W pewnej przychodni rodzinnej lekarz chciał podać 3-miesięcznej dziewczynce, która nigdy wcześniej nie była szczepiona, 5 szczepionek na raz:
ActHib Synflorix EuvaxB Rotarix DTP
Rodzice zapytali lekarza, czy dziecko jest uczulone na jakieś składniki tych szczepionek.
Lekarz odpowiedział, że tego nie wie i zakwalifikował dziewczynkę do szczepienia… stwierdzając brak przeciwwskazań w postaci uczulenia na składniki szczepionki.
Rodzice złożyli więc sprzeciw do opinii lekarskiej, ponieważ lekarz nie może stwierdzić braku uczulenia na składniki szczepionki, skoro przyznaje, że nie wie, czy dziecko jest uczulone na składniki szczepionki.
Komisja lekarska powołana przez Rzecznika Praw Pacjenta stwierdziła, że „jedynym dowodem na istnienie nadwrażliwości jest reakcja dziecka na poprzednio podaną dawkę preparatu”… Przypominam, że mówimy tu o dziecku, które nigdy wcześniej nie było szczepione…
Zwróćcie uwagę, że nawet sam producent szczepionki (np. ActHib) wyraźnie odróżnia nadwrażliwość na składniki szczepionki od „znanej nadwrażliwości”, która wystąpiła po wcześniejszych szczepieniach:
Oto więc trzy wybitne umysły lekarskie, które uważają, że należy dziecku podać szczepionkę, gdy nie wiadomo, czy dziecko ma nadwrażliwość na składniki tej szczepionki, pomimo że producent wyraźnie zastrzega, że przeciwwskazaniem do podania szczepionki jest nadwrażliwość na jej składniki:
Teresa Dobrzańska-Pielichowska
Małgorzata Mitura-Lesiuk
Marcin Smykowski
Tak więc gdyby ta dziewczynka nagle zmarła w wyniku podania jej tych 5 szczepionek na raz, byłby to według tych wybitnych umysłów lekarskich zgon absolutnie zgodny z aktualną wiedzą medyczną, bo szczepionka była dobra, tylko widocznie dziecko było złe. No taki pech…
Jadwidze Maryckiej-Legeny z racji pełnionego urzędu powierzono więc uprawnienia do decydowania, czy rodzice „uchylają się” od obowiązku „poddawania dzieci szczepieniom ochronnym” i czy należy tych rodziców zmusić do „poddania dzieci szczepieniom ochronnym” poprzez nałożenie na nich „grzywny w celu przymuszenia”.
Poniżej publikuję dwa fragmenty pism urzędowych skierowanych przez Panią Jadwigę Marycką-Legeny do rodziców, których Pani Jadwiga Marycka-Legeny uważa za „uchylających się” od poddania swoich dzieci szczepieniom, więc wystąpiła do organu egzekucyjnego o nałożenie na tych rodziców grzywien w wysokości po 1100zł na każde dziecko, na każdego z rodziców, aby tych rodziców zmusić do wykonania obowiązku „poddania dzieci szczepieniom”.
Co ciekawe, rodzice informowali dotychczas wielokrotnie Panią Jadwigę Marycką-Legeny, że póki co nie mogą wykonać obowiązku „poddania dzieci szczepieniom”, bo ich przychodnia rodzinna nie chce im wyznaczyć terminu badania kwalifikacyjnego, więc uniemożliwia im wykonywanie obowiązku, ale Pani Jadwiga Marycka-Legeny twardo stoi na stanowisku, że to jest problem rodziców, a nie Pani Jadwigi Maryckiej-Legeny, że przychodnia nie chce ich zaprosić na badanie kwalifikacyjne. I dlatego wystąpiła o nałożenie na nich grzywny „w celu przymuszenia” – pomimo że rodzice cały czas próbują wykonać ciążący na nich obowiązek, tyle że ich przychodnia rodzinna im to uniemożliwia.
