publiczną przeciw zaledwie kilkunastu tysiącom rodziców, którzy w trosce o zdrowie swoich dzieci obawiają się podawania im szczepionek nie wiadomo czy aby na pewno w pełni bezpiecznych, bo chociażby nie przebadanych pod kątem ich wpływu na ryzyko choroby nowotworowej lub immunologicznej, lub metabolicznej, lub neurologicznej…

A rzeczywiste dane o zachorowalności na krztusiec i odrę nijak się mają do teorii pod nazwą „wszystko przez nieszczepiących rodziców”. One po prostu tej teorii przeczą, a wręcz ją ośmieszają.

„Ale skoro tak ma być…”

Niedziela, 17 czerwca, dzień jak co dzień na forum szczepionkowym:

„A my w szpitalu. Powikłania poszczepienne. W czwartek o 14:30bylo szczepienie a wieczor nagle gorączka 39.7′ mimo podania leku przeciw gorączkowego. I drgawki. Zebraliśmy się tak jak staliśmy i do szpitala. Tu okazalo sie ze w książeczce zdrowia nie ma wpisanych serii szczepionek i podpisów. Nic. No i sprawa idzie do sanepidu….Mamy diagnozę- NOP. Pierwsza córkę szczepilam i było okej. A przy synie takie problemy. Rano doszly wymioty. Ehh. Czekają nas badania laryngologa, okulisty, neurologa ktory stwierdzi czy moze byc szczepiony dalej. Poza badaniami moczu, posiew krwi i moczu, USG głowki i brzuszka, checi zbadania plynu rdzeniowo mozgowego (co okazało się nie powodzeniem bo syn ma za male przerwy między kręgami) nie życzę nikomu tego co my przeżyliśmy od czwartku.

Nie zaszczepię więcej

To juz 2 dawka szczepien. Przy 1 nic nie bylo. Syn ma dopiero 4,5miesiaca… A juz tak cierpi.”

„Jak się nazywała ta szczepionka?”

„Dokładnie nie wiem, bo pielęgniarka powiedziała, że nie ma obowiązku okazywania mi opakowania. Bo byłam ciekawa co dostaje. Teraz już wiem że musi.”

„Czy dobrze rozumiem, że nie wiesz jaką szczepionkę dostało Twoje dziecko poza tym, że była to jakaś szczepionka DTP?”

„Też mnie to zastanowiło. Ale skoro tak ma być… Dopiero mnie olśniło za późno..”

ALE SKORO TAK MA BYĆ…

Ilu rodziców jest nadal przekonanych, że „tak ma być”?

***

Ten post został opublikowany za wiedzą i zgodą Mamy, którą to spotkało. W razie potrzeby (na przykład gdyby ktoś kwestionował prawdziwość opisanej tu historii) istnieje możliwość kontaktu z Autorką cytowanej wypowiedzi.

„Nie szczepisz? To won ze żłobka!” – zapis dyskusji z fanatykiem szczepiennego szantażu

Co pewien czas wypływa pomysł, aby rodziców w Polsce poddawać odrażającemu szantażowi, uzależniając przyjęcie ich dzieci do żłobków lub przedszkoli od wstrzyknięcia w dziecko wszystkich obowiązkowych szczepionek.

Oto zapis dość typowej dyskusji z autorem takiego właśnie projektu prawnego szantażu.

„X.Y.” jest prawnikiem i pomógł pewnemu lokalnemu działaczowi partyjnemu napisać projekt ustawy, która miałaby uzależniać miejsce w żłobku lub w przedszkolu od tego, czy dziecko zostało pokłute zgodnie z kalendarzem szczepień.

Celem tej publikacji jest zilustrowanie, jak ciężka, a czasem wręcz niemożliwa jest jakakolwiek merytoryczna dyskusja z fanatycznymi zwolennikami szczepiennego terroru, którzy ślepo wierzą, że szczepionki są bezpieczne dla zdrowia dzieci.

