Archiwum autora: szczepienie.info

Gdy sanepid przysyła upomnienie – wniosek o informację publiczną w sprawie IV fazy badań klinicznych

  1. Gdy otrzymamy od sanepidu upomnienie, to w odpowiedzi na taką próbę przymuszenia do poddania dziecka ryzykownemu zabiegowi medycznemu można wysłać do sanepidu na przykład taki oto wniosek o informację publiczną. Może nie wstrzyma to egzekucji, ale być może przynajmniej da do myślenia urzędnikom.

……………….., dnia …………….

………………………….
………………………….
………………………….
………………………….

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w ……………………..
………………..……………………………..
………………..……………………………..

Wniosek o informację publiczną

 

W związku z otrzymanym upomnieniem sygnatura …………………. z dnia ……………………., którego celem jest przymuszenie mnie do wyrażenia zgody na poddanie mojego dziecka ryzykownemu zabiegowi medycznemu o charakterze eksperymentu medycznego, a także z uwagi na fakt, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody (art. 39), wnoszę niniejszym o wskazanie nazw wszystkich tych szczepionek wykorzystywanych w Programie Szczepień Ochronnych, dla których zakończono już nieodwołalnie etap fazy IV badań klinicznych i dla których wykryto już wszystkie możliwe przeciwwskazania do szczepienia oraz wszystkie możliwe powikłania w wyniku podania szczepionki.

Szczepiąc bowiem moje dziecko przymusowo, a nie dobrowolnie (bo pod groźbą grzywny nałożonej przez Organ) chcę po prostu uniknąć sytuacji, w której podanie szczepionki zabije moje dziecko, bądź trwale upośledzi jego zdrowie, dzięki czemu jednak zostanie wykryte nowe, dotychczas nieznane przeciwwskazanie do szczepienia, lub nowe, nieznane dotychczas działanie niepożądane.

Jako rodzic korzystający z dobrodziejstw współczesnej medycyny akademickiej niezwykle szanuję ideę eksperymentu medycznego jak i przede wszystkim darzę głębokim szacunkiem wszystkie te osoby, które dobrowolnie ryzykują – dla dobra nauki – swoje zdrowie, a czasem nawet i życie, w celu umożliwienia badań nad bezpieczeństwem produktów leczniczych.  

Wolę jednak mimo wszystko, aby tego typu eksperyment (IV faza badań klinicznych) nie był prowadzony bezpośrednio akurat na moim dziecku, a już zwłaszcza pod przymusem, który wobec mnie próbuje stosować Organ przysyłając mi upomnienie oraz grożąc wszczęciem wobec mnie postępowania egzekucyjnego, którego celem będzie zmuszenie mnie do wyrażenia zgody na poddanie mojego dziecka ryzykownemu zabiegowi medycznemu, który w swojej istocie jest eksperymentem medycznym z uwagi na fakt, że każda ze szczepionek stosowanych obecnie w Programie Szczepień Ochronnych znajduje się w fazie IV badań klinicznych, co otwarcie potwierdza nawet sam Państwowy Zakład Higieny:

Oznacza to, że każda ze szczepionek podawanych dzieciom w Polsce pod przymusem w postaci kary grzywny, znajduje się obecnie w fazie eksperymentu, którego celem jest wykrycie ewentualnych nieznanych dotychczas przeciwwskazań oraz działań niepożądanych – dzięki podaniu szczepionki dużej liczbie “przymusowych ochotników”.

Na portalu https://aptekaszpitalna.pl/farmaceuta-w-szpitalu/artykuly/fazy-badan-klinicznych-cz-iv/2019-01-07/ czytamy: Badania fazy IV mogą być wymagane przez organy regulacyjne lub mogą zostać podjęte przez Sponsora badania w celu uzyskania konkurencyjności (np. poprzez podjęcie badań na nowym rynku leku) lub z innych powodów (np. podjęcie badań w populacji kobiet w ciąży, które prawdopodobnie nie poddają się badaniom w głównym nurcie badania). Nadzór bezpieczeństwa ma na celu wykrycie wszelkich rzadkich lub długotrwałych działań niepożądanych w stosunku do znacznie większej populacji pacjentów i dłuższego okresu czasu niż było to możliwe podczas badań klinicznych fazy I-III (…). Szkodliwe efekty wykryte w badaniach fazy IV mogą spowodować, że lek nie będzie już sprzedawany lub ograniczony do określonych zastosowań – historia pokazuje, że dzięki badaniom IV fazy ceriwastatyny, troglitazonu czy rofekoksybu udało się wycofać leki obciążone poważnymi działaniami niepożądanymi.

