Archiwum kategorii: kwalifikacja do szczepienia

Sanepid odpowiada na pismo z informacją o nieudanym badaniu kwalifikacyjnym

Po wezwaniu na obowiązkowe szczepienia, pewna mama stawiła się grzecznie w przychodni wraz ze swoimi dziećmi poddając je badaniu kwalifikacyjnemu. Na wyraźne żądanie, aby lekarz zgodnie z obowiązującym prawem wykluczył przeciwwskazania do szczepienia, a więc między innymi aby wykluczył nadwrażliwość dzieci na poszczególne składniki szczepionek, które miałyby zostać dzieciom podane, lekarz przyznał, że nie jest w stanie wykonać takich badań.

Lekarz wręczył mamie notatkę zaadresowaną do sanepidu, w której napisał między innymi tak:

„W ramach POZ nie jestem w stanie określić stopnia alergii u dzieci. Zaproponowałem wizytę w Punkcie Konsultacyjnym Szczepień w Poznaniu, na którą matka nie wyraziła zgody. Odstąpiłem od szczepień”.

Mama napisała więc niezwłocznie do sanepidu, że stawiła się z dziećmi na szczepienia – zgodnie z otrzymanym wezwaniem, jednak do samych szczepień nie doszło, bo lekarz, zamiast wykluczyć przeciwwskazania, skierował ją do „punktu konsultacyjnego”, do którego ona jechać nie zamierza, bo nie widzi powodu, aby ponosić koszty z tego tytułu, że lekarz nie jest w stanie zrealizować swojego ustawowego obowiązku polegającego na wykluczeniu przeciwwskazań.

I bardzo słusznie napisała. 🙂

Oto kluczowe fragmenty pisma mamy do sanepidu:

„Pragnę chronić moje dzieci przed chorobami zakaźnymi poddając je wszystkim obowiązkowym szczepieniom ochronnym, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie, że poddam moje dzieci zabiegowi szczepienia, wbrew obowiązującemu prawu, czyli czyli bez wykluczenia przeciwwskazań do zabiegu, jakim jest zabieg medyczny, tj. szczepienie. Bardzo się boję narażenia moich dzieci na utratę zdrowia lub życia w przypadku poddania ich zabiegowi szczepienia bez wykluczenia przeciwwskazań do tego zabiegu. Przecież gdyby się okazało, że szczepionka zabiła moje dziecko, ponieważ było ono uczulone na jeden ze składników szczepionki, a ja nie dopilnowałam wykluczenia tego uczulenia przed zabiegiem szczepienia, to oznaczałoby, że ponoszę jako rodzic pełną odpowiedzialność za śmierć mojego dziecka mając przecież świadomość, że przed szczepieniem należy wykluczyć przeciwwskazania do tego zabiegu. Wykluczyć, czyli ponad wszelką wątpliwość ustalić, że te przeciwwskazania nie zachodzą. A ja przecież nie odmawiam, a jedynie wymagam, aby szczepienie wykonano w zgodzie z obowiązującym prawem. (…)

Lekarz zaproponował wizytę w punkcie konsultacyjnym w Poznaniu. Odmówiłam tej wizyty, gdyż z prawnego punktu widzenia zasadniczym obowiązkiem lekarza jest wykluczyć przeciwwskazania kwalifikując moje dzieci do zabiegu, jakim jest szczepienie, a nie odsyłać mnie z kwitkiem do punktów konsultacyjnych, narażając mnie na koszty i stres związany z wyjazdem z dziećmi do owego punktu, oddalonego od mojego miejsca zamieszkania o ponad 100 kilometrów. (…)

Zatem bardzo proszę o umożliwienie mi przeprowadzenia testów u wszystkich moich dzieci poprzez zapewnienie mi funduszy na pokrycie kosztów potrzebnych do wykonania wyżej wymienionych testów.”

Do pisma mama dołączyła oczywiście notatkę sporządzoną przez lekarza.

Przysłowiowa „piłeczka” znalazła się więc teraz po stronie sanepidu.

Jak sanepid wybrnął z tej kłopotliwej sytuacji?