***

„A.B.”:
To opowie Pan nam, przeciwko którym chorobom jest Pan zaszczepiony? Czy może uważa Pan, że zagrożeniem epidemicznym są wyłącznie nieszczepione dzieci, a zwłaszcza cudze?

Czy Pan nie wierzy w skuteczność szczepionek, że chce chronić dzieci szczepione przed nieszczepionymi?

Czy potrafi Pan podać nazwę choć jednej szczepionki dopuszczonej do obrotu w Polsce, która została przebadana pod kątem ryzyka choroby nowotworowej lub na przykład immunologicznej albo metabolicznej?

Czy orientuje się Pan, dlaczego od wielu lat rośnie zachorowalność dzieci na nowotwory złośliwe? Wraz ze wzrostem ilości szczepionek wstrzykiwanych w te dzieci obowiązkowo.

To kiedy projekt leczenia dziecka nieszczepionego na własny koszt przez rodziców? Jak szaleć to szaleć…

***

„X.Y.”:
Wiara, że wszystkie szczepienia zapobiegają w 100% zachorowaniom jest błędna, szczepienia mają w pierwszej kolejności łagodzić powikłania po chorobach, które są znacznie bardziej niebezpieczne. Wszystkie szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu przechodzą badania kliniczne, co więcej jest tutaj w pewnym sensie podwójna ochrona, mamy regulacje europejskie dopuszczające dany produkt do obrotu na terenie Unii, jak i regulacje krajowe. Jeżeli wskaże Pan chociaż jeden udokumentowany przypadek wywołania choroby nowotworowej przez szczepienia, to przyznam Panu rację, dziękuję również za pomysł związany z ponoszeniem kosztów leczenia dziecka nieszczepionego przez rodziców, jak najbardziej do rozważenia. Prawdopodobnie dopiero tak skrajne rozwiązanie przekonałoby część osób, że warto zgłębić temat od strony naukowej, a nie tabloidowej.

***

„A.B.”:
wszystkie szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu przechodzą badania kliniczne ich wpływu na podwyższanie ryzyka choroby nowotworowej lub immunologicznej lub metabolicznej w perspektywie 5, 10 lub 20 lat od podania szczepionki? Gdzie znajdę wyniki tych badań?

Gdzie znajdę wyniki badań wpływu mieszanki kilkudziesięciu różnych szczepień, które obecnie obowiązkowo otrzymuje polskie dziecko, na jego ogólną kondycję zdrowotną w perspektywie 10, 20 i więcej lat od zakończenia szczepień zgodnie z kalendarzem?

Gdzie znajdę wyniki badań świadczących o tym, że narastająca epidemia szczepień polskich dzieci pozytywnie wpływa na ich ogólny stan zdrowia oraz pozytywnie wpływa na ogólną kondycję zdrowotną całej populacji?

Gdzie znajdę wyniki badań, z których wynika, że dla organizmu człowieka korzystniej jest nie chorować (w wyniku szczepienia) w dzieciństwie na świnkę lub odrę lub różyczkę?

Jak Pan myśli, czy Polacy szczepieni MMR jako dzieci, będą się regularnie w przyszłości doszczepiać, czy za około 20 lat czekają nas epidemie zachorowań ludzi dorosłych na przykład na świnkę, w wyniku wygasania sztucznej poszczepiennej odporności? Czy świnkę lepiej jest przechorować jako dziecko czy w wieku 30 lat? A różyczkę? A odrę?

Mamy obecnie najazd na Polskę Ukraińców. Ilu spośród około 3 milionów uchodźców z tego kraju, zamieszkałych obecnie w Polsce, to osoby nieszczepione? Jaki Pan ma pomysł aby ich zaszczepić? Zakaz pracy w Polsce bez aktualnej karty szczepień? Dlaczego mielibyśmy szykanować wyłącznie kilkanaście tysięcy polskich rodziców?

