Archiwum kategorii: infarma

„Zaszczep się wiedzą” kontra „Antyszczepy”. :)

Nieformalna tuba propagandowa (no może raczej tubeczka) producentów szczepionek, czyli portalik pod nazwą zaszczepsiewiedza.pl zapragnął sobie „zmasakrować” tych okropnych „antyszczepów”.

No i wyszło, jak wyszło… 🙂

Jeśli nie wiecie jeszcze, co to takiego jest „Zaszczep się wiedzą”, to wiedzę o „Zaszczep się wiedzą” można sobie zaszczepić TUTAJ. 🙂

Według zaszczepsiewiedza.pl „Antyszczep” mówi tak:

„Nie mam nic przeciwko szczepieniom, ale u nas szczepionki podawane są dzieciom za wcześnie. Należy poczekać, aż układ odpornościowy dojrzeje”

a „szach-mat” od zaszczepsiewiedza.pl wygląda tak:

Dr hab. n. med. Ernest Kuchar: Dokładnie te same argumenty powodują, że dzieci są bardziej podatne na rozwój infekcji. Niemowlęta i dzieci chorują kilkunastokrotnie częściej niż dorośli właśnie z powodu niedojrzałego układu odpornościowego. Na przykład zachorowania na inwazyjną chorobę meningokokową są ponad dwadzieścia razy częstsze w pierwszym roku życia niż później. Dlatego właśnie, dzięki szczepieniom, możemy chronić najmłodszych przed zachorowaniem i groźnymi powikłaniami. Szukając odpowiedniej analogii, przychodzi mi na myśl sytuacja, w której ktoś nie chce ubezpieczyć bardzo drogiego samochodu, gdyż ubezpieczenie jest również niezwykle kosztowne i czeka, aż samochód stanie się rupieciem, bo wtedy mniej zapłaci. Problem w tym, że kradną nowe samochody, a nie rzęchy i ubezpieczanie wtedy nie jest nam tak bardzo potrzebne. Opóźnianie szczepień  nie ma uzasadnienia naukowego i jest niezgodne z interesem dziecka.

To tak…

Przede wszystkim poprosimy o wyniki badań, które świadczą o tym, że wstrzyknięcie w dziecko z „niedojrzałym układem odpornościowym” (a zwłaszcza w noworodka i niemowlaka) wielu preparatów zawierających kilkanaście różnych antygenów, adiuwantów, konserwantów i stabilizatorów, jest dla zdrowia tego dziecka lepsze, niż pozwolenie na to, aby jego układ odpornościowy sam, NATURALNIE się nauczył chronić organizm przed wirusami i bakteriami – tak jak to miało miejsce przez ostatnie setki tysięcy lat do momentu, aż Główny Inspektor Sanitarny zaprojektował kalendarz szczepień…

Czy NIEKTÓRE niemowlęta chorują dlatego, bo nie dostały szczepionek w pierwszej dobie, panie doktorze habilitowany, czy może dlatego, że ich układy odpornościowe były za słabe? A dlaczego były za słabe? Bo nie dostały szczepionek?

Tylko Polska i Bułgaria szczepią przeciw gruźlicy i wzw B noworodki w pierwszej dobie życia. Cała reszta cywilizowanej Europy już dawno tego nie robi. Czy polskie dzieci są jakieś inne? A czy może polskie dzieci dzięki szczepieniom przynajmniej generalnie coraz mniej chorują, niż przed erą powszechnych szczepień na „wszystko co się rusza”? Dlaczego nie ma takich badań? Jakie uzasadnienie naukowe ma wstrzykiwanie w noworodka, domięśniowo, koktailu antygenów, adiuwantów, konserwantów i stabilizatorów (wodorotlenek glinu, fosforan glinu, tiomersal, cukry, białka, aminokwasy, formaldehyd, białka jaja kurzego, białka drożdży, antybiotyki w różnych stężeniach i konfiguracjach)?

Pokaże Pan doktor habilitowany badania, z których wynika, że osoby szczepione żyją dłużej niż nieszczepione i ogólnie w całym swoim życiu o wiele mniej chorują, niż osoby nieszczepione? Dlaczego z roku na rok coraz więcej dzieci choruje na nowotwory?…

Ile szczepionek jest w stanie zaabsorbować organizm dziecka? Obecnie do 18 miesiąca życia na dziecku wykonuje się łącznie KILKANAŚCIE zabiegów domięśniowego wstrzyknięcia preparatów szczepionkowych. Skąd wiadomo, że to jest nadal jeszcze bezpieczne dla zdrowia dziecka?