Oto odpowiedź sanepidu na korespondencję od mamy:

 

Sanepid po pięciu stronach typowego urzędniczego „wodolejstwa” odbił więc piłeczkę do lekarza informując, że „właściwym rzeczowo do udzielenia odpowiedzi jest lekarz POZ”.

Czyli jeśli chodzi o koszty testów alergicznych, to „niech się lekarz martwi”. 🙂

Co ciekawe, pomimo otrzymania od mamy kopii notatki sporządzonej przez lekarza, sanepid informuje, że lekarz mu tej notatki nie przekazał osobiście, więc sanepid ma „ustawowy obowiązek egzekwowania od opiekunów prawnych małoletnich obowiązkowych szczepień ochronnych”.

Jak się nie ma do czego przyczepić, to zawsze można uznać, że kopia notatki lekarza jest niewiarygodna, więc jej po prostu nie ma. 🙂

Co teraz powinna zrobić mama?

Powinna ponownie przesłać do sanepidu kopię notatki otrzymanej od lekarza, ale tym razem potwierdzoną za zgodność z oryginałem przez notariusza – uczcie się na błędach. 🙂

Powinna sanepid zapytać, jaki odsetek wszystkich NOP-ów podlega w Polsce rejestracji, a jaki nie podlega, bo lekarze wbrew prawu nie zgłaszają NOP, jeśli wydaje im się, że nie muszą, bo „to na pewno nie od szczepionki” – skoro sanepid napisał (pod koniec strony drugiej), że „monitorowanie szczepionek pod kątem niepożądanych odczynów poszczepiennych stanowi gwarancję bezpieczeństwa ich stosowania”.

Powinna również zapytać wprost – co ma w tej sytuacji teraz zrobić, ponieważ bardzo chce zaszczepić swoje dzieci zgodnie z obowiązującym kalendarzem szczepień, ale chce to zrobić zgodnie z prawem, czyli po wykluczeniu przeciwwskazań przez lekarza kwalifikującego dziecko do szczepienia – a nie w „punkcie konsultacyjnym” 120 kilometrów od miejsca jej zamieszkania.

I niech się sanepid martwi, co z tym fantem dalej robić… 🙂

 

 


Strona szczepienie.info istnieje wyłącznie dzięki Waszemu wsparciu.
Jeśli uważasz, że to, co robię, jest potrzebne i chcesz pomóc mi w utrzymaniu tej strony, to możesz:
Zrobić darowiznę na kwotę 10zł: kliknij TUTAJ.
Zrobić darowiznę na kwotę 20zł: kliknij TUTAJ.
Comiesięczne wspierać mnie kwotą 10, 20 lub 50zł zostając Patronem strony szczepienie.info i korzystając z przywilejów Patrona: https://patronite.pl/szczepienie-info

O przychodni, która szczepić nie chciała, bo rodziców się bała… – część druga :)

Oto dalszy ciąg historii opisanej tutaj: http://szczepienie.info/o-przychodni-ktora-szczepic-nie-chciala/

W poprzednim odcinku:

sanepid wzywa do szczepienia, mama stawia się grzecznie z dziećmi w przychodni w umówionym terminie, pani doktor po opukaniu i osłuchaniu dzieci uznaje, że można szczepić, czyli klasycznie bez wykluczenia przeciwwskazań oraz bez wystawienia zaświadczenia o przeprowadzeniu kwalifikacji do szczepienia. W tej sytuacji do samego szczepienia oczywiście dojść nie mogło, bo kwalifikacja została wykonana niezgodnie z obowiązującym prawem.

Poprzedni odcinek zakończyliśmy na tym, że rodzice napisali do przychodni, do wiadomości do sanepidu:


W odpowiedzi na pismo z dnia 07.11.2018r ; Sprawa : niemożność prawidłowego wykonywania świadczeń zdrowotnych

Nie rozumiemy na jakiej podstawie kierownik przychodni […] w […] pomawia nas o uchylanie się od szczepień. Jako pełnoprawni opiekunowie nieletnich dzieci […] oraz […] stawiliśmy się w dniu 26.10.2018r wraz z dziećmi do przychodni w celu realizacji obowiązku szczepień i oczekiwaliśmy zgodnie z obowiązującym prawem (art. 17 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi: „Wykonanie obowiązkowego szczepienia ochronnego jest poprzedzone lekarskim badaniem kwalifikacyjnym w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania obowiązkowego szczepienia ochronnego.”) wykluczenia przez lekarza kwalifikującego dziecko do szczepienia wszystkich przeciwwskazań zgodnie z dokumentacją ChPL szczepionki, która nawet nie była dostępna w przychodni.

