Archiwum kategorii: manipulacja

Czy w Polsce wolno zadawać pytania o bezpieczeństwo szczepień?

Gdy fanatyka szczepień zapytasz „Jak często w Polsce dzieci szczepione i nieszczepione chorują na raka?” to on Ci nie odpowie uczciwie, że nie wie, ale zamiast uczciwie przyznać, że nie zna odpowiedzi na to pytanie, skieruje na Ciebie całą swoją agresję, próbując Ci wmówić, że Twoje pytanie… „zawiera tezę”. 🙂

Tak właśnie zrobił jakiś bliżej nieznany anonim, który założył sobie na Facebooku profil „Pseudonauki i altmedu bajki dla dorosłych” i po przeczytaniu TEGO wpisu z bloga szczepienie.info popełnił taki oto płaczliwy tekst, w którym za wszelką cenę próbuje przekonać fanatyków bezwzględnego obowiązku szczepienia dzieci, że pytania o bezpieczeństwo szczepień są po pierwsze manipulacją, a po drugie „zawierają tezę”:


https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=655732455248778&id=164590604362968

Poniżej cytuję to coś w całości. Wyróżnienia na czerwono są moje.

„METODA ZADAWANIA PYTAŃ” JAKO METODA MANIPULACJI PSEUDONAUKI I ANTYSZCZEPIONKIZMU

1. WSTĘP
Na stronach i fanpage’ach prowadzonych przez propagatorów pseudonauki i ideologii antyszczepionkowej, pośród wielu metod manipulacyjnych oraz erystycznych, zauważyć można pewien ich rodzaj który (przyznaję, z braku lepszego określenia) nazwałem „metodą zadawania pytań”.
Metoda ta zwróciła moją uwagę ponieważ jest:
– nieoczywista (na pierwszy rzut oka),
– nie można jej zaliczyć do metod prymitywnych, jak np. argumentum ad personam,
– stosowanie jej wymaga jednak pewnego poziomu intelektualnego i wyrobienia osoby manipulatora,
– nie można, a przynajmniej nieopłacalne jest, z punktu widzenia skuteczności, stosowanie jej w połączeniu z metodami prymitywnymi, z których przykładową wymieniłem wyżej.
I z tych względów wzbudziła moje analityczne zaciekawienie; postanowiłem się nad nią nieco pochylić.

2. WYSTĘPOWANIE
Metoda zadawania pytań najczęściej jest stosowana przez propagatorów antyszczepionkizmu i pseudonauki którzy starają się uchodzić za autorów poważnych, stonowanych i budzących zaufanie. W ich wypowiedziach, nie znajdzie się na ogół, typowych dla grup pseudonaukowych, histerycznych pokrzykiwań, wyzwisk pod adresem przeciwników czy też życzeń im „wszystkiego najgorszego”; te raczej można trafić w komentarzach wyznawców danej pseudonauki pod wypowiedzią autora „zadającego pytania”.