Historia zna więc już takie przypadki, że to właśnie dopiero dzięki badaniom klinicznym fazy IV wykryto poważne działania niepożądane, które nie zostały wykryte na etapie badań przedrejestracyjnych.

Nie można więc wykluczyć, że do podobnej sytuacji może dojść także podczas przymusowego szczepienia w ramach Programu Szczepień Ochronnych.

Również sama Naczelna Izba Lekarska w opracowaniu “Świadoma zgoda na udział w eksperymencie medycznym” potwierdza, że IV faza badań klinicznych jest eksperymentem.

Oto na stronie 19 tej publikacji czytamy:

I dalej, w wyjaśnieniu do odnośnika nr 20:

Tak więc w ocenie Naczelnej Izby Lekarskiej IV faza badań klinicznych jest eksperymentem badawczym.

Dla formalności przypominam, czym w rozumieniu ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty jest eksperyment medyczny, w tym eksperyment badawczy:

Wnoszę również o wskazanie, w jakim celu w Polsce “monitoruje się” bezpieczeństwo szczepień, jeśli szczepionki i szczepienia rzekomo “są bezpieczne”. Staram się zrozumieć, w jakim celu monitoruje się bezpieczeństwo czegoś, co rzekomo podobno jest bezpieczne. 

Wnoszę również o wyjaśnienie, na czym owo “monitorowanie bezpieczeństwa szczepień” polega, skoro nikt w Polsce nie dysponuje choćby elementarną informacją o liczbie zgonów, do których doszło w Polsce do 4 tygodni od szczepienia w ciągu ostatnich 15 lat lub nikt nie wie, co który ciężki niepożądany odczyn poszczepienny nie jest przez lekarzy celowo zgłaszany, aby “niepotrzebnie” nie psuć statystyk.

Wnoszę mimo to, aby Organ udostępnił mi informację, ile dzieci w Polsce w ciągu ostatnich 15 lat zmarło z nieznanych przyczyn do 4 tygodni od szczepienia lub aby Organ dla formalności potwierdził, że taka informacja nie jest możliwa do pozyskania. 

Przez nieznane przyczyny zgonu rozumiem zgony zakodowane kodami od R95 do R99 wg ICD-10.

Wnoszę również o informację, ile dzieci było w Polsce hospitalizowanych do 4 tygodni od szczepienia w ciągu ostatnich 15 lat oraz jakie były przyczyny tych hospitalizacji, a także, jak często dzieci nieszczepione były poddawane hospitalizacjom z tych samych przyczyn.

Wnoszę także o informację, co który ciężki niepożądany odczyn poszczepienny nie jest przez lekarzy celowo zgłaszany, aby “niepotrzebnie” nie psuć statystyk.

Łączę wyrazy szacunku,

…………………..……………….

 

Gotowy plik doc z treścią wniosku do edycji możesz pobrać tutaj: Pismo sanepid IV faza

 

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Znikające zgłoszenia ciężkich NOP w polskim systemie „monitorowania bezpieczeństwa szczepień”

Podobno w Polsce „szczepienia są bezpieczne”, ponieważ mamy „system monitorowania”.

Teraz zobaczycie, jak ów system działa w praktyce. 🙂

Zacznijmy od początku, czyli od rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie NOP:

Otóż w paragrafie siódmym onego rozporządzenia czytamy, że sanepidy powiatowe przekazują zgłoszenia ciężkich NOP do sanepidów wojewódzkich, a sanepidy wojewódzkie „nie później niż po upływie godziny” informują Głównego Inspektora Sanitarnego „o fakcie wystąpienia takiego odczynu”:

Jednocześnie (równolegle) sanepidy przekazują wszystkie zgłoszenia NOP do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

URPL w rocznych raportach zeznaje, ile zgłoszeń NOP otrzymał w danym roku z sanepidów.

I tak w roku 2016 sanepidy przekazały do URPL 1004 zgłoszenia ciężkich NOP, w roku 2017 było to już 1688 zgłoszeń, rok później 1757 i wreszcie w roku 2019 URPL otrzymał od sanepidów aż 1987 zgłoszeń ciężkich NOP:

Dobrze widzicie – z każdym rokiem regularnie rośnie liczba zgłoszeń ciężkich niepożądanych odczynów poszczepiennych. Widocznie po prostu z każdym kolejnym rokiem szczepienia są coraz bardziej bezpieczne.