Pani doktor nie wywiązała się ze swojego obowiązku udzielenia informacji, która pozwoliłaby nam wyrazić świadomą zgodę na szczepienia, przez co mogła narazić nasze dzieci na utratę zdrowia lub nawet życia. My realizowaliśmy  nasz  obowiązek zgodnie z art. 5 ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Według art.17 ust. 2 w/w ustawy lekarz jest zobowiązany do przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego wykluczającego przeciwwskazania. Pani doktor pomimo zadanych jej pytań podczas wizyty, na temat naszych wątpliwości, obaw i troski o zdrowie naszych dzieci w kontekście szczepień, nie odpowiedziała nam na żadne z nich, nie podpisała również zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym o które prosiliśmy.

Dodatkowo zostawiliśmy pytania na piśmie, które rozwiałyby nasze wątpliwości i do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi.

Więc jeśli ktoś tu nie wykonuje swojego prawnego obowiązku to póki co tym kimś jest lekarz z przychodni, który nie przeprowadza kwalifikacji do szczepienia zgodnie z obowiązującym prawem.

Przywołując słowa kierownika przychodzi z dostarczonego nam pisma  „Ponieważ odmawiacie Państwo wykonania szczepień ochronnych u swoich dzieci….”  oraz „Brak Waszej zgody na szczepienia, jest łamaniem praw Waszych dzieci, jako pacjentów” na jakiej podstawie uważa Pan, że odmawiamy wykonania szczepień ? Podczas całej wizyty w przychodni nie padło nawet takie stwierdzenie, że nie chcemy szczepić dzieci a powiemy więcej, informowaliśmy że chcemy szczepić dzieci po udzieleniu nam informacji, której nie otrzymaliśmy.

Powołując się w piśmie na Ustawę o prawach pacjenta z 6 listopada 2008r i przytoczonego tekstu: „W ramach tego prawa ustawodawca wskazał, iż udzielane świadczenia muszą odpowiadać wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art.6 ust.1 u.p.p). Pojęcie to należy rozumieć jako konieczność stosowania wyłącznie obowiązujących metod leczenia. Tym samym nie należy udzielać świadczeń zdrowotnych przestarzałych czy negatywnie ocenianych przez przedstawicieli współczesnych nauk medycznych. Wyklucza się także stosowanie niezweryfikowanych naukowo metod leczenia” prosimy o wyjaśnienie, jakie to świadczenia nie odpowiadają wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej lub jakie to świadczenia są przestarzałe lub negatywnie oceniane przez przedstawicieli współczesnych nauk medycznych lub jakie to są „niezweryfikowane naukowo metody leczenia” odnośnie naszej wizyty w przychodni?

Nie widzimy więc podstaw do zmiany przychodni, a oczekujemy że przychodnia zacznie wykonywać swoje obowiązki wobec nas zgodnie z prawem.

Z poważaniem,
[…]


Kierownik przychodni odpisał na to w sposób następujący:



A więc rodzice piszą tak:


Szanowny Panie Kierowniku,

W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 28.11.2018 roku zmuszeni jesteśmy zauważyć, co następuje.

Wbrew Pana sugestiom, jakoby rolą lekarza przed szczepieniem dziecka było “niestwierdzenie przeciwwskazań”, zgodnie z brzmieniem art. 17 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych i zakażeń u ludzi, celem lekarskiego badania kwalifikacyjnego jest WYKLUCZENIE przeciwwskazań. Wykluczyć istnienie przeciwwskazań do szczepienia to coś zupełnie innego, niż stwierdzić brak przeciwwskazań.

W czasie naszej “wizyty szczepiennej” w dniu 26.10.2018 lekarz nie wykluczył istnienia przeciwwskazań do szczepienia (np. nie wykluczył uczulenia dziecka na którykolwiek składnik szczepionki, bo nie da się tego zrobić bez wykonania szczegółowych testów alergicznych), więc kwalifikacja do szczepienia odbyła się niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Również, wbrew Pana sugestiom, lekarz ma zawsze obowiązek, po przeprowadzeniu badania kwalifikacyjnego, wystawić zaświadczenie wymienione w art. 17 ust. 4 w/w ustawy.