Ile przypadków śmierci łóżeczkowej notuje się obecnie co roku w naszym kraju? Wie Pan czy nie wie? Ile przypadków autyzmu diagnozuje się co roku w Polsce? Wie Pan czy nie wie?

Jaki odsetek szczepionych dzieci zatrzymuje się w rozwoju wkrótce po szczepieniu? Wie Pan czy nie wie?

Musi Pan to wszystko wiedzieć, jeśli chce szykanować rodziców dzieci nieszczepionych.

Czy leczenie nowotworu płuc albo krtani przez palacza papierosów na jego własny koszt to dobry pomysł? Zadziała Pan w tym kierunku aby każdy, kto się dobrowolnie truje alkoholem lub nikotyną, leczył się na własny koszt?

Przeciwko jakim chorobom jest Pan zaszczepiony i czy regularnie odnawia Pan te szczepienia lub kontroluje poziom przeciwciał? Nie chciałby Pan przecież być posądzony o hipokryzję, prawda?

***

„X.Y.”:
Dalej nie przedstawił Pan żadnego przypadku nowotworu wywołanego przez szczepienia, podobnie wygląda sytuacja z jak Pan to określił „zatrzymaniem się w rozwoju”. Proszę przedstawić konkretne przypadki poparte naukowo, a przyznam się do błędu – nie zrobił Pan tego. W kwestii mieszkańców innych krajów przyjeżdżających do Polski – trafna uwaga, jednakże na tą chwilę skupiliśmy się na innej części problemu. Nie ma możliwości rozwiązania obu kwestii jedną ustawą. Co do moich szczepień, mam wszystkie wskazane w rozporządzeniu, włącznie z dawkami przypominającymi, które są mnie więcej w wieku 18 lat, dodatkowo jeszcze byłem szczepiony na wzw typu B, która to szczepionka wtedy nie była obowiązkowa (teraz już jest), niezależnie od tego szczepię się jeszcze na grypę. Nie mam i nie miałem nigdy żadnych powikłań po tych szczepieniach, ale prawdopodobnie zaraz Pan stwierdzi, że po prostu mam szczęście.

***

„A.B.”:
czy ja dobrze rozumiem, że sugeruje Pan, że to na królikach doświadczalnych, którym pod prawnym przymusem wstrzykuje się komercyjny (czyli produkowany dla zysku) produkt medyczny, leży ciężar udowodnienia, że ten produkt może podwyższać ryzyko choroby nowotworowej? To króliki doświadczalne mają sobie zorganizować zrzutkę na badania za kilka albo kilkanaście milionów dolarów?

Strona 14. „U dzieci (0–19 lat) nowotwory złośliwe, w większości białaczki (ok. 40% zachorowań i 60% zgonów nowotworowych w tym wieku), są rzadkim schorzeniem, a umieralność z powodu nowotworów od wielu lat spada. Wskazuje to, przy utrzymującym się wzroście zachorowalności na choroby nowotworowe, na postęp w leczeniu nowotworów wieku dziecięcego”.

„przy utrzymującym się wzroście zachorowalności na choroby nowotworowe”

To teraz pytanie jest takie: czy prawdą jest, że producenci szczepionek produkują także leki do chemioterapii?

https://bip.stat.gov.pl/files/gfx/bip/pl/defaultstronaopisowa/461/1/1/zachorowalnosc_na_nowotwory.pdf

***

„X.Y.”:
Nic Panu nie sugeruję, twierdzi Pan, że szczepienia przyczyniają się do powstawania nowotworów i nie chce Pan przytoczyć żadnego przykładu popartego naukowo.

***

„A.B.”:
Jaki sposób weryfikacji proponuje Pan aby ustalić, że Jan Nowak, lat 33, cierpi na nowotwór złośliwy z powodu wykonanego w trzecim miesiącu życia szczepienia DTP?