No bo przecież rodzice powinni tak długo szukać po całej Polsce innej przychodni, aż wreszcie któraś przychodnia łaskawie zaszczepi ich dzieci – tak najwyraźniej uważa Pani Jadwiga Marycka-Legeny:
Oto pierwszy fragment pisma od Pani Jadwigi Maryckiej-Legeny, w którym wprowadza ona rodziców w błąd, jakoby rzekomo zgoda na szczepienie nie była potrzebna w przypadku szczepień obowiązkowych:
Pani Jadwiga Marycka-Legeny jednak najwyraźniej sama nie może się zdecydować, czy zgoda jest potrzebna, czy nie jest potrzebna do wykonania obowiązku „poddania dziecka szczepieniom”, ponieważ w jednym z kolejnych pism do tych samych rodziców napisała tak:
Więc tym razem okazuje się, że według Pani Jadwigi Maryckiej-Legeny zgoda na obowiązkowe szczepienie najwyraźniej jednak jest potrzebna i w sytuacji, gdy rodzice są obecni podczas obowiązkowego szczepienia, wystarczająca jest „zgoda konkludentna” (czyli zgoda dorozumiana).
Postanowiłem więc zapytać Panią Jadwigę Marycką-Legeny, czy uważa, że kłamała w piśmie z kwietnia 2025, gdy twierdziła, że zgoda nie jest potrzebna, czy może, że kłamie teraz w piśmie ze stycznia 2026, gdy twierdzi, że jednak zgoda jest potrzebna – bo „wystarczająca jest zgoda konkludentna”.
Moim skromnym zdaniem kłamstwem było twierdzenie z kwietnia 2025, że zgoda nie jest potrzebna do wykonania obowiązkowych szczepień ochronnych, na co najprostszym dowodem jest Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych, no ale sam jestem ciekawy, jak Pani Jadwiga Marycka-Legeny się do tego wszystkiego ustosunkuje.
Oczywiście stanowisko Pani Jadwigi Maryckiej-Legeny w sprawie tak zadziwiających rozbieżności w jej stanowisku odnośnie wyrażania zgody na obowiązkowe szczepienia ochronne opublikuję tutaj, jak tylko je od Pani Jadwigi Maryckiej-Legeny otrzymam.
Temat jest o tyle istotny, że zgoda na zabieg musi być udzielana dobrowolnie, aby była wiążąca, a zmuszanie za pomocą grzywny do wyrażenia zgody wyklucza dobrowolne udzielenie tej zgody, więc cały obowiązek poddania dziecka szczepieniu staje się wówczas niewykonalny.
Wystarczy skopiować poniższą treść pisma i wkleić do maila.
Rzecznik Praw Pacjenta Pan Bartłomiej Chmielowiec kancelaria@rpp.gov.pl
Szanowny Panie Rzeczniku,
Zwracam się do Pana w związku z praktyką, która – w mojej ocenie – ma charakter systemowy i może prowadzić do naruszenia podstawowych praw pacjentek przebywających na oddziałach położniczych.
Przedstawiam poniżej dokument, który w dniu 29 stycznia 2026 roku otrzymała w pewnym szpitalu do podpisania pacjentka tuż po urodzeniu dziecka:
Data urodzenia: ………………… Płeć: ……………………… PESEL matki: ……………………… Przyczyna odmowy: …………………………… Oświadczam, że: 1. jestem opiekunem prawnym /faktycznym dziecka: ……………… 2. zostałam/-em poinformowana/-y. że szczepienie ochronne przeciwko ……………………… jest szczepieniem obowiązkowym. 3. zostałam/-em poinformowana/-y' o skutkach odmowy szczepienia, tj. możliwym ostrym przebiegu ww. choroby i jej powikłaniach, bliskich i odległych skutkach zdrowotnych. 4. mam świadomość, że poddanie dziecka szczepieniu obowiązkowemu jest obowiązkiem prawnym, z którego zwolnić mogą jedynie konkretne przeciwwskazania lekarskie do szczepienia, potwierdzone badaniem kwalifikacyjnym. 5. w przypadku obowiązkowych szczepień ochronnych wyłączone jest uprawnienie do wyrażenia zgody na świadczenie i odmowy takiej zgody. Niniejsze oświadczenie ma taki skutek prawny, że szczepienie nie zostanie wykonane w sposób przymusowy. 6. zaniechanie poddania dziecka obowiązkowemu szczepieniu może rodzić odpowiedzialność za wykroczenie przewidzianą w art. 115 § l ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2023 r. poz. 2119 z póżn. zm.). 7. świadomie odmawiam wykonania ww. dziecku obowiązkowego szczepienia ochronnego.