Gwiazdka w formularzu, o której Pan wspomina, nie jest przecież umieszczona w nagłówku druku zaświadczenia, więc nie odnosi się ona do całego druku zaświadczenie, a jedynie do dwóch rubryk na zaświadczeniu, przy których została nadrukowana. Znajduje się on przy dwóch rubrykach zaświadczenia, które lekarz wypełnia w przypadku, gdy szczepienie odbywa się w placówce innej, niż kwalifikacja do szczepienia. Tak więc ta gwiazdka bynajmniej nie zdejmuje z lekarza obowiązku wydania przedmiotowego zaświadczenia w sytuacji, gdy szczepienie odbywa się “na miejscu”, jak to Pan próbuje sugerować. Zresztą treść art. 17 ust. 4 w/w ustawy jest jednoznaczna i wynika z niej, że ZAWSZE takie zaświadczenie jest po badaniu kwalifikacyjnym wydawane.

Przechodząc natomiast do zagadnienia bezpieczeństwa wielokrotnych zabiegów szczepień “ochronnych” niniejszym wnoszę o wskazanie mi przez Pana Kierownika następujących wyników badań, które świadczyłyby o tym, że polski Program Szczepień Ochronnych (PSO) jest bezpieczny dla szczepionej populacji:

  1. gdzie mogę się zapoznać z wynikami badań, które dowodzą, że dzieci szczepione zgodnie z PSO nie chorują na choroby przewlekłe częściej, niż dzieci nieszczepione.
  2. gdzie mogę się zapoznać z wynikami badań, które dowodzą, że dzieci szczepione zgodnie z PSO nie podlegają hospitalizacjom statystycznie częściej, niż dzieci nieszczepione.
  3. gdzie mogę się zapoznać z wynikami badań, które dowodzą, że dzieci szczepione zgodnie z PSO nie umierają “z przyczyn nieznanych” (kategorie od R95 do R99 wg ICD-10) częściej, niż dzieci nieszczepione.
  4. gdzie mogę się zapoznać z wynikami badań, które dowodzą, że obecnie ryzyko powikłań po zachorowaniu na choroby zakaźne objęte PSO jest większe, niż ryzyko powikłań po zabiegach szczepień w ramach PSO.
  5. ile dzieci w latach 2015-2017 zmarło do 4 tygodni od szczepienia i jakie były przyczyny tych zgonów?
  6. ile dzieci w latach 2015-2017 było hospitalizowanych do 4 tygodni od zabiegu szczepienia i jakie były przyczyny tych hospitalizaji?

Jednocześnie wnoszę o wskazanie treści aktu prawnego, który stanowi, że przy poddawaniu moich dzieci obowiązkowym zabiegom szczepienia w ramach PSO nie mam prawa do informacji wymienionych w art. 9 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, czyli m.in. do informacji o możliwych do przewidzenia następstwach zabiegu szczepienia.

Wnoszę również o wskazanie treści aktu prawnego, który stanowi o tym, ile razy należy się stawiać z dzieckiem na badanie kwalifikacyjne przed szczepieniem, jeśli kolejne badania kwalifikacyjne są przeprowadzane niezgodnie z prawem, co BEZ WINY osób zobowiązanych do poddania swojego dziecka szczepieniu uniemożliwia poddanie dziecka zabiegowi szczepienia.

Informujemy ponownie, że podczas całej wizyty w przychodni nie padło stwierdzenie z naszej strony ŻE NIE CHCEMY SZCZEPIĆ DZIECI, dlatego taka Pana wypowiedź, jest po raz kolejny pomówieniem z Pana strony odnośnie nas. Jeżeli będzie Pan dalej upierał się przy swojej racji, prosimy o pisemne oświadczenie Pani doktor […] oraz Pani pielęgniarki […] wraz z Pana podpisem jako Kierownika Przychodni, że podczas wizyty w dniu 26.10.2018r padło stwierdzenie z naszej strony że : NIE CHCEMY SZCZEPIĆ DZIECI.