To w końcu królik doświadczalny ma udowadniać szkodliwość przeprowadzanego na nim eksperymentu, czy nie?

***

„X.Y.”:
Jak Pan coś twierdzi, to proszę przedstawić dowód. Wzrost zachorowalności na nowotwory dotyczy nie tylko białaczki, ale wszystkich chorób nowotworowych i jest związany z wieloma czynnikami, jeżeli twierdzi Pan, że przyczyną są szczepienia, proszę to udowodnić inaczej jest to wyssana z palca informacja.

***

„A.B.”: Czyli jednak królik ma udowadniać? Przeczy Pan sam sobie. Widać czy nie widać? „Nic Panu nie sugeruję”. To Pan napisał czy ktoś zhakował Pana profil?

***

„X.Y.”:
Pan idzie w zaparte nie chcąc potwierdzić swoich racji i teraz jeszcze próbuje mnie atakować personalnie. Dziękuję za dyskusję, jak będzie Pan miał merytoryczne argumenty z chęcią z Panem porozmawiam.

***

„A.B.”:
„Wzrost zachorowalności na nowotwory dotyczy nie tylko białaczki, ale wszystkich chorób nowotworowych i jest związany z wieloma czynnikami”. Skąd pewność, że JEDNYM Z TYCH CZYNNIKÓW nie jest epidemia szczepień?

***
Tutaj do dyskusji włącza się na chwilę kolega X.Y.

“Kolega X.Y.”:
a skąd w ogóle przypuszczenie, ze można łączyć zachorowania na białaczkę ze szczepieniami? Równie śmiałą tezą byłoby stwierdzenie, ze ten wzrost jest od…jedzenia białego pieczywa. Nie dość, że tak samo głupie to tak samo trudne do udowodnienia, prawda?

***

„A.B.”:
podważa Pan autorytet wieloletniego dyrektora PZH?

***

„X.Y.”:
Nie zamierzam podważać żadnego autorytetu, ten cytat jest hipotezą, co więcej niepotwierdzoną. Poza tym jest wyrwany z kontekstu, nie czytałem całości tej publikacji, w związku z czym nie będę oceniać jej wartości. Inna kwestia że publikacja ta pojawiła się chyba na początku lat 90, czyli w przypadku medycyny, jest to praca niemalże antyczna. Tak na marginesie, dzięki Prof. Magdzikowi wprowadzono między innymi szczepienia powszechne przeciwko wzw typu B, których skutkiem był spadek zachorowań o „drobne” 90%, to tak jakby ktoś sugerował, że szczepienia nie działają.

***

„A.B.”:
nie dyskutujemy o tym czy nie działają, tylko czy nie szkodzą. Pan wierzy, że nie szkodzą – nie mając na poparcie tej wiary nic. Ja żądam obiektywnych wyników badań naukowych, które pokazują, że szczepionki nie szkodzą. Wiara mnie nie interesuje jeśli w grę wchodzi zdrowie i życie mojego dziecka.

***

„X.Y.”:
Pan wierzy, że szkodzą – nie mając na poparcie tej wiary nic. Ja żądam obiektywnych wyników badań naukowych, które pokazują, że szczepionki szkodzą, że tak pozwolę sobie sparafrazować.

A tak poza tym, to dyskusja dotyczyła projektu.

***

„A.B.”:
nie zrozumiał Pan. W przeciwieństwie do Pana, zanim podam mojemu dziecku jakiś produkt medyczny (zwłaszcza pod prawnym przymusem), żądam od tych, którzy mnie do tego prawnie przymuszają, przedstawienia dowodów w postaci wyników badań naukowych, które wskazują na to, że ten produkt medyczny jest nieszkodliwy. Jak rozumiem, Panu wystarcza (ślepa?) wiara, że szczepionki „są bezpieczne”, bo najprawdopodobniej nie zabiją Pana dziecka od razu po zabiegu. Mnie to generalnie ani ziębi, ani grzeje – jeśli akceptuje Pan wstrzykiwanie w swoje dziecko nieprzebadanych specyfików, to nic mi do tego. Nie moje dziecko, nie mój problem. Ale Pan nie ma prawa szantażować i szykanować mnie oczekując, że tak jak Pan będę ślepo wierzył, że szczepionki nie podwyższają ryzyka choroby nowotworowej. Ode mnie i od mojego dziecka wara! Rozumie już Pan, czy nadal nic?