3. ZDEFINIOWANIE, CECHY SZCZEGÓLNE
Jak już wcześniej napisałem, oszustwo intelektualne tej metody polega na „zadawaniu pytań”.
Tu, drogi Czytelniku/Czytelniczko możesz się żachnąć: „A cóż jest złego w zadawaniu pytań? Toć przecież jest to jeden z podstawowych sposobów analizy rzeczywistości i dochodzenia do prawdy!”
Zgadza się. Rzecz jednak w cechach szczególnych które odróżniają pytanie zadane w celu dążenia do prawdy poprzez bezstronne ustalenie stanu faktycznego, a pytanie zadane w celu manipulowania czytającym i wdrukowania mu propagowanej przez siebie ideologii. A są to:
a) brak oczekiwania odpowiedzi. Pytanie nie jest zadawane po to by otrzymać odpowiedź tylko po to by zwrócić uwagę czytającego, często charakteryzują się wysokim stopniem ogólności. Przykład: „Ile dzieci musiałoby umrzeć w ciągu jednego roku wkrótce po szczepieniu, aby znalazł się ktoś chętny i sprawdził, czy szczepienia są na pewno bezpieczne?”
Autor pytania nie zwraca się w nim konkretnie do kogoś tylko „rzuca je w tłum” jednocześnie okraszając je erystyką ad misericordiam (wzbudzenia litości i współczucia dla „dzieci które musiałyby umrzeć” oraz niechęci->nienawiści do tych którzy to, poprzez swe działania lub ich brak, do tego się przyczyniają),
b) zawarcie w pytaniu tezy. Właśnie powyższy przykład świetnie to ilustruje. Tutaj mamy wbudowaną tezę która poprzez zestawienie W JEDNYM PYTANIU dwóch kwestii czyli śmierci dzieci i bezpieczeństwa szczepień plus czynnik zwątpienia „czy na pewno” SUGERUJE czytającemu odpowiedź. Jeśli czytający jest rodzicem który taki tekst po prostu czyta to jest duża szansa, że zawarcie tezy plus, wspomniana wyżej erystyka ad misericordiam, pewien skutek odniesie. Może nawet nie od razu ale propagatorzy fałszywych ideologii bywają bardzo cierpliwi,
c) kierowanie pytania pod niewłaściwy adres. Rzecz tyczy się pytań kierowanych do instytucji i agend państwowych przy wykorzystaniu prawa do informacji publicznej.
Dla pewności wywołania oczekiwanego przez propagatora antyszczepionkizmu efektu pytanie musi być sformułowane tak by mieć pewność, że adresat odpowie w stylu: „Nie mamy/nie gromadzimy takich informacji/danych”. Przykład: „Ile dzieci szczepionych na odrę (grypę, HPV – konkretne zagrożenie jest tu nieistotne, chodzi o zasadę) doznało ciężkiego NOPa lub zachorowało na choroby autoimmunologiczne (lub np. nowotwór, ważne by było to coś ciężkiego, pamiętajmy o zasadzie ad misericordiam – wszak czytają to rodzice!) w porównaniu z dziećmi nieszczepionymi?” I tak sformułowane pytanie wysyła się np. do Ministerstwa Zdrowia. Urzędnik do którego to trafi odpowie zgodnie z prawdą, że takich statystyk jego instytucja nie prowadzi. Manipulator zamieszcza u siebie skan takiej odpowiedzi. Często z komentarzem/przedmową w stylu: „Spójrzcie! Oto oficjalna agenda rządowa tego nie wie – zatem szczepienia nie są bezpieczne, a groźne skutki władz nie interesują.” Z tego wszystkiego wynika kolejna sugestia: nas interesują, my pytamy, władze i urzędy mają cię gdzieś, my się o ciebie i twoje dzieci troszczymy. Czyli bezduszna „szczepionkowa” instytucja vs. czuła i opiekuńcza „organizacja nieformalna”. Taka odmiana typowego dla zachowań sekciarskich „love bombingu”.
d) (podpunkt wydzielony dla podkreślenia ważności) pytanie o takie kwestie by mieć pewność, że dana instytucja nie będzie w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi – patrz: przykładowe pytanie w podpunkcie c). Haczyk w tym, że dana instytucja (MZ, PZH itp.) nie ma takich danych, bo leżą one w gestii instytutów naukowo-badawczych! A nie agend rządowych. Ośrodki naukowe zbierają takie dane wg ściśle określonych ramami metody naukowej i statystyki procedur. Procedury te zaś sa po to, by dane w ten sposób zgromadzone miały naukową wartość i na ich podstawie dało się wyciągnąć obiektywne wnioski i wskazania. A nie takie które pasowałyby pod z góry założoną tezę (vide: niedawne, mocno okrzyczane „badania” szczepionek prowadzone na zlecenie StopNOP),
e) komentarze wyznawców ideologicznych pod postem zawierającym takie pytanie. Będą one typowe dla wyznawców ideologii antyszczepionkizmu: agresywne i napastliwe, przeładowane negatywnymi emocjami i nienawiścią. Niby nic szczególnego – dla fanatycznych wyznawców danej ideologii jest to zachowanie typowe.
Ciekawym jawi się fakt, że autor takiej „manipulacji przez pytania” w żaden sposób nie stara się ich tonować, milczy lub delikatnie stara się je podgrzewać: „Sami widzicie jak ONI nas traktują”. Mimo, że jedyne co wyznawcy wtedy widzą i słyszą to swoje krzyki i nienawiść.