Do wiadomości otrzymuje PPiS w […]

Z poważaniem,
[…]


I teraz „gwóźdź programu”. Pan kierownik odpowiada:



Kurtyna.

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi. W przygotowaniu kolejne pismo do Pana kierownika przychodni… 🙂

List do sanepidu po nieudanym badaniu kwalifikacyjnym

Gdy pójdziemy z dzieckiem na szczepienie, pozwolimy lekarzowi na podstawie spojrzenia do gardła dziecka i sprawdzenia migdałków uznać, że dziecko kwalifikuje się do szczepienia, przychodzi pora na nasze pytania do lekarza.

Ale zanim zapytamy lekarza o kilka spraw związanych z bezpieczeństwem samego zabiegu szczepienia, prosimy o wydanie nam zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego zgodnie z art. 17 ust. 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

Gdy lekarz wyda nam zaświadczenie, a zwłaszcza gdy odmówi nam wydania tego dokumentu nawet po okazaniu mu wydruku odpowiedniej strony z ustawy, kolej na nasze pytania.

Pytamy więc:

  1. jak nazywa się szczepionka, która ma być podana za chwilę dziecku. Jeśli lekarz szczerze przyzna, że nie wie, albo odpowie np. „chyba Priorix”, to znaczy, że to nie było badanie kwalifikacyjne, tylko farsa i kwalifikację do szczepienia można oprotestować składając sprzeciw do opinii lekarza o kwalifikacji dziecka do szczepienia, o czym więcej TUTAJ. No bo jak lekarz mógł wykluczyć przeciwwskazania do szczepienia, jeśli nawet nie jest pewny, o którą szczepionkę chodzi?
  2. jakie są przeciwwskazania do szczepienia, wszystkie wymienione w Charakterystyce Produktu Leczniczego (ChPL) szczepionki, która miałaby zostać podana dziecku.
  3. w jaki sposób (za pomocą jakich badań) lekarz WYKLUCZYŁ KAŻDE z przeciwwskazań wymienionych w ChPL.
  4. jaki odsetek dzieci szczepionych tą szczepionką w ciągu ostatnich 5 lat to dzieci, które zmarły do 4 tygodni od szczepienia, jakie były przyczyny tych zgonów oraz jaki odsetek dzieci nieszczepionych to dzieci, które zmarły w podobnym wieku z podobnych przyczyn.
  5. jakie były 3 najczęstsze przyczyny hospitalizacji dzieci do 4 tygodni od szczepienia tą szczepionką i jakiego odsetka dzieci szczepionych te hospitalizacje dotyczą.
  6. u jakiego odsetka dzieci nieszczepionych doszło do hospitalizacji z podobnych przyczyn w podobnym wieku.
  7. ile dzieci zmarło w Polsce w ostatnich 5 latach do 4 tygodni po szczepieniu i jakie były przyczyny tych zgonów oraz jak często z tych samych przyczyn umierały w podobnym wieku dzieci nieszczepione.
  8. ile dzieci w Polsce w ostatnich 5 latach było hospitalizowanych do 4 tygodni od szczepienia i jakie były przyczyny tych hospitalizacji oraz jak często z podobnych przyczyn były hospitalizowane dzieci nieszczepione.

Lekarz odpowiedzi na te pytania oczywiście znać nie będzie i najprawdopodobniej po prostu wyrzuci nas z gabinetu być może nawet stwierdzając, że „podważamy jego kompetencje”.

Jeśli tak się stanie, to oprócz złożenia sprzeciwu do opinii lekarza kwalifikującej dziecko do szczepienia możemy do swojego powiatowego sanepidu wysłać list o treści zbliżonej do poniższej.

Co jest celem tego listu?

W ten sposób informujemy sanepid, że nie marzymy o niczym innym jak o zaszczepieniu naszego dziecka, więc się od szczepień nie uchylamy i rozpaczliwe prosimy sanepid o pomoc w sytuacji, do której doprowadził nas niekompetentny lekarz.

***

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w […]

Niniejszym informuję, że świadoma ciążącego na mnie obowiązku poddawania mojego dziecka szczepieniom ochronnym, w dniu […] o godzinie […] w przychodni […] stawiłam się z moim dzieckiem […] na szczepienie przeciw […].