Raporty roczne URPL, z których pochodzą powyższe 4 tabelki, znajdziecie tutaj: http://www.urpl.gov.pl/pl/urz%C4%85d/raport-roczny

Skoro wiemy już, ile zgłoszeń ciężkich NOP sanepidy przesłały do URPL w latach 2016-2019, to teraz sprawdźmy, jak równocześnie informowano o tym Głównego Inspektora Sanitarnego – zgodnie z nakazem wpisanym przecież do rozporządzenia o NOP.

No to czytajcie…

Tak, to nie pomyłka.

Pomimo że sanepidy na przykład w roku 2019 do URPL przesłały 1987 zgłoszeń ciężkich NOP, to Główny Inspektor Sanitarny został poinformowany jedynie o wystąpieniu 213 ciężkich NOP.

Czyli na drodze pomiędzy sanepidami, a Głównym Inspektorem Sanitarnym gdzieś „wyparowało” ponad 1700 zgłoszeń ciężkich NOP!

Czyli był ciężki NOP i znikł… 🙂

I w roku 2019 takich „zniknięć” na drodze sanepid=>GIS  nasz polski system monitorowania bezpieczeństwa szczepień wygenerował aż 1774.

A w latach 2016-2018 to intrygujące zanikanie ciężkich NOP na drodze pomiędzy sanepidem a Głównym Inspektorem Sanitarnym wyglądało przecież równie okazale. 🙂

Przy okazji zwróćcie uwagę, jak drastycznie wzrosła liczba zgłoszeń ciężkich NOP, które w roku 2019 dotarły szczęśliwie do Głównego Inspektora Sanitarnego, w porównaniu z poprzednimi latami.

Średnio 40 zgłoszeń rocznie i nagle aż 213.

Cóż… Szczepienia są bezpieczne. Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości?

 

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Zgłoszenia NOP w latach 2015-2019

Lata lecą, szczepienia są [cały czas i niezmiennie] bardzo bezpieczne (a wręcz coraz bardziej!), a liczba zgłoszeń ciężkich NOP wciąż rośnie…

I jedynie nadal nikt nie wie, ile było wszystkich ciężkich NOP w Polsce w roku 2019, jeśli lekarze zgłosili tylko 1987 takich zdarzeń…

A ile nie zgłosili, bo uznali, że „to na pewno nie od szczepionki”?

Albo dlatego, że nie chcieli niepotrzebnie psuć statystyk?

Na wykresie wygląda to następująco:

Dane na podstawie raportów rocznych Prezesa URPL dostępnych na stronie http://www.urpl.gov.pl/pl/urz%C4%85d/raport-roczny

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Szczepionki – Faza IV badań klinicznych, czyli niekończący się eksperyment z darmowymi królikami doświadczalnymi…

Popatrzcie sobie na ten obrazek:

I spróbujcie teraz odpowiedzieć sobie na pytanie:

Jeżeli szczepionka znajduje się obecnie dopiero na etapie potwierdzania bezpieczeństwa we wszystkich wskazaniach zaakceptowanych w procesie jej rejestracji, to czy można już teraz, przed zakończeniem tego „potwierdzania bezpieczeństwa” stwierdzić, że ta szczepionka jest bezpieczna we wszystkich wskazaniach zaakceptowanych w procesie rejestracji?

Po co „potwierdzać bezpieczeństwo” szczepionki, która jest bezpieczna?

Na czym polega bezpieczeństwo szczepionki wprowadzonej do obrotu, skoro ona dopiero musi przejść badania bezpieczeństwa, które dopiero potwierdzą, że ta szczepionka jest na pewno bezpieczna „we wszystkich wskazaniach zaakceptowanych w procesie rejestracji”?

Czyli najpierw w procesie rejestracji ustala się wskazania, a po wprowadzeniu do obrotu weryfikuje się, czy szczepionka jest

Szczepienia są wykonywane na Waszych dzieciach po to, aby „weryfikować wyniki” badań klinicznych prowadzonych przed wprowadzeniem szczepionek do obrotu.

Wasze dzieci są szczepione obowiązkowo aby producent szczepionki mógł się dopiero dowiedzieć, czy jego produkt jest aby na pewno bezpieczny „

Ministerstwo Zdrowia o witamine D3 i SARS-CoV-2

W nawiązaniu do udostępnionych przez świat nauki informacji o związku między niedoborem witaminy D w organizmie a ciężkim przebiegiem choroby COVID-19 wnoszę o udostępnienie mi następującej informacji publicznej:

Jaki odsetek populacji Polski to osoby z niedoborem witaminy D3?

Jakie działania podejmuje Ministerstwo Zdrowia celem uzupełniania niedoborów witaminy D3 w populacji?