Czy bada się wpływ każdej szczepionki z osobna na organizm człowieka, jeśli jest ona podawana równocześnie z kilkunastoma innymi szczepionkami (zgodnie z kalendarzem szczepień) w ciągu kilku pierwszych lat życia dziecka?

Skoro „opóźnianie szczepień nie ma uzasadnienia naukowego„, to jakie jest uzasadnienie dla nieopóźniania szczepień? Oczywiście naukowe…

Czy wykupienie ubezpieczenia AC/OC może doprowadzić do popsucia samochodu, tak jak NOP-y prowadzą do popsucia zdrowia (a czasem nawet życia) szczepionego dziecka?

Analogiami to trzeba się umieć posługiwać, panie doktorze…

***

Według zaszczepsiewiedza.pl „Antyszczep” mówi tak:

„Jeśli tak bardzo wierzysz w szczepienia, to sam się zaszczep odpowiednią do wagi ilością szczepionki i pogadamy, jak dopadną cię NOP-y!”

a „szach-mat” od zaszczepsiewiedza.pl wygląda tak:

Dr hab. n. med. Ernest Kuchar: Szczepionek nie dawkuje się według masy ciała. Szczepionki to nie witamina C. Ten argument świadczy o kompletnym niezrozumieniu, czym są szczepienia – co więcej, jest on całkowicie sprzeczny z innymi wysuwanymi przez antyszczepionkowców argumentami. Na przykład: dorosły szczepi się jedną dawką szczepionki przeciwko meningokokom, a niemowlę potrzebuje czterech, gdyż jego układ immunologiczny, niedojrzały, wymaga większej stymulacji. Ci sami ludzie, którzy mówią, że układ immunologiczny dziecka nie jest dojrzały, co jest prawdą, domagają się dawkowania szczepionki według masy ciała, co jest całkowitym nieporozumieniem. Dorosły ma dojrzały, w pełni sprawny układ odpornościowy, więc jemu wystarczy inna, czasem jedna, dawka szczepionki. Powtórzę raz jeszcze: argument ten jest pozbawiony sensu, gdyż szczepionki nie są dawkowane według masy ciała.

Szczepionki to nie witamina C. Bardzo słusznie. Bo kto na przykład słyszał o powikłaniach po podaniu witaminy C? Podanie witaminy C jest bezpieczne, o ile nie przesadzi się z dawką. Podanie szczepionki bywa niebezpieczne pomimo że szczepionki podawane są zawsze w dawkach zgodnych z zaleceniami producenta. Analogiami to trzeba się umieć posługiwać, panie doktorze, a ten argument świadczy o kompletnym niezrozumieniu zagrożeń, jakie się wiążą z podawaniem dzieciom szczepionek… 🙂

No i poprosimy o wyniki badań, które dowodzą, że sztucznie stymulowany układ odpornościowy człowieka dorosłego, który jako dziecko dostał wszystkie szczepienia obowiązkowe, jest równie sprawny (albo jeszcze bardziej sprawny!), jak układ odpornościowy osoby, która nigdy nie była szczepiona i miała okazję przechorować naturalnie choroby zakaźne wieku dziecięcego.

Poprosimy o wyniki badań, z których wynika, że stymulacja układu odpornościowego szczepionkami jest LEPSZA, niż stymulacja ZDROWEGO organizmu poprzez naturalne kontakty z naturalnymi wirusami i bakteriami.

Oczywiście ponownie prosimy o wyniki badań, które świadczą o tym, że ludzie szczepieni „na wszystko co się rusza” przeżyją swoje życie w o wiele lepszej kondycji zdrowotnej, niż osoby nieszczepione…

***

Według zaszczepsiewiedza.pl „Antyszczep” mówi tak:

„Zaszczepię, jeśli przekonasz mnie, że szczepionki są w 100% bezpieczne”

a „szach-mat” od zaszczepsiewiedza.pl wygląda tak:

Dr hab. n. med. Ernest Kuchar: Prosić o taką gwarancję, to jak wymagać od sprzedawcy samochodu, żeby nam powiedział, że samochód na 100% nie będzie miał ani stłuczki, ani wypadku. W Polsce około 4 tysiące osób ginie rocznie w wypadkach samochodowych, a jednak ludzie nie rezygnują masowo z tego środka transportu. I podobnie w przypadku każdego zabiegu medycznego nie jesteśmy w stanie obiecać, że na 100% nic się złego, niepożądanego, nie wydarzy. Nic w życiu nie jest proste i mając przed sobą dwie drogi – na przykład szczepić czy nie szczepić – musimy wybrać tę bezpieczniejszą. A bezpieczniej jest się zaszczepić, niż narażać się na zachorowanie i rozwój powikłań. Wyobraźmy sobie, że wchodzimy wieczorem do parku. Mamy do wyboru: iść główną, oświetloną ścieżką, gdzie kręcą się inni ludzie lub przemykać się między krzakami. Żadna z tych dróg nie gwarantuje stuprocentowej pewności, że na przykład nas nie okradną, ale oczywistym jest, że bezpieczniejsza jest droga oświetlona i pełna innych osób – pójście nią wiążę się z mniejszym ryzykiem. Taką samą sytuację mamy ze szczepieniami –  szczepiąc podążamy właśnie tą lepiej oświetloną, pewniejszą drogą. Jeśli ktoś w przypadku realnego zagrożenia, jakim jest zachorowanie na krztusiec, ospę czy meningokoki, podejmuje decyzję o nieszczepieniu, to de facto podążą nieoświetloną ścieżką, przemyka się między krzakami, gdzie czai się złodziej, w nadziei, że go nie zaatakuje.

Kupując nowy samochód dostajemy GWARANCJĘ. Gwarancja, panie doktorze habilitowany, to jest takie coś, że jak się nam samochód popsuje, to w ramach gwarancji zostanie bezpłatnie naprawiony. A jeśli szczepionka zepsuje nam dziecko (trwałe upośledzenie umysłowe lub fizyczne lub ciężkie zachorowanie) to rodzice są skazani wyłącznie na siebie – często do końca życia. Swojego, lub dziecka. Poza tym nie ma prawnego przymusu kupowania samochodów – można jeździć komunikacją miejską…

No ale że pan doktor zbyt mocny w analogiach nie jest, to już wiemy…

Ile osób zmarło w Polsce z powodu świnki albo różyczki, że musimy obowiązkowo szczepić wszystkie dzieci przeciw śwince i różyczce? Prosimy o wyniki badań, z których wynika, że „bezpieczniej jest się zaszczepić, niż narażać się na zachorowanie i rozwój powikłań”. Dlaczego niektóre dzieci chorują z powikłaniami, a inne bez powikłań? Czy jedyną znaną medycynie metodą unikania powikłań jest szczepienie? Czemu jeden organizm łatwo zwalcza infekcję, a inny ma z tym problemy? Co sprawia, że jedne dzieci są „silniejsze” a inne „słabsze” w walce z wirusami i bakteriami? Może zamiast i jedne i drugie dzieci obowiązkowo szczepić, zdrowiej dla nas wszystkich by było jedynie zadbać o to, żeby wszystkie dzieci były raczej „silniejsze”, niż „słabsze”? Jak o to zadbać? To już rola medycyny, która jednak niestety zamiast dowiedzieć się, czemu jedno dziecko choruje na świnkę z powikłaniami, a inne przejdzie ją bezobjawowo, woli jednemu i drugiemu wpakować w mięsień szczepionkę. Bo tak jest prościej. A i przy okazji można na tym dobrze zarobić. Bo jaki jest pożytek z pacjenta, który jest „silny”, a więc nie choruje, prawda?

Ponownie, niczym jakąś mantrą, prosimy o wyniki badań, które wskazują, że człowiek szczepiony zgodnie z PSO będzie żył dłużej i zdrowiej, niż nieszczepiony. Bo że nie zachoruje na świnkę jako dziecko, to akurat jeszcze zupełnie nic nie znaczy. A czy zachoruje na raka STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ CZY RZADZIEJ niż osoba nieszczepiona? A może będą go męczyły alergie częściej, niż osoby nieszczepione?

Jakie badania świadczą o tym, że kilkanaście szczepionek podawanych dziecku to „oświetlona droga” a brak sztucznej ingerencji w układ odpornościowy dziecka to „droga w ciemności, przez krzaki”? Jak to możliwe, że ludzkość przetrwała zanim Główny Inspektor Sanitarny zaprojektował Program Szczepień Ochronnych?