Niestety lekarz, który przeprowadził badanie kwalifikacyjne i stwierdził, że zakwalifikował moje dziecko do szczepienia, w niedopuszczalnie chamski sposób wyprosił mnie z gabinetu odmawiając odpowiedzi na moje pytania dotyczące bezpieczeństwa zabiegu szczepienia, któremu miałoby zostać poddane moje dziecko oraz odmówił mi nawet wydania zaświadczenia o przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego.

W związku z powyższym uprzejmie informuję, że – jak rozumiem – uczyniłam zadość ciążącemu na mnie obowiązkowi poddania mojego dziecka szczepieniom ochronnym. Szczepienie nie mogło być zrealizowane z tego względu, że lekarz odmówił mi wyjaśnienia, jakie przeciwwskazania do szczepienia podano w dokumentacji szczepionki oraz w jaki sposób lekarz wykluczył każde z tych przeciwwskazań, skoro uznał, że moje dziecko może zostać poddane szczepieniu. Lekarz odmówił mi również poinformowania mnie, jaka jest dotychczasowa śmiertelność dzieci do 4 tygodni od takiego zabiegu szczepienia, jaka jest śmiertelność – z tych samych przyczyn – dzieci nieszczepionych, jakie są 3 najczęstsze przyczyny hospitalizacji dzieci do 4 tygodni po takim szczepieniu i dzieci nieszczepionych.

Lekarz nie poinformował mnie również, jak często dzieci szczepione chorują na nowotwory, alergie, autyzm, cukrzycę i jak często na te same choroby zapadają dzieci nieszczepione.

Nie uzyskałam od lekarza również informacji, jakie jest ryzyko zarażenia chorobą zakaźną, przed którą miało chronić to szczepienie, a w tym, jakie jest ryzyko powikłań po takim zachorowaniu, które mogłyby doprowadzić do trwałego uszczerbku na zdrowiu mojego dziecka.

W takiej sytuacji, nie potrafiąc w żaden sposób oszacować ryzyka dających się przewidzieć następstw szczepienia lub zaniechania szczepienia i nie mogąc w żaden sposób ocenić, czy ryzyko powikłań po szczepieniu jest mniejsze, czy większe, niż ryzyko powikłań w wyniku zaniechania szczepienia, z przyczyn oczywistych nie mogłam zezwolić na poddanie mojego dziecka zabiegowi medycznemu o nieznanym (i być może zupełnie nieuzasadnionym) ryzyku.

Jeśli istnieje coś, co mogę w tej sytuacji jeszcze zrobić, aby uczynić zadość obowiązkowi poddania mojego dziecka szczepieniom ochronnym, to uprzejmie proszę o przesłanie mi instrukcji na piśmie.

Jednocześnie oświadczam, że w zaistniałej sytuacji jestem kompletnie bezradna i przerażona postawą lekarza, z którą się nieoczekiwanie spotkałam próbując jedynie zrealizować mój ustawowy obowiązek. Niezwykle wysoki poziom stresu, jakiego doświadczyłam ja oraz jakiego doświadczyło także moje dziecko z powodu niedopuszczalnego zachowania lekarza wobec nas spowodował, że obecnie nie wyobrażam sobie siebie, z moim dzieckiem, na kolejnej takiej wizycie u jakiegokolwiek lekarza. Naprawdę nie wiem, co mam dalej robić. Jestem przerażona. Gdy pomyślę sobie, że znowu miałabym przeżywać coś takiego, czuję mdłości oraz zawroty głowy. Nigdy jeszcze chyba nie doświadczyłam takiej traumy w gabinecie lekarskim. Co gorsza, świadkiem tego wszystkiego było moje dziecko i nigdy sobie chyba tego nie wybaczę.

Łączę wyrazy szacunku,
…………………

Kwalifikacja do szczepienia – zapis rozmowy z lekarzem

Jak w realiach polskiej „służby zdrowia” (czasem niestety ani to służba, ani tym bardziej zdrowia) wygląda kwalifikacja dziecka do obowiązkowego szczepienia?

Pewna mama poszła na taką wizytę „szczepienną” z włączonym dyktafonem. Dzięki temu po zakończeniu wizyty mogła w spokoju spisać sobie przebieg całego zajścia.

