Archiwum kategorii: kwalifikacja do szczepienia

List do sanepidu po nieudanym badaniu kwalifikacyjnym

Gdy pójdziemy z dzieckiem na szczepienie, pozwolimy lekarzowi na podstawie spojrzenia do gardła dziecka i sprawdzenia migdałków uznać, że dziecko kwalifikuje się do szczepienia, przychodzi pora na nasze pytania do lekarza.

Ale zanim zapytamy lekarza o kilka spraw związanych z bezpieczeństwem samego zabiegu szczepienia, prosimy o wydanie nam zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego zgodnie z art. 17 ust. 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

Gdy lekarz wyda nam zaświadczenie, a zwłaszcza gdy odmówi nam wydania tego dokumentu nawet po okazaniu mu wydruku odpowiedniej strony z ustawy, kolej na nasze pytania.

Pytamy więc:

  1. jak nazywa się szczepionka, która ma być podana za chwilę dziecku. Jeśli lekarz szczerze przyzna, że nie wie, albo odpowie np. „chyba Priorix”, to znaczy, że to nie było badanie kwalifikacyjne, tylko farsa i kwalifikację do szczepienia można oprotestować składając sprzeciw do opinii lekarza o kwalifikacji dziecka do szczepienia, o czym więcej TUTAJ. No bo jak lekarz mógł wykluczyć przeciwwskazania do szczepienia, jeśli nawet nie jest pewny, o którą szczepionkę chodzi?
  2. jakie są przeciwwskazania do szczepienia, wszystkie wymienione w Charakterystyce Produktu Leczniczego (ChPL) szczepionki, która miałaby zostać podana dziecku.
  3. w jaki sposób (za pomocą jakich badań) lekarz WYKLUCZYŁ KAŻDE z przeciwwskazań wymienionych w ChPL.
  4. jaki odsetek dzieci szczepionych tą szczepionką w ciągu ostatnich 5 lat to dzieci, które zmarły do 4 tygodni od szczepienia, jakie były przyczyny tych zgonów oraz jaki odsetek dzieci nieszczepionych to dzieci, które zmarły w podobnym wieku z podobnych przyczyn.
  5. jakie były 3 najczęstsze przyczyny hospitalizacji dzieci do 4 tygodni od szczepienia tą szczepionką i jakiego odsetka dzieci szczepionych te hospitalizacje dotyczą.
  6. u jakiego odsetka dzieci nieszczepionych doszło do hospitalizacji z podobnych przyczyn w podobnym wieku.
  7. ile dzieci zmarło w Polsce w ostatnich 5 latach do 4 tygodni po szczepieniu i jakie były przyczyny tych zgonów oraz jak często z tych samych przyczyn umierały w podobnym wieku dzieci nieszczepione.
  8. ile dzieci w Polsce w ostatnich 5 latach było hospitalizowanych do 4 tygodni od szczepienia i jakie były przyczyny tych hospitalizacji oraz jak często z podobnych przyczyn były hospitalizowane dzieci nieszczepione.

Lekarz odpowiedzi na te pytania oczywiście znać nie będzie i najprawdopodobniej po prostu wyrzuci nas z gabinetu być może nawet stwierdzając, że „podważamy jego kompetencje”.

Jeśli tak się stanie, to oprócz złożenia sprzeciwu do opinii lekarza kwalifikującej dziecko do szczepienia możemy do swojego powiatowego sanepidu wysłać list o treści zbliżonej do poniższej.

Co jest celem tego listu?

W ten sposób informujemy sanepid, że nie marzymy o niczym innym jak o zaszczepieniu naszego dziecka, więc się od szczepień nie uchylamy i rozpaczliwe prosimy sanepid o pomoc w sytuacji, do której doprowadził nas niekompetentny lekarz.

***

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w […]

Niniejszym informuję, że świadoma ciążącego na mnie obowiązku poddawania mojego dziecka szczepieniom ochronnym, w dniu […] o godzinie […] w przychodni […] stawiłam się z moim dzieckiem […] na szczepienie przeciw […].