***

„X.Y.”:
Nikogo nie szykanuję ani nie szantażuję, jak coś to ewentualnie rządzący, to oni dali możliwość nakładania kar na rodziców, którzy nie szczepią dzieci, także proszę trochę stonować wypowiedzi. Pomijając fakt, że jak na razie to nic jeszcze nie jest uchwalone, a jak ruchy antyszczepionkowe mogą zgłaszać projekty ustaw, to dlaczego osoby uważające inaczej nie mogą? I kto tu kogo szykanuje?

***

„A.B.”:
„Jeśli nie zaszczepisz dziecka, to nie masz prawa do żłobka ani do przedszkola” – to nie jest szantaż? Przecież Pan chce, żeby tak było.
Rodzic, który niezaszczepił dziecka, nie może zapisać dziecka do żłobka ani do przedszkola – to nie są szykany? Przecież Pan chce, żeby tak było.
Wskaże Pan jakiś choć jeden projekt ustawy ruchów „antyszczepionkowych”, który opierałby się na szantażu?
Na czym polega szantaż i szykany projektu ustawy o dobrowolności szczepień?
Sprawdźmy po prostu, czy Pan wie, co pisze, czy jedynie pisze, co wie. Najwyższa chyba pora…

***

„X.Y.”:
Sprawdźmy w końcu czy Pan wie o czym pisze. Proszę podać jakikolwiek przykład, naukowo potwierdzony, że szczepienia szkodzą, dopóki Pan tego nie zrobi nie widzę sensu uczestniczenia w dalszej dyskusji z Panem.

***

I choć trudno w to być może uwierzyć, to w tym miejscu X.Y. wbrew pozorom nagle pozbawia A.B. możliwości dalszego brania udziału w tej dyskusji, odbierając A.B. możliwość pisania komentarzy na profilu X.Y. (dyskusja miała miejsce na platformie Facebook).

A postronny obserwator pomyśli sobie, że A.B. zrezygnował z braku argumentów…

Tak oto najczęściej kończą się próby merytorycznej rozmowy z fanatykami szczepiennego przymusu.

Szczepienia wyrównawcze a grzywna od sanepidu za brak szczepień dziecka

Kalendarz szczepień publikowany przez Głównego Inspektora Sanitarnego to bardzo ciekawa lektura.

Czytając ten dokument dowiadujemy się na przykład, że dziecko, które nie zostało zaszczepione zgodnie z kalendarzem szczepień, niejako automatycznie przechodzi do programu „szczepień wyrównawczych” prowadzonych według indywidualnego kalendarza szczepień.

Czy więc słusznie sanepid nakłada na rodziców, którzy nie wyrobili się ze szczepieniami swojego dziecka w terminach przewidzianych w kalendarzu GIS, kary grzywny?

Przecież Główny Inspektor Sanitarny sam wyraźnie napisał: jeśli szczepienie nie odbyło się w terminie przewidzianym w kalendarzu, to należy przeprowadzić „szczepienie wyrównawcze”.

A kiedy należy je przeprowadzić?

Jak najszybciej. 🙂

Byle nie później, niż do ukończenia wieku wskazanego w rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie szczepień ochronnych.

Czyli na przykład dla gruźlicy wiek ten wynosi 15 lat, dla błonicy 19 lat a dla Hib 6 lat:

Czy więc można karą grzywny nakłaniać rodziców już teraz do zaszczepienia dziecka jak najszybciej, ale nie później niż do ukończenia przez dziecko 19 roku życia?