Szpital wymaga, aby matka podpisała taki dokument, jeśli nie wyraża zgody na szczepienie swojego dziecka, przy czym szpital jednocześnie w treści tego pisma informuje, że pacjentka nie ma prawa ani do wyrażenia zgody, ani do odmowy, więc zarówno treść punktu 7 jak i sam tytuł dokumentu zaprzecza treści punktu 5.
W efekcie pacjentka jest zmuszana do złożenia oświadczenia woli w sytuacji, gdy jednocześnie jest informowana, że jakakolwiek jej wola w tym zakresie jest prawnie irrelewantna.
Druk otrzymany przez pacjentkę nie zawiera żadnej informacji o podstawie prawnej do jego stosowania.
Celowo nie podaję tutaj nazwy szpitala, bo nie chodzi tu o ukaranie i napiętnowanie jakiegoś jednego konkretnego szpitala, tylko o zwrócenie uwagi Rzecznika Praw Pacjenta na praktyki obecnie powszechnie stosowane przez szpitale w Polsce wobec kobiet rodzących, polegające na zmuszaniu tych kobiet do podpisywania tego typu nie tylko bezprawnych, ale również logicznie pozbawionych jakiegokolwiek sensu "oświadczeń o świadomej odmowie poddania dziecka szczepieniom ochronnym", wykorzystując szczególną sytuację zdrowotną i psychiczną pacjentki bezpośrednio po porodzie, która może pozostawać pod wpływem leków przeciwbólowych lub uspokajających, co podważa realną dobrowolność składanych oświadczeń.
W związku z powyższym wnoszę o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania:
Czy Rzecznik Praw Pacjenta ma świadomość, że druki tego typu, jak tutaj zaprezentowany, są obecnie powszechnie stosowane przez szpitale na oddziałach porodowych?
Czy Rzecznik Praw Pacjenta przeprowadzał w szpitalach kiedykolwiek kontrole procedur szpitalnych związanych z wykonywaniem szczepień ochronnych na porodówkach, sprawdzając, jakie dokumenty otrzymują do podpisu kobiety rodzące i czy treść tych dokumentów nie narusza elementarnych praw pacjenta na przykład w zakresie zgody na udzielenie świadczenia zdrowotnego?
Czy Rzecznik Praw Pacjenta stanie w obronie pacjentów i opublikuje kierowany do personelu medycznego służby zdrowia komunikat informujący, że zmuszanie rodzica do podpisywania jakichkolwiek oświadczeń o "świadomej odmowie" poddania dziecka szczepieniom ochronnym jest bezprawne, a wszelkie druki "oświadczeń o świadomej odmowie poddania dziecka szczepieniu" są pozbawione prawnych podstaw, ponieważ żaden akt prawny w randze ustawy lub rozporządzenia nie ustanawia wzoru takiego formularza?
Czy Rzecznik Praw Pacjenta przeprowadzi kierowaną do personelu medycznego kampanię informacyjną, celem której będzie uświadomienie personelowi medycznemu służby zdrowia, że każdy zabieg medyczny może być wykonany jedynie albo po udzieleniu dobrowolnej zgody na wykonanie tego zabiegu przez pacjenta (lub przez jego prawnego opiekuna), albo wbrew woli tego pacjenta, czyli z użyciem wobec niego środków przymusu takich jak przytrzymanie lub unieruchomienie - o ile oczywiście prawo dopuszcza taką możliwość?
Czy Rzecznik Praw Pacjenta przeprowadzi kierowaną do personelu medycznego kampanię informacyjną, celem której będzie uświadomienie personelowi medycznemu służby zdrowia, że żaden zabieg obowiązkowego szczepienia ochronnego nie może być wykonany bez dobrowolnie udzielonej zgody pacjenta lub jego prawnego opiekuna, ponieważ prawo nie dopuszcza stosowania żadnej formy przymusu fizycznego w przypadku profilaktycznych obowiązkowych szczepień ochronnych?
Czy w ocenie Rzecznika Praw Pacjenta sam fakt żądania podpisania przez pacjentkę takiego dokumentu nie stanowi naruszenia art. 16 ustawy o prawach pacjenta?
Gdy lekarz boi się odpowiedzialności za powikłania po szczepieniu, bo wie, że nie jest w stanie wykluczyć przeciwwskazań, to po badaniu kwalifikacyjnym będzie próbował dać rodzicom skierowanie do poradni szczepień lub chorób zakaźnych, żeby tylko pozbyć się problemu.