Niestety lekarz, który przeprowadził badanie kwalifikacyjne i stwierdził, że zakwalifikował moje dziecko do szczepienia, w niedopuszczalnie chamski sposób wyprosił mnie z gabinetu odmawiając odpowiedzi na moje pytania dotyczące bezpieczeństwa zabiegu szczepienia, któremu miałoby zostać poddane moje dziecko oraz odmówił mi nawet wydania zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego.

W związku z powyższym uprzejmie informuję, że – jak rozumiem – uczyniłam zadość ciążącemu na mnie obowiązkowi poddania mojego dziecka szczepieniom ochronnym. Szczepienie nie mogło być zrealizowane z tego względu, że lekarz odmówił mi wyjaśnienia, jakie przeciwwskazania do szczepienia podano w dokumentacji szczepionki oraz w jaki sposób lekarz wykluczył każde z tych przeciwwskazań, skoro uznał, że moje dziecko może zostać poddane szczepieniu. Lekarz odmówił mi również poinformowania mnie, jaka jest dotychczasowa śmiertelność dzieci do 4 tygodni od takiego zabiegu szczepienia, jaka jest śmiertelność – z tych samych przyczyn – dzieci nieszczepionych, jakie są 3 najczęstsze przyczyny hospitalizacji dzieci do 4 tygodni po takim szczepieniu i dzieci nieszczepionych.

Lekarz nie poinformował mnie również, jak często dzieci szczepione chorują na nowotwory, alergie, autyzm, cukrzycę i jak często na te same choroby zapadają dzieci nieszczepione.

Nie uzyskałam od lekarza również informacji, jakie jest ryzyko zarażenia chorobą zakaźną, przed którą miało chronić to szczepienie, a w tym, jakie jest ryzyko powikłań po takim zachorowaniu, które mogłyby doprowadzić do trwałego uszczerbku na zdrowiu mojego dziecka.

W takiej sytuacji, nie potrafiąc w żaden sposób oszacować ryzyka dających się przewidzieć następstw szczepienia lub zaniechania szczepienia i nie mogąc w żaden sposób ocenić, czy ryzyko powikłań po szczepieniu jest mniejsze, czy większe, niż ryzyko powikłań w wyniku zaniechania szczepienia, z przyczyn oczywistych nie mogłam zezwolić na poddanie mojego dziecka zabiegowi medycznemu o nieznanym (i być może zupełnie nieuzasadnionym) ryzyku.

Jeśli istnieje coś, co mogę w tej sytuacji jeszcze zrobić, aby uczynić zadość obowiązkowi poddania mojego dziecka szczepieniom ochronnym, to uprzejmie proszę o przesłanie mi instrukcji na piśmie.

Jednocześnie oświadczam, że w zaistniałej sytuacji jestem kompletnie bezradna i przerażona postawą lekarza, z którą się nieoczekiwanie spotkałam próbując jedynie zrealizować mój ustawowy obowiązek. Niezwykle wysoki poziom stresu, jakiego doświadczyłam ja oraz jakiego doświadczyło także moje dziecko z powodu niedopuszczalnego zachowania lekarza wobec nas spowodował, że obecnie nie wyobrażam sobie siebie, z moim dzieckiem, na kolejnej takiej wizycie u jakiegokolwiek lekarza. Naprawdę nie wiem, co mam dalej robić. Jestem przerażona. Gdy pomyślę sobie, że znowu miałabym przeżywać coś takiego, czuję mdłości oraz zawroty głowy. Nigdy jeszcze chyba nie doświadczyłam takiej traumy w gabinecie lekarskim. Co gorsza, świadkiem tego wszystkiego było moje dziecko i nigdy sobie chyba tego nie wybaczę.

Łączę wyrazy szacunku,
…………………

Kwalifikacja do szczepienia – zapis rozmowy z lekarzem

Jak w realiach polskiej „służby zdrowia” (czasem niestety ani to służba, ani tym bardziej zdrowia) wygląda kwalifikacja dziecka do obowiązkowego szczepienia?

Pewna mama poszła na taką wizytę „szczepienną” z włączonym dyktafonem. Dzięki temu po zakończeniu wizyty mogła w spokoju spisać sobie przebieg całego zajścia.