Dlatego też we wstępie do niniejszej notki zwracałem uwagę na nieopłacalność stosowania najprymitywniejszych metod erystycznych w zestawieniu z omawianą. Odzierałoby to manipulanta z mgiełki „intelektualisty” którą usilnie stara się on wokół siebie wytworzyć. A w razie jakichkolwiek problemów rzucić hasłem pt. „Ja tylko pytam”.
Od takiej „brudnej roboty” to są fanatyczni wyznawcy w komentarzach. Choć zdarza się, że taki antyszczepionkowy „intelektualista” nie wytrzyma i też coś warknie w stylu komentujących.

Z powyższych przyczyn uważam, że metoda manipulacji „zadawaniem pytań” jest, poprzez swą nieoczywistość, jedną z bardziej niebezpiecznych dla wątpiących i straszonych przez antyszczepionkowców rodziców. Jest metodą może wolniejszą, ale mogącą skutecznie wepchnąć takich ludzi w sidła antyszczepionkowych sekt; jak mawiają Niemcy: „Langsam, langsam aber sicher”.

Jak widać powyżej, strach przed zadawaniem pytań o bezpieczeństwo szczepień jest wręcz paniczny.

I sami teraz widzicie: nawet oni przyznają, że najlepszą metodą uświadamiania rodziców jest po prostu zadawanie im pytań o bezpieczeństwo szczepień.

Autorowi powyższego należałoby chyba wyjaśnić (bo on najwyraźniej tego jeszcze nie wie), jak wygląda „pytanie zawierające tezę”.

„Czy dzieci szczepione nadal umierają z nieznanych przyczyn częściej, niż nieszczepione?” – to byłoby pytanie z tezą, że szczepienia – przynajmniej do momentu zadania tego pytania – podwyższają ryzyko zgonu z nieznanych przyczyn. I nikt takich pytań nie zadaje, bo nikt w Polsce nie potrafi udowodnić, że szczepienia w ramach PSO podwyższają, albo że nie podwyższają u dzieci ryzyka zgonu z nieznanych przyczyn. I to jest #FaktNieMit.

Nikt tego nie bada, więc nikt nie wie, czy PSO ma jakiś wpływ na ryzyko zgonu z nieznanych przyczyn, a jeśli ma, to jaki – pozytywny czy negatywny.

Minister Zdrowia nie chce wiedzieć, jak często dzieci w Polsce umierają wkrótce po szczepieniu. I to jest też fakt. Bo gdyby chciał, to do karty zgonu dopisałby rubrykę z datą ostatniego szczepienia.

Co ciekawe, już sam fakt zadania pytania „Jak często w Polsce z nieznanych przyczyn umierają dzieci szczepione i nieszczepione?” najwyraźniej wzbudza w fanatykach szczepień silną agresję, a wręcz nienawiść wobec osób, które takie pytania zadają.

Fanatycy bezwzględnego obowiązku szczepienia bezbronnych dzieci po prostu dostają przysłowiowej „piany na ustach”, gdy zadasz im proste pytanie, na które nie znają odpowiedzi, choć twierdzą, że „szczepienia są bezpieczne”.

Czy można mówić, że „szczepienia są bezpieczne” jeśli nie wiadomo, jak często na raka chorują dzieci szczepione zgodnie z PSO i dzieci nieszczepione?

Czy można twierdzić, że „szczepienia są bezpieczne”, jeśli nikt w Polsce nie wie, ile dzieci co roku umiera wkrótce po szczepieniu i jakie są przyczyny tych zgonów?

Zamiast swoją frustrację kierować w stronę instytucji takich jak PZH, które powinny znać odpowiedzi na takie pytania, aby udowodnić, że szczepienia naprawdę są bezpieczne, fanatycy bezwzględnego przymusu mają pretensje do osób, które o to pytają.

Gdzie tu sens, gdzie logika?

„Jak często z nieznanych przyczyn umierają dzieci szczepione zgodnie z PSO i dzieci nieszczepione?” – to jest pytanie.