Takie działanie jest bezprawne, bo lekarz może albo zakwalifikować dziecko do szczepienia, albo odroczyć szczepienie na kilka tygodni lub miesięcy, albo stwierdzić wskazania do długotrwałego odroczenia i wtedy dopiero może skierować dziecko na konsultację specjalistyczną.
Mówi o tym artykuł 17 ust. 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:
Jeśli więc po badaniu kwalifikacyjnym lekarz dał Ci „skierowanie do poradni”, to zapytaj przychodnię, na jakiej podstawie prawnej oraz w jakim trybie to się odbyło, ponieważ do szczepienia nie doszło z winy lekarza, więc na wszelki wypadek (sanepid) warto jest gromadzić dowody na to, że kwalifikacja do szczepień się odbyła, ale z winy lekarza nie doszło do zaszczepienia dziecka.
W związku z przeprowadzonym w dniu ..... przez lekarza ....... badaniem kwalifikacyjnym, o którym mowa w art. 17 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, po którym w/w lekarz wystawił mi dla mojego dziecka ................. skierowanie do poradni .............. oraz z uwagi na treść art. 17 ust. 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, który stanowi, że "W przypadku gdy lekarskie badanie kwalifikacyjne daje podstawy do długotrwałego odroczenia obowiązkowego szczepienia ochronnego, lekarz kieruje osobę objętą obowiązkiem szczepienia ochronnego do konsultacji specjalistycznej" wnoszę o następujące informacje:
1. Czy w wyniku przeprowadzenia w/w badania kwalifikacyjnego lekarz zakwalifikował moje dziecko do obowiązkowego szczepienia ochronnego, a jeśli tak, to w jakim celu lekarz wystawił mi przedmiotowe skierowanie?
2. Czy w wyniku przeprowadzenia w/w badania kwalifikacyjnego lekarz stwierdził, że istnieją podstawy do długotrwałego odroczenia szczepień u mojego dziecka?
3. Z jakich przyczyn, w jakim trybie oraz na jakiej podstawie prawnej lekarz wystawił mi przedmiotowe skierowanie do poradni .................?
Jeśli wypisaliście dziecko z przychodni, ale mimo to otrzymaliście od nich takie pismo:
to w odpowiedzi możecie do nich napisać tak:
W nawiązaniu do pisma z dnia .... wnoszę o informację, na jakiej podstawie prawnej i w jakim trybie przetwarzacie Państwo dane osobowe moje oraz mojego dziecka/moich dzieci, oraz w jakim trybie i na jakiej podstawie prawnej skierowano do mnie w/w pismo, skoro w dniu ...... została przeze mnie złożona rezygnacja z profilaktycznej opieki zdrowotnej dla mojego dziecka/moich dzieci w Państwa przychodni.
Nadmieniam, że art. 17 ust. 9b Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi stanowi, że jedynie lekarz, który sprawuje profilaktyczną opiekę zdrowotną nad dzieckiem, może udostępnić państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu dane tego dziecka i jego rodziców, a skoro moje dziecko/dzieci nie jest/ nie są już w Państwa przychodni objęte profilaktyczną opieką zdrowotną przez żadnego lekarza z powodu wycofania przeze mnie deklaracji wyboru lekarza profilaktycznej opieki zdrowotnej, to nie istnieje obecnie żadna podstawa prawna do przekazywania przez Państwa do organu sanitarnego danych osobowych moich oraz mojego dziecka/moich dzieci.
Uprzedzam, że w przypadku ujawnienia przez Przychodnię danych osobowych moich oraz mojego dziecka/moich dzieci jakiemukolwiek podmiotowi zewnętrznemu, złożę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych zawiadomienie o naruszeniu przez Państwa Przychodnię, na moją szkodę, ustawy o ochronie danych osobowych poprzez udostępnienie danych osobowych bez podstawy prawnej.
Już od 9 lat dzieci w Polsce są przymusowo szczepione przeciw pneumokokom.
Pora więc najwyższa zapytać Ministra Zdrowia, czy było warto, szczególnie gdy czytamy na przykład, że w ciągu ostatnich 3-4 lat „widzimy znaczny wzrost” aktywności serotypu 19A:
Nikogo nie namawiam do „nękania”🤡 Ministra Zdrowia:
…ale przecież każdy ma prawo do informacji, czy wiadomo już coś o korzyściach z wprowadzenia w roku 2017 przymusowego szczepienia dzieci przeciw pneumokokom.