Oto zapis tej wizyty:

***

Wchodzę na wizytę.
Doktor w „3 sekundy” bada dziecko i mówi „Można szczepić”.
Pytam się, na co ta szczepionka?
 
– Pani obok wam powie…
Bo „z tego co on wie to chyba Błonica Tężec”, czyli lekarz nawet nie do końca wie, co robi…
 
Proszę o przetłumaczenie ulotki, bo jest po angielsku.
On nie wie co tam jest napisane i mam iść do tłumacza przysięgłego bo on tłumaczy dokumenty.
 
Wkurzony pyta:
– Szczepicie czy nie ?
 
Gdy chciałam coś powiedzieć, to przerywał:
-Krótka piłka: szczepicie czy nie?!
 
Pytam o CHPL. On nie ma. Mam iść do pani która przed chwilą wyszła. Ona ma. 🙂
 
Kolej na pogadankę umoralniającą, gratis od lekarza dla rodzica:
– Słuchajcie państwo, żebyście mieli pewną jasność, szczepienia robione w gabinecie tutaj są sygnowane ministrem zdrowia i tyle. Nie macie ani wiedzy, ani umiejętności, żeby dyskutować ze 100 osobowym zespołem i negować ich podejście. To nie jest klub dyskusyjny, tylko krótka sprawa. Jak idziemy do mechanika, to też nie dyskutujemy, czy ma śrubkę odkręcić, czy nie, bo on wie pani nie wie. Taka sama sytuacja skoro produkt jest dopuszczony do obrotu w Polsce, skoro szczepimy tym milion dzieci od lat, to znaczy, że wszystko jest tak jak powinno być. Decyzja należy do państwa. Wy musicie podjąć decyzję i wziąć za to odpowiedzialność. Próbujecie państwo przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego. Tak się po prostu nie da. Jeśli nie chcecie, nie ma tematu, ani ja się nie obrażę ani pielęgniarka.
 
– Chcę zaszczepić dziecko, tylko mam kilka pytań, bo się martwię…
– (wtrąca się w zdanie) To szczepimy i już!
– Córka po szczepieniu miała stan zapalny skóry czy Atopowe zapalenie skóry…
Wtrąca się, że on 24 lata pracuje i nie widział, żeby jakieś dziecko miało zapalenie skóry po szczepionce.
 
No a przecież skoro on czegoś nie widział, to takie coś nie istnieje…

Mówię, że mam wątpliwości.

-Dobrze, ja już te wątpliwości rozwiałem. Szczepionki są bezpieczne, bo są dopuszczone do obrotu. A to, że zdarzają się skutki uboczne, to jest inna całkiem sytuacja. Ulotki są dla lekarzy nie dla pacjenta, bo wy nie umiecie z nich korzystać. Jak przestaniecie mieć wątpliwości, to wtedy przyjdźcie.
 
– A gdzie mamy rozwiać nasze wątpliwości?
– Ja już powiedziałem że dziecko może być szczepione koniec kropka
– Wyklucza Pan powikłania?
– A Wykluczacie, czy jutro będzie padać? Nie musicie szczepić ale do Sanepidu zgłaszamy
 
– Czyli nic więcej dzisiaj od pana się nie dowiemy?

– Uzyskała pani informacje niezbędne do podjęcia decyzji. Jeśli za mało, to na własną rękę proszę szukać, albo zmienić przychodnię.

– Z tego co wiem to mamy prawo do wyczerpującej odpowiedzi
– To już udzieliłem wyczerpującej informacji

– Przecież na żadne pytanie pan nie odpowiedział…

– Bo nie ma potrzeby! Skąd ma pani tyle wątpliwości na temat rzeczy, od których, przepraszam bardzo, nie jest pani fachowcem w tej dziedzinie?
 
– Ponieważ moje dziecko miało skutki uboczne które są napisane w ulotce…
 
– Skutki uboczne są nawet po witaminie c…
Proszę, niech chociaż da jakieś skierowanie do jakiegoś lekarza, żeby dobrze przebadała dziecko.
I dał, z wielka łaską i wściekłością, skierowanie do poradni chorób zakaźnych.
 
***

Kurtyna.