Jeśli grzywna nie jest karą za nieszczepienie, a jedynie „zachętą do szczepienia” (tak twierdzą urzędy, które tę karę nakładają), to po co „zachęcać” rodziców dziecka dwuletniego, skoro kalendarz szczepień wyraźnie stanowi, że rodzice muszą wykonać szczepienie wyrównawcze „jak najszybciej” ale nie później niż do ukończenia przez dziecko 19 lat?

Co by było, gdyby urząd skarbowy „zachęcał” grzywną do zapłacenia podatku przed upływem terminu płatności tego podatku? Masz się rozliczyć z „pit-a” do 30 kwietnia, a już w lutym „na zachętę” dostajesz grzywnę. Zapłacisz tę grzywnę grzecznie, czy będziesz protestować, że przecież termin jeszcze nie upłynął?

Jest też szalenie ciekawy paragraf czwarty rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych:

§ 4. Od poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym są zwolnione osoby, które wcześniej poddały się obowiązkowym szczepieniom ochronnym w zakresie wymaganym w rozporządzeniu i posiadają potwierdzającą to dokumentację, pod warunkiem że od wykonania obowiązkowych szczepień ochronnych minął okres nie dłuższy od okresu utrzymywania się odporności.

Czy więc dziecko 10-letnie, które zgodnie z kalendarzem szczepień otrzymało kiedyś pierwszą dawkę szczepionki MMR, znajduje się nadal w „okresie utrzymywania się odporności”, czy już się nie znajduje? Skąd to wiadomo, jeśli nie wykonywano oznaczenia poziomu przeciwciał? Ano nie wiadomo. A jeśli przeciwciała są, to dziecko na mocy tego paragrafu jest zwolnione z obowiązku przyjęcia drugiej dawki szczepionki MMR, dopóki będzie trwał „okres utrzymywania się odporności”.

Jeśli więc sanepid wzywa Cię do podania dziecku drugiej dawki szczepienia MMR, to zacznij od zapytania sanepidu, skąd sanepid wie, że nie zachodzi zwolnienie dziecka z tego szczepienia na mocy paragrafu 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych.

Poinformuj również sanepid, że skoro w ocenie sanepidu szczepienia obowiązkowe nie zostały wykonane w terminie (przy okazji: z jaką datą ten termin rzekomo upłynął?), to zgodnie z treścią komunikatu GIS w sprawie Programu Szczepień Ochronnych dziecko będzie wykonywało „program szczepień wyrównawczych”, więc nie ma powodu, aby straszyć karą grzywny, bo szczepienia te zostaną wykonane – zgodnie z treścią komunikatu – „jak najszybciej,  do ukończenia wieku wskazanego w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz. U. z 2016 poz. 849 z późn. zm.)”.

I niech teraz sanepid próbuje sobie wyznaczyć termin, kiedy to będzie to „jak najszybciej”… 🙂

A skoro sam GIS napisał, że szczepienie uzupełniające (np. druga dawka MMR w wieku 10 lat) „może być poprzedzone oznaczeniem poziomu przeciwciał odpornościowych”, to domagaj się od lekarza kwalifikującego dziecko do szczepienia przeprowadzenia tego badania, zwłaszcza mając na uwadze przytoczony powyżej paragraf czwarty rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych.

Naprawdę warto uważnie czytać akty prawne, na które powołują się urzędy, którym się wydaje, że mają prawo nas do czegoś zmusić, strasząc nas karami grzywny. 🙂

***

Jak w praktyce mogłaby wyglądać odpowiedź na wezwanie przez sanepid do wykonania szczepień obowiązkowych?

***

W nawiązaniu do pisma PPIS w ….. z dnia ….. sygnatura ……. niniejszym wnoszę o wskazanie, kiedy w ocenie PPIS w ….. upłynął termin wykonania szczepień, których dotyczy w/w pismo oraz wnoszę o wskazanie podstawy prawnej, w oparciu o którą PPIS w ………… ustalił ten termin i która określa sposób, w jaki PPIS ustala taki termin.