Bez żadnej tezy.

Po prostu pytanie, o częstość zgonów z nieznanych przyczyn w populacji szczepionej zgodnie z PSO i w populacji nieszczepionej.

I albo odpowiedź na to pytanie jest możliwa, albo nie jest możliwa, bo nikt nie gromadzi takich danych.

Wystarczy na to pytanie odpowiedzieć „Dzieci szczepione umierają z nieznanych przyczyn raz na …. zgonów, a nieszczepione raz na …. zgonów” – wszystko byłoby jasne. Ale nikt w Polsce tak nie odpowie, bo nikt nie ma takich danych. Bo nikt nie chce takich danych zbierać, pomimo że byłoby to banalnie proste.

Na pytanie „Czy przestał Pan już bić swoje dzieci?” nie ma dobrej odpowiedzi, bo to jest właśnie pytanie z tezą.

Ale już na pytanie „Czy bije Pan swoje dzieci?” odpowiedź będzie bardzo prosta: „Nie biję i nigdy nie biłem”. Bo to jest jedynie pytanie. Bez żadnej tezy.

I na tym polega różnica między pytaniem z tezą, a pytaniem bez tezy. Na pytanie z tezą każda odpowiedź byłaby zła. Na pytanie bez tezy po prostu udziela się odpowiedzi. O ile oczywiście się ją zna. A jeśli się nie zna, to się reaguje agresją, absurdalnie sugerując, że „pytanie zawiera tezę”.

Na pytanie „Ile dzieci w ciągu ostatnich 10 lat zmarło w Polsce z nieznanych przyczyn do 4 tygodni od szczepienia?” odpowiedź jest bardzo prosta, bo to jest pytanie bez tezy. Albo ta liczba zgonów jest znana, albo jest nieznana. Po prostu. Jeśli jest nieznana, to nie znaczy, że szczepienia podwyższają ryzyko zgonu z nieznanych przyczyn. To jedynie oznacza, że NIE WIADOMO! A skoro nie wiadomo, to jak można twierdzić, że „szczepienia są bezpieczne”?

Na pytanie „Ile dzieci musiałoby umrzeć w ciągu roku wkrótce po szczepieniu, aby Minister Zdrowia uznał, że trzeba zweryfikować bezpieczeństwo szczepień w ramach PSO?” odpowiedź będzie bardzo prosta, bo to jest pytanie bez tezy. Trzeba jedynie mieć odwagę cywilną, aby na to pytanie odpowiedzieć. No ale przecież nikogo w Polsce nie interesuje, jak często dzieci umierają wkrótce po szczepieniu, więc jak tu na to pytanie odpowiedzieć? Więc lepiej zamiast odpowiedzi zasugerować, że pytanie zawiera tezę. Nawet jeśli ta sugestia jest absurdalna.

Na pytanie „Jak często na raka chorują dzieci szczepione zgodnie z PSO i dzieci nieszczepione?” odpowiedź też byłaby bardzo prosta, bo to jest pytanie bez tezy. Trzeba mieć jedynie odpowiednie dane, których nikt w Polsce nie ma.

Czyżby więc w rozumieniu cytowanego powyżej autora pytaniem „zawierającym tezę” było po prostu każde pytanie dotyczące bezpieczeństwa szczepień, na które nikt w Polsce nie umie odpowiedzieć?

Czy zamiast reagować agresją na pytania o częstość chorób nowotworowych, lub o częstość zgonów z nieznanych przyczyn w populacji szczepionej zgodnie z PSO i w populacji nieszczepionej nie lepiej byłoby po prostu domagać się odpowiedzi na te pytania od instytucji i urzędów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo „szczepień ochronnych”?

 


Nie namawiam nikogo ani do szczepienia, ani do nieszczepienia.