Oczywiście mowa tu wyłącznie o korzyściach dla Polski, bo jakie korzyści odniosły koncerny farmaceutyczne to się dowiemy przy okazji z odpowiedzi na pytanie o koszty zakupu tych szczepionek.
kancelaria@mz.gov.pl wniosek o informację publiczną
Na podstawie art. 2 ust. 1 w zw. z art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2022 r. poz. 902) wnoszę o udostępnienie następujących informacji publicznych dotyczących wprowadzenia w 2017 r. obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci przeciw pneumokokom:
Jakie mierzalne korzyści zdrowotne przyniosło wprowadzenie w 2017 r. obowiązkowych szczepień dzieci przeciw pneumokokom, w szczególności w zakresie: – zapadalności na inwazyjną chorobę pneumokokową u dzieci, – liczby hospitalizacji dzieci z powodu zakażeń pneumokokowych, – liczby zgonów dzieci z powodu zakażeń pneumokokowych?
Jaki był całkowity koszt zakupu szczepionek przeciw pneumokokom finansowanych ze środków publicznych w latach 2017–2025, z rozbiciem na poszczególne lata?
Ile dawek szczepionek przeciw pneumokokom podano dzieciom w ramach obowiązkowych szczepień ochronnych w latach 2017–2025?
Jaki odsetek obowiązkowych dawek szczepionek przeciw pneumokokom podanych dzieciom w latach 2017-2025 to były szczepionki w pełni refundowane z budżetu państwa?
Jaki odsetek obowiązkowych dawek szczepionek przeciw pneumokokom podanych dzieciom w latach 2017-2025 to były szczepionki odpłatne, o szerszym zakresie ochrony, niż oferowany przez Polskę nieodpłatnie?
Jakie oszczędności dla budżetu państwa lub systemu ochrony zdrowia oszacowano dotychczas w związku z wprowadzeniem w 2017 r. obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom, w szczególności w zakresie kosztów hospitalizacji oraz leczenia zakażeń pneumokokowych, oczywiście z uwzględnieniem kosztów poniesionych dotychczas na obowiązkowe szczepienia dzieci przeciw pneumokokom?
Jak zmieniała się w Polsce umieralność dzieci z powodu zakażeń pneumokokowych w latach 2010–2025, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po wprowadzeniu w 2017 r. obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom?
Jak zmieniała się w Polsce średnioroczna liczba hospitalizacji dzieci z powodu zakażeń pneumokokowych w latach 2010–2025, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom w 2017 r.?
Czy Ministerstwo Zdrowia posiada stanowisko, rekomendacje lub analizy dotyczące wyboru pomiędzy szczepionkami przeciw pneumokokom finansowanymi ze środków publicznych, a szczepionkami odpłatnymi o szerszym zakresie serotypów, a jeżeli tak – proszę o ich udostępnienie wraz ze wskazaniem przesłanek, na których się opierają.
Wnoszę o udostępnienie informacji w formie elektronicznej.
Jeżeli żądane informacje nie znajdują się w posiadaniu Ministerstwa Zdrowia, proszę o wskazanie podmiotu, który nimi dysponuje, zgodnie z art. 4 ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
NFZ potwierdza to, czego nie chciał potwierdzić Główny Paweł Inspektor Grzesiowski Sanitarny, który ponoć „sprawuje nadzór nad obowiązkowymi szczepieniami ochronnymi”.
On tak bardzo sprawuje nadzór, że nie wie, biedny miś, czy przychodnia może uniemożliwić wykonanie obowiązku…🤡
A więc jeśli zgłaszacie się do przychodni POZ z wnioskiem wyznaczenie terminu badania kwalifikacyjnego żeby w tej przychodni wykonywać obowiązek „poddania dziecka szczepieniom”, to przychodnia ma obowiązek wyznaczyć Wam termin i wykonać takie badanie:
Więc matołki od Grzesiowskiego nie mają żadnych podstaw, aby oskarżać was o „uchylanie się od obowiązku”, jeśli wasza ulubiona przychodnia się na Was obraziła i nie chce Wam wyznaczyć terminu badania kwalifikacyjnego, bo poinformowaliście uczciwie, że na badanie przyjdziecie z dyktafonem i z prawnikiem, a jeśli lekarz w trakcie waszej wizyty złamie prawo, to przekażecie prokuratorowi nagranie z wizyty jako dowód w sprawie.🤡
Każdy, kto spodziewa się problemów z sanepidem, powinien wystąpić do Ministra Zdrowia z poniższym wnioskiem o informację publiczną.