Jednocześnie wnoszę o wskazanie terminu poddania mojego dziecka szczepieniom wyrównawczym (wraz z podstawą prawną, która uprawnia PPIS w …. do wyznaczenia takiego terminu oraz która opisuje sposób, w jaki PPIS ustala taki termin), albowiem jeśli w ocenie PPIS w ………. upłynął termin do poddania mojego dziecka obowiązkowym szczepieniom ochronnym, to zgodnie z treścią aktualnie obowiązującego Komunikatu Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie Programu Szczepień Ochronnych, moje dziecko powinno zostać poddane „szczepieniom wyrównawczym” według indywidualnego kalendarza szczepień, a szczepienia te powinny być wykonane jak najszybciej, jednak nie później niż do ukończenia przez dziecko wieku wskazanego w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz. U. z 2016 poz. 849 z późn. zm.)

[Jeśli wezwanie dotyczy dawki przypominającej np. drugiej szczepienia MMR, dopisujemy: ]

Wnoszę także o wyjaśnienie, na jakiej podstawie PPIS w ……… zakłada, że moje dziecko nie jest obecnie zwolnione z obowiązku poddania go szczepieniu przypominającemu przeciw ……, na podstawie § 4. Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych (Dz. U. z 2016 poz. 849 z późn. zm.).

Z poważaniem,
………………

 

Pielgrzymki przedstawicieli farmaceutycznych do gabinetów lekarskich – Ministerstwo Zdrowia umywa ręce.

Na początku stycznia składaliśmy do Ministra Zdrowia petycje o zatrzymanie pielgrzymek przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych do gabinetów lekarskich. Trudno mieć pewność, że lekarz stawia obiektywną diagnozę i obiektywnie przepisuje lekarstwa, jeśli przedstawiciel farmaceutyczny dosłownie minął się z nami w drzwiach gabinetu naszego lekarza.

Petycją wnosiliśmy o podjęcie przez Ministra Zdrowia odpowiednich działań, które:

  1. doprowadzą do określenia obecnej skali zjawiska współpracy lekarzy publicznej służby zdrowia z firmami farmaceutycznymi wynikającej z regularnych wizyt przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych w gabinetach lekarskich (ilość i częstość wizyt przedstawicieli firm farmaceutycznych w placówkach publicznej służby zdrowia mających na celu zaproponowanie lekarzowi współpracy na zasadzie “systemu motywacyjnego” polegającego na tym, że gratyfikacja finansowa lekarza od firmy farmaceutycznej jest zależna od poziomu sprzedaży produktów leczniczych produkowanych przez tę firmę),
  2. doprowadzą do ustalenia obecnego poziomu dodatkowych przychodów lekarzy wynikających z ich współpracy z firmami farmaceutycznymi opisanej w w/w punkcie 1.
  3. prawnie uniemożliwią lekarzom publicznej służby zdrowia czerpanie jakichkolwiek korzyści materialnych ze współpracy z firmami farmaceutycznymi w przypadku uznania przez Ministra Zdrowia, na podstawie informacji zebranych w wyniku działań opisanych w w/w punktach 1 i 2, że skala zjawiska, polegającego na czerpaniu przez lekarzy dodatkowych korzyści materialnych poprzez opartą na “systemie motywacyjnym” współpracę z firmami farmaceutycznymi, może zagrażać bezpieczeństwu pacjentów mogąc wywoływać wątpliwości co do obiektywizmu lekarzy przy podejmowaniu decyzji o sposobie leczenia.

Odpowiedź Ministerstwa, pomimo że zawarta na czterech stronach, tak naprawdę jest bardzo krótka: „Pytajcie o to kierownika przychodni, a nie nas”.