Dlaczego oznaczenie poziomu witaminy D3 nie jest badaniem refundowanym?

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

COVID-19 czyli aktualny stan [nie]wiedzy Ministerstwa Zdrowia

Czy Minister Zdrowia wie, ilu Polaków mogło już dawno bezobjawowo przechorować COVID-19?

Czy Polacy mogli chorować na COVID-19 w styczniu i lutym 2020, ale wtedy jeszcze uważano, że to zwykła grypa?

Ciekawe pytania?

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia jest jeszcze ciekawsza.

Oto pełna treść zapytania, wraz z odpowiedzią. Wnioski wyciągnijcie sobie sami. 🙂


Szanowny Panie Ministrze [Zdrowia],

Niniejszym wnoszę o informację, jaki odsetek populacji Polski to osoby, które miały już kontakt z wirusem SARS-CoV-2 i które przechowały COVID-19 bezobjawowo, lub na tyle lekko, że nie wymagało to żadnej interwencji lekarza.

Czy jest możliwe, że Polacy masowo chorowali na COVID-19 już w grudniu 2019, lub przynajmniej w styczniu i lutym 2020, ale wtedy każde takie zachorowanie diagnozowano jeszcze jako grypę lub podejrzenie zachorowania na grypę?

Jeśli nie jest to możliwe, to wnoszę o kopie dokumentów, które dają naukowe podstawy do takiego twierdzenia. Wnoszę także o udostępnienie mi kopii wyników badania, którego celem było określenie, jaki odsetek wszystkich osób po kontakcie z wirusem SARS-CoV-2 mogą stanowić w Polsce osoby, u których potwierdzono zachorowanie na COVID-19 za pomocą dedykowanych testów, a jeśli takie badanie nie zostało dotychczas wykonane, to wnoszę o wskazanie powodów, dla których Ministerstwo Zdrowia nie podejmowało dotychczas żadnych starań celem ustalenia, jaki odsetek osób po kontakcie z wirusem SARS-CoV-2 stanowią w Polsce osoby, u których potwierdzono zachorowanie na COVID-19.

Nadmieniam, że informacja, jaki odsetek osób po kontakcie z wirusem SARS-CoV-2 stanowią osoby, u których potwierdzono zachorowanie na COVID-19, pozwoliłaby ocenić rzeczywistą skalę zagrożenia ze strony tego wirusa, albowiem informacja o śmiertelności w stosunku jedynie do potwierdzonych przypadków zachorowań jest bezwartościowa dopóki nie wiadomo, w jakim stopniu wirus rozprzestrzenił się w populacji.

Ewentualnie, jeśli w ocenie Pana Ministra w Polsce jest tylko tyle osób po kontakcie z wirusem SARS-CoV-2, które chorują na COVID-19 (w tym także bezobjawowo) ile stanowi akualna na dany dzień liczba osób zarażonych podawana przez Ministerstwo Zdrowia w oficjalnych komunikatach, to wnoszę o udostępnienie kopii dokumentów (wyniki badań i analiz), które w ocenie Pana Ministra uprawniają Pana Ministra do takiej konstatacji.



Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Koronawirus SARS-CoV-2: pytania i „odpowiedzi” :)

Czy dobrowolne podduszanie się poprzez zakrywanie twarzy szmatą w parku, na chodniku, na polnej drodze ma jakikolwiek sens?

Wniosek o informację publiczną do Ministra Zdrowia wyglądał tak:


W związku z nałożonym przez rząd nakazem podduszania siebie i swoich dzieci w „miejscach ogólnodostępnych” za pomocą szmaty okrywającej usta i nos, niniejszym wnoszę o udostępnienie mi następującej informacji publicznej:

Ile kopii wirusa SARS-CoV-2 w jednym metrze sześciennym powietrza potrzeba do skutecznego zainfekowania osoby zdrowej, która oddycha tym powietrzem?

Jakie warunki muszą być spełnione, aby rowerzysta zarażony wirusem SARS-COV-2 mógł jadąc na rowerze zarazić inną mijaną osobę?

Jakie warunki muszą być spełnione, aby przechodzień zarażony wirusem SARS-CoV-2 mógł zarazić inną osobę mijaną na otwartej przestrzeni, czyli na chodniku w ruchu pieszych, w parku, na przejściu dla pieszych?

Czy wirus SARS-CoV-2 przenosi się tylko drogą kropelkową, czy także drogą powietrzną?