***

Według zaszczepsiewiedza.pl „Antyszczep” mówi tak:

„Jeśli szczepionki są takie doskonałe, to dlaczego boicie się o swoje zaszczepione dzieci? Czy nasze niezaszczepione są dla was zagrożeniem?”

a „szach-mat” od zaszczepsiewiedza.pl wygląda tak:

Skuteczność szczepień jest bardzo dobra, ale nie jest doskonała. Przede wszystkim, w szczepieniach chodzi nam o zdrowie dzieci i dlatego zachęcamy rodziców, aby je szczepili. Proszę też zwrócić uwagę, że wybór dziecka nie musi pokrywać się z wyborem rodzica. Jeśli na przykład nieszczepione dziecko zachoruje na polio i będzie mieć poważne powikłania, na pewno nie będzie chwalić decyzji rodziców, którzy zaniechali szczepienia. W mojej pracy widzę, jak szybko, pod wpływem doświadczenia, jakim jest choroba niezaszczepionego dziecka, rodzice zmieniają zdanie i zaczynają uważać, że nie szczepiąc zrobili źle. Tylko wtedy jest już za późno. Jeśli się nie zaszczepimy i zachorujemy, to narażamy innych na zachorowanie, a to jest po prostu nie w porządku. Na przykład osoba, która jest już zakażona, w okresie „wylęgania” choroby nie wykazuje jeszcze żadnych jej objawów (np. w przypadku ospy wietrznej jest to czas przed pojawieniem się wysypki), ale już może zarażać innych. Chodzi tu szczególnie o bezpieczeństwo osób, które z przyczyn zdrowotnych nie mogą być zaszczepione lub przyjmują leki obniżające odporność, np. dzieci chorych na białaczkę. Co się stanie, jeśli do takiego dziecka czy też dorosłego – np. dziadka lub babci, leczonego cytostatykami z powodu choroby nowotworowej – przyjdzie w dobrej wierze osoba, która już zaraża, a jeszcze nie wie, że jest chora? To może skończyć się tragedią. A odsetek osób z zaburzoną odpornością jest naprawdę duży – szacuje się, że może to być nawet 10% dorosłych leczonych na różne choroby, takie jak na przykład nowotwory czy choroby reumatyczne. Żyjąc w społeczeństwie nie możemy myśleć tylko o sobie, ale musimy również o innych.

Skuteczność szczepień jest bardzo dobra„, ale W CZYM? W tym, że dziecko szczepione prawie w ogóle na nic nie choruje, czy jedynie w tym, że nie choruje ono jedynie na choroby przeciw którym zostało zaszczepione, ale za to ma alergie, łapie dziesiątki lub setki infekcji górnych dróg oddechowych (więc musi być co chwila „szprycowane” antybiotykami), od czasu do czasu załapie jakiś nowotwór, czasem autyzm?…

Czy dzieci szczepione przeciw polio nie chorują na polio?

Skoro „w szczepieniach chodzi nam o zdrowie dzieci„, to po raz N-ty poprosimy o badania, z których wynika, że im więcej szczepień, tym więcej zdrowia. Pokażcie nam takie badania, które udowadniają, że statystycznie człowiek wyszczepiony jako dziecko zgodnie z kalendarzem szczepień cieszy się przez całe życie lepszym zdrowiem, niż człowiek nieszczepiony.

A co, jeśli ta osoba „leczona cytostatykami z powodu choroby nowotworowej” jest chora na nowotwór „dzięki” szczepionkom, które otrzymała w dzieciństwie? Czy istnieją jakiekolwiek badania zachorowalności na choroby nowotworowe osób dorosłych, które były w dzieciństwie szczepione „na wszytko, co się rusza” w porównaniu do osób nieszczepionych?

Obecnie coraz więcej osób choruje na nowotwory. Równocześnie dziwnym trafem dostajemy od wielu lat coraz więcej szczepionek. Przypadek? Koincydencja?

Jeśli ubocznym efektem szczepień jest zwiększona zachorowalność na nowotwory, to argument, że musimy się szczepić, bo musimy myśleć o osobach „leczonych cytostatykami z powodu choroby nowotworowej” nabiera jakby zupełnie innego wymiaru, prawda?

A co, jeśli szczepionki „niechcący” wywołują nowotwory, więc musimy się więcej szczepić, aby… chronić osoby leczone na nowotwory?…

Marzenie każdego producenta szczepionek, prawda?