W odpowiedzi wskazano również, że lekarz podlega odpowiedzialności karnej za przyjęcie łapówki za wypisywanie recept, ale tylko w przypadku, gdy przepisuje (za łapówkę) leki refundowane.

A skąd wiadomo, że lekarz chętnie przepisuje (na receptę) wybrany lek, bo jest na umowie prowizyjnej z producentem? Nie wiadomo, a jak widać poniżej, Ministerstwo Zdrowia kompletnie nie interesuje, czy lekarze czerpią jakieś przychody z umów z firmami farmaceutycznymi. Bo nikt tego nie sprawdza i nie chce sprawdzać – czego dowodzi poniższa odpowiedź na petycję.

Czyli w ocenie Ministerstwa Zdrowia najwyraźniej żadnego problemu nie ma, bo lekarz musi przecież pracować etycznie, a poza tym grozi mu kara za prowizję od recept refundowanych.

Petycję wraz z odpowiedzią znajdziecie także tutaj: https://www.gov.pl/zdrowie/petycja-w-sprawie-wykonywania-zawodu-lekarza-w-zakresie-wspolpracy-z-firmami-farmaceutycznymi

URPL odmawia udostępnienia dokumentów świadczących o bezpieczeństwie szczepionek

Które szczepionki są bezpieczne? Czy warto pytać o to Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych?

Jeśli zapytamy URPL o nazwy szczepionek przebadanych pod kątem bezpieczeństwa i poprosimy o dokumenty potwierdzające takie badania, to URPL odmówi udostępnienia tych dokumentów i będzie udawał, że nie było pytania o nazwy szczepionek. 🙂

Czyż to nie jest zadziwiające, że Rejestrator dopuszczający szczepionki do obrotu nie czuje potrzeby, aby udowodnić, że te szczepionki są bezpieczne?…

   

Przychodzi pacjent do lekarza i pyta…

– Panie doktorze, czy lepiej jest, żeby dziecko zostało zaszczepione, czy żeby naturalnie przechorowało odrę, świnkę i różyczkę?

– Zachorowanie grozi powikłaniami.

– Podanie szczepionki również grozi powikłaniami. Nie o to pytam. Więc jeszcze raz: czy z medycznego punktu widzenia lepiej jest naturalnie przechorować, czy zaszczepić?

– Przechorowanie po szczepionce będzie lżejsze niż bez szczepionki.

– Na jakiej podstawie pan doktor twierdzi, że na pewno będzie lżejsze? Czy nie zdarza się, że dziecko szczepione ciężko przechoruje np. świnkę? Pytam jeszcze raz: czy zdrowiej jest przechorować naturalnie, czy nienaturalnie, po szczepieniu?
Co jest z medycznego punktu widzenia dla organizmu zdrowsze: naturalne przechorowanie, czy nienaturalna odporność po szczepieniu?

– Lepiej jest zaszczepić i nie chorować.

– Ale czy szczepienie gwarantuje, że dziecko nie zachoruje?

– Nie. Nikt tego nie może zagwarantować.

– Więc dlaczego lepiej jest zaszczepić, niż przechorować naturalnie? Zakładamy, że dziecko niezaszczepione przechorowało naturalnie bez powikłań, a zaszczepione póki co nie choruje. Która opcja jest z medycznego punktu widzenia dla dziecka zdrowsza? Wie pan, czy pan nie wie? Czy osoba szczepiona w dzieciństwie, która nie przechorowała w dzieciństwie żadnej z chorób wieku dziecięcego (bo była szczepiona) jest bardziej narażona na powikłania, jeśli zachoruje teraz na którąś z chorób wieku dziecięcego, niż osoba nieszczepiona w dzieciństwie, która jako dziecko przechorowała wszystkie te choroby i jest na nie naturalnie odporna? Czy naturalna odporność po przechorowaniu świnki jest taka sama, jak odporność sztuczna – poszczepienna?

Jak dalej potoczyłaby się ta rozmowa?