Jak długo i w jakiej odległości od osoby zarażonej trzeba przebywać w parku, na placu zabaw, na chodniku, aby zarazić się wirusem SARS-CoV-2 poprzez wdychanie powietrza wydychanego przez osobę zarażoną?

Czy wirus SARS-CoV-2 znajduje się w powietrzu wydychanym przez osobę zarażoną czy tylko w aerozolu powstającym przy kichaniu lub kaszlu?

Ile kopii wirusa SARS-CoV-2 znajduje się w wydychanym powietrzu otaczającym osobę zarażoną w promieniu 1 metra od tej osoby na otwartej przestrzeni, czyli w parku, na chodniku, na placu zabaw etc.


A „odpowiedź” wygląda tak:

 

No więc czego jeszcze nierozumicie?… 🙂

„200 lat dorobku naukowego” czyli rozmowa ze studentem medycyny o bezpieczeństwie szczepień

Tak wygląda rozmowa o bezpieczeństwie szczepień z przyszłym lekarzem, który tym razem zaatakował w „wiadomości prywatnej” wysłanej do profilu „Czy szczepienia są bezpieczne”.

Wyuczone mantry i zero samodzielnego myślenia. Skoro „na wykładzie było” to nie należy tematu drążyć, a zwłaszcza kwestionować.

Więc ten oto przyszły lekarz, który już niedługo będzie Was być może leczył, zaczął od „200 lat dorobku naukowego”, a jak skończył, to sami zobaczycie. 🙂























Skierowanie do poradni szczepień – czyli gdy lekarz uniemożliwia zaszczepienie dziecka.

Twoje dziecko ma już rok. Jeszcze nie było szczepione. Sanepid Cię szantażuje, że jeśli nie zaszczepisz, to będziesz dostawać grzywny tak długo, aż zaszczepisz. Czyli „dzień jak co dzień”. 🙂

Więc bierzesz dziecko i idziesz do przychodni na szczepienie.

Co powinien zrobić lekarz?

Powinien ustalić indywidualny kalendarz szczepień dla Twojego dziecka, zgodnie z komunikatem Głównego Inspektora Sanitarnego:


Źródło: https://www.mp.pl/szczepienia/prawo/aktyprawne/219904,komunikat-gis

Czy Główny GIS Pinkas gdzieś tu napisał, że indywidualny kalendarz szczepień może być ustalany wyłącznie w „poradni szczepień”?

No nie napisał. 🙂

A co zrobi lekarz?

Otóż lekarz najprawdopodobniej każe Ci iść do „poradni szczepień”, aby tam „ktoś inny” ułożył Twojemu dziecku kalendarz szczepień. Więc bierz dzieciaka i jedź z nim 100 kilometrów, bo lekarz POZ nie umie robić tego, za co bierze pieniądze od Narodowego Funduszu Zdrowia…

Bo przecież najlepiej, jeśli „ktoś inny” weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne powikłania po szczepieniu. Więc niech tym „kimś innym” będzie ktoś z „poradni szczepień”:

Co robić w takiej sytuacji, gdy Twój lekarz Podstawowej Opieki Zdrowotnej, zamiast zrobić to, za co bierze pieniądze od NFZ, każe Ci jechać z dzieckiem 100 kilometrów do „poradni szczepień”?

Możesz się z lekarzem kłócić próbując mu tłumaczyć, że jako specjalista związany kontraktem z NFZ to on powinien ustalić indywidualny kalendarz szczepień.

Ale możesz również wziąć od niego to skierowanie i wysłać jego kopię do sanepidu informując urzędników, że obowiązek poddania Twojego dziecka szczepieniom jest niewykonalny, ponieważ lekarz POZ nie chce ustalić indywidualnego kalendarza szczepień – zwłaszcza jeśli właśnie dostałaś postanowienie o nałożeniu grzywny, w którym napisano, że masz pół roku na poddanie dziecka szczepieniom.

No ale przecież nie możesz poddać dziecka szczepieniu, skoro lekarz nawet nie umie ustalić kalendarza szczepień.

I w dodatku nie istnieje żadna norma prawna, która pozwala Twojemu lekarzowi nie umieć.

Nie istnieje także żadna norma prawna, która nakazywałaby Ci w takiej sytuacji, gdy lekarz POZ nie umie, jechać z dzieckiem 100 kilometrów do „poradni szczepień”. Nie ma takiego przepisu. Po prostu. 🙂

Badanie kwalifikacyjne wcale nie jest konieczne, aby udowodnić, że obowiązek szczepień jest niewykonalny. Czasem wystarczy do tego jedynie lekarz POZ, który boi się wziąć na siebie odpowiedzialność…

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.