Jeśli chcesz, aby  projekt szczepienie.info nadal istniał i nadal publikował tego typu informacje pomagające w podejmowaniu decyzji dotyczących szczepienia naszych dzieci, to możesz wesprzeć moją pracę:

https://zrzutka.pl/2at4jf/wplac

Wsparcie 10zł miesięcznie przez 3 miesiące (kwota 30zł) – kliknij TUTAJ
Wsparcie 10zł miesięcznie przez 6 miesięcy (kwota 60zł) – kliknij TUTAJ
Wsparcie 10zł miesięcznie przez rok (kwota 120zł) – kliknij TUTAJ

Jednorazowa darowizna na kwotę 10zł: kliknij TUTAJ

UWAGA!
Profil https://patronite.pl/szczepienie-info został zablokowany przez Państwowy Zakład Higieny, który uważa, że profil patronite/szczepienie.info narusza jakieś prawa autorskie PZH. Niestety Patronite nie chce wyjaśnić, w jaki sposób profil szczepienie-info naruszał wskazane przez PZH punkty regulaminu Patronite.

Wnioski wyciągnijcie sobie sami. 🙂 

TVN szczuje opinię publiczną przeciw rodzicom nieszczepiącym, manipulując danymi

Oto „stopklatka” z wieczornych Faktów wyemitowanych w TVN o godz. 19 w dniu 6. marca 2019:

Źródło: https://fakty.tvn24.pl/

Powyższemu obrazkowi towarzyszył następujący komentarz lektora:

W zeszłym roku liczba niezaszczepionych dzieci w Polsce doszła do 40 tysięcy. Skutki są fatalne: w 2018 roku na krztusiec zachorowało ponad 1500 osób. W dwa pierwsze miesiące tego roku – ponad 200.

Tyle jeśli chodzi o Fakty w wydaniu TVN.

A fakty (nie te z TVN, tylko prawdziwe) wyglądają następująco:

  1. W roku 2018 liczba osób „uchylających się” od szczepień wyniosła 40,3 tys. jednak jeśli zapytacie PZH, ile było w Polsce na koniec roku 2018 dzieci, które nie zostały w ogóle zaszczepione, to PZH odpowie, że „zachodzi niemożność udzielenia informacji publicznej”, ponieważ PZH tego nie wie.
  2. W roku 2016 liczba zachorowań na krztusiec w Polsce wyniosła 6828 zachorowań.
  3. W roku 2017 liczba zachorowań na krztusiec w Polsce wyniosła 3045 zachorowań.
  4. W roku 2018 liczba zachorowań na krztusiec w Polsce wyniosła 1552 zachorowania.
  5. I teraz najciekawsze: jeśli przez pierwsze 2 miesiące roku 2019 odnotowano 237 zachorowań na krztusiec (średnio 4,01 zachorowania na dzień), to w całym roku 2019 można się spodziewać około 4,01*365=1467 zachorowań na krztusiec, czyli znowu mniej, niż w roku poprzednim. Czy więc TVN uważa swoich widzów za matematycznych idiotów?
  6. W pierwszych dwóch miesiącach roku 2018 odnotowano w Polsce… 380 zachorowań na krztusiec. 🙂

Źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2019/INF_19_02B.pdf

I jeszcze dla porządku liczba „uchyleń” od szczepień obowiązkowych, która – pamiętajmy – nie za bardzo wiadomo, co dokładnie oznacza, bo nawet PZH tego nie wie:

Źródło: http://szczepienia.pzh.gov.pl/wp-content/uploads/2018/04/Odmowy-szczepie%C5%84.pdf

Jak widać, PZH zamiennie używa terminów „liczba odmów” i „liczba osób uchylających się”.

Czy więc jedno dziecko, które nie otrzymało żadnych szczepień przez pierwsze 2 lata życia (a powinno otrzymać 19 szczepień), to jedna osoba uchylająca się, czy może 19 odmów szczepień? A może to dwie osoby uchylające się od obowiązku (oboje rodzice)?

Oto więc jesteśmy świadkami cudu wakcynologii: im więcej „osób uchylających się od szczepień”… tym niższa zachorowalność na krztusiec – wbrew temu, co dziś tak obrzydliwie próbował sugerować TVN w „Faktach”.

Czy więc nadal wierzysz w to, że TVN emituje Fakty, a nie „fakty”?

Pytanie retoryczne: Jaki procent czasu reklamowego w stacji TVN zajmują reklamy koncernów farmaceutycznych?

Jak to leciało? „Wyłącz TV, włącz myślenie”? 🙂