Oto zapis tej wizyty:

***

Wchodzę na wizytę.
Doktor w „3 sekundy” bada dziecko i mówi „Można szczepić”.
Pytam się, na co ta szczepionka?
 
– Pani obok wam powie…
Bo „z tego co on wie to chyba Błonica Tężec”, czyli lekarz nawet nie do końca wie, co robi…
 
Proszę o przetłumaczenie ulotki, bo jest po angielsku.
On nie wie co tam jest napisane i mam iść do tłumacza przysięgłego bo on tłumaczy dokumenty.
 
Wkurzony pyta:
– Szczepicie czy nie ?
 
Gdy chciałam coś powiedzieć, to przerywał:
-Krótka piłka: szczepicie czy nie?!
 
Pytam o CHPL. On nie ma. Mam iść do pani która przed chwilą wyszła. Ona ma. 🙂
 
Kolej na pogadankę umoralniającą, gratis od lekarza dla rodzica:
– Słuchajcie państwo, żebyście mieli pewną jasność, szczepienia robione w gabinecie tutaj są sygnowane ministrem zdrowia i tyle. Nie macie ani wiedzy, ani umiejętności, żeby dyskutować ze 100 osobowym zespołem i negować ich podejście. To nie jest klub dyskusyjny, tylko krótka sprawa. Jak idziemy do mechanika, to też nie dyskutujemy, czy ma śrubkę odkręcić, czy nie, bo on wie pani nie wie. Taka sama sytuacja skoro produkt jest dopuszczony do obrotu w Polsce, skoro szczepimy tym milion dzieci od lat, to znaczy, że wszystko jest tak jak powinno być. Decyzja należy do państwa. Wy musicie podjąć decyzję i wziąć za to odpowiedzialność. Próbujecie państwo przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego. Tak się po prostu nie da. Jeśli nie chcecie, nie ma tematu, ani ja się nie obrażę ani pielęgniarka.
 
– Chcę zaszczepić dziecko, tylko mam kilka pytań, bo się martwię…
– (wtrąca się w zdanie) To szczepimy i już!
– Córka po szczepieniu miała stan zapalny skóry czy Atopowe zapalenie skóry…
Wtrąca się, że on 24 lata pracuje i nie widział, żeby jakieś dziecko miało zapalenie skóry po szczepionce.
 
No a przecież skoro on czegoś nie widział, to takie coś nie istnieje…

Mówię, że mam wątpliwości.

-Dobrze, ja już te wątpliwości rozwiałem. Szczepionki są bezpieczne, bo są dopuszczone do obrotu. A to, że zdarzają się skutki uboczne, to jest inna całkiem sytuacja. Ulotki są dla lekarzy nie dla pacjenta, bo wy nie umiecie z nich korzystać. Jak przestaniecie mieć wątpliwości, to wtedy przyjdźcie.
 
– A gdzie mamy rozwiać nasze wątpliwości?
– Ja już powiedziałem że dziecko może być szczepione koniec kropka
– Wyklucza Pan powikłania?
– A Wykluczacie, czy jutro będzie padać? Nie musicie szczepić ale do Sanepidu zgłaszamy
 
– Czyli nic więcej dzisiaj od pana się nie dowiemy?

– Uzyskała pani informacje niezbędne do podjęcia decyzji. Jeśli za mało, to na własną rękę proszę szukać, albo zmienić przychodnię.

– Z tego co wiem to mamy prawo do wyczerpującej odpowiedzi
– To już udzieliłem wyczerpującej informacji

– Przecież na żadne pytanie pan nie odpowiedział…

– Bo nie ma potrzeby! Skąd ma pani tyle wątpliwości na temat rzeczy, od których, przepraszam bardzo, nie jest pani fachowcem w tej dziedzinie?
 
– Ponieważ moje dziecko miało skutki uboczne które są napisane w ulotce…
 
– Skutki uboczne są nawet po witaminie c…
Proszę, niech chociaż da jakieś skierowanie do jakiegoś lekarza, żeby dobrze przebadała dziecko.
I dał, z wielka łaską i wściekłością, skierowanie do poradni chorób zakaźnych.
 
***

Kurtyna.