***

Według zaszczepsiewiedza.pl „Antyszczep” mówi tak:

„Szczepionki to spisek firm farmaceutycznych!”

a „szach-mat” od zaszczepsiewiedza.pl wygląda tak:

Dr hab. Marcin Napiórkowski: Odpowiem nie wprost: nie da się nigdy udowodnić, że coś nie jest spiskiem. Może cały świat jest matriksem i żyjemy w symulacji komputerowej? Dowód potwierdzający lub zaprzeczający temu twierdzeniu jest niemożliwy do przeprowadzenia. Jednak szukając globalnego spisku, najlepsze, co możemy zrobić, to zacząć myśleć jak prawdziwi spiskowcy i zobaczyć, dokąd nas to doprowadzi. Czy gdybyśmy byli organizatorami spisku firm farmaceutycznych, to bogacilibyśmy się właśnie na szczepionkach? Wydaje się, że to raczej mało efektywny sposób- człowiek szczepi się kilka, kilkanaście razy jako dziecko i sporadycznie szczepi w dorosłości. Rozsądniej byłoby organizować spisek wokół czegoś, co przynosi stałe i duże zyski, z czego ludzie muszą korzystać codziennie lub często. Dlaczego więc nie mówimy o spisku producentów pasty do zębów? Może mycie zębów to wymysł, a to, że wydajemy na nie rocznie kilkaset złotych to efekt spisku producentów past i szczoteczek? Warto pomyśleć jak spiskowiec i sprawdzić, jak bardzo prawdopodobne jest, że za tym czy innym zjawiskiem kryją się tajemnicze siły.

To dziwne, że pana doktora to dziwi, bo szczepionki są wręcz idealnym narzędziem do zarabiania pieniędzy na całej populacji – a więc pieniędzy niewyobrażalnych. Człowiek szczepi się kilkanaście razy jako dziecko, czyli – skoro już jesteśmy przy teoriach spiskowych – producent szczepionek dostaje kilkanaście szans na popsucie zdrowia tego człowieka w taki sposób, aby on możliwie długo żył i możliwie dużo chorował. Co więcej, w dodatku producent szczepionek nawet nie musi płacić za możliwość otrzymania tych kilkunastu szans. Wręcz przeciwnie – on jeszcze na tym zarabia, bo to budżet państwa KUPUJE od niego szczepionki, bynajmniej nie przy ujemnej marży…

Nikt nie zaprzecza, że umieralność noworodków spada, oraz że długość życia wzrasta… Niewątpliwie każdemu producentowi leków byłoby nie na rękę, gdyby potencjalni klienci schodzili z tego świata dość szybko. No ale jeszcze jakby tak ktoś udowodnił, że im więcej szczepionek wstrzykujemy w nasze dzieci, tym one coraz mniej chorują.. Na nowotwory, na alergie, na choroby psychiczne…

***

Szanowne zaszczepsiewiedza.pl – następnym razem naprawdę trochę bardziej się postarajcie, bo do „szach-mata” to Wam póki co jak widać jeszcze bardzo daleko… 🙂

„Zaszczep się wiedzą” – czyli o bardzo subtelnej reklamie słów kilka…

Jest sobie taki portal: zaszczepsiewiedza.pl

Z portalu dowiemy się, że bez szczepienia – oczywiście przede wszystkim naszych dzieci – na wszystko, co się rusza, właściwie żyć się już nie da…

Klikamy na zakładkę „Partnerzy akcji”.

Znajdujemy tam różne instytuty, towarzystwa, stowarzyszenia, akademie naukowe… Zero komercji.

No ok.

To teraz scrollujemy ekran na sam dół i czytamy tam, że „organizator akcji” to jakieś coś, co się nazywa „INFARMA”:

Pytamy gugla, czym jest „INFARMA”.

A więc gugel mówi, że INFARMA, to… Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych

www.infarma.pl

Acha… 

Na stronie infarmy klikamy oczywiście od razu w zakładkę „firmy członkowskie” i odnajdujemy tam listę firm, które łożą na utrzymanie infarmy, czyli także siłą rzeczy sponsorują portal „zaszczep się wiedzą [że aby żyć, koniecznie trzeba się szczepić]”.

No i jesteśmy w domu… GlaxoSmithKline, Sanofi Pasteur, UCB Pharma, Merck, Pfizer…

Czyli koncerny farmaceutyczne, które żyją wyłącznie ze sprzedaży szczepionek kupowanych „na pniu” przez takie kraje, jak Polska czy Bułgaria oraz leków, którymi się leczymy, bo chorujemy. Przy czym im więcej chorujemy, tym więcej kasy zarabiają takie firmy, jak GlaxoSmithKline, Sanofi Pasteur, UCB Pharma, MErck, Pfizer…

Więc zaszczep się wiedzą o tym, kto stoi za portalem zaszczepsiewiedza.pl

I wyciągnij wnioski…