W odpowiedzi otrzymasz adresowany do Ciebie imiennie dowód na to, że nawet samo Ministerstwo Zdrowia nie potrafi zapewnić, że „szczepienia ochronne” rzeczywiście chronią zdrowie Twojego dziecka.
Dokument ten możesz później wykorzystać jako dowód w postępowaniu administracyjnym, gdy sanepid będzie Cię zmuszać do zaszczepienia Twojego dziecka.
Nasza Konstytucja stanowi bowiem, że ograniczenia praw i wolności obywatelskich można na nas nakładać np. w celu ochrony zdrowia – i właśnie pod pretekstem „ochrony zdrowia” nałożono na nas obowiązek „poddawania dzieci szczepieniom ochronnym”.
Ale czy „szczepienia ochronne” aby na pewno chronią zdrowie naszych dzieci, skoro nikt nawet nie wie, czy umieralność jest wyższa wśród dzieci szczepionych, czy wśród nieszczepionych?
Jak w ogóle można zmuszać rodziców do szczepienia dzieci nie wiedząc jednocześnie, czy ryzyko zgonu jest wyższe w populacji dzieci szczepionych, czy w populacji dzieci nieszczepionych?
kancelaria@mz.gov.pl temat maila: wniosek o informację
W związku z obowiązkiem "poddawania dzieci szczepieniom ochronnym", celem sprawdzenia, czy "szczepienia ochronne" w Polsce obecnie rzeczywiście chronią zdrowie dzieci szczepionych, wnoszę o informację, czy prawdopodobieństwo zgonu dziecka w wieku 2 lata jest obecnie w Polsce wyższe w populacji dzieci szczepionych zgodnie z obecnie obowiązującym Programem Szczepień Ochronnych, czy w populacji dzieci, które nie są szczepione wyłącznie z powodu decyzji ich rodziców, pomimo braku występowania medycznych przeciwwskazań do szczepienia?
Sanepidy najwyraźniej wystraszone skalą wypisywania dzieci z POZ przez rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, zaczynają już nawet oszukiwać przychodnie, żeby tylko za wszelką cenę – nawet bezprawnie – pozyskać dane o nieszczepionych dzieciach.
W piśmie (rozesłanym do przychodni na terenie powiatu) sanepid z Sosnowca kłamie, że „deklaracje wyboru świadczeniodawcy zachowuje ważność do czasu dokonania wyboru nowego lekarza” także w sytuacji, gdy rodzice wypisali dziecko: „dzieci, których rodzice wycofali lub nie złożyli deklaracji wyboru”.
Tymczasem ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej wyraźnie stanowi (art. 10 ust. 7), w jakich sytuacjach deklaracja wyboru lekarza POZ zachowuje ważność do czasu dokonania wyboru nowego lekarza: tylko wtedy, gdy (1) lekarz „rodzinny” na przykład zrezygnował z pracy w przychodni lub gdy (2) dziecko ukończyło wiek 18 lat.
Nie dotyczy to więc sytuacji, w której rodzice wypisali dziecko z przychodni i nie dokonali wyboru innego lekarza w innej przychodni (bo nie mają takiego obowiązku).
Ale po otrzymaniu takiego pisma z sanepidu personel przychodni może uznać, że w takim razie skoro sanepid twierdzi, że „deklaracje wyboru świadczeniodawcy zachowuje ważność do czasu dokonania wyboru nowego lekarza”, to należy do nich raportować przypadki nieszczepienia nawet gdy dziecko zostało z przychodni wypisane bez wskazania nowego lekarza w innej przychodni.
A tego przychodniom robić nie wolno, ponieważ przychodnia może udostępnić sanepidowi wyłącznie dane dziecka objętego profilaktyczną opieką zdrowotną, co wynika wprost z art. 17 ust. 9b i 9c ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:
Ciekawe, czy tylko sanepid z Sosnowca był taki kreatywny w zdobywaniu danych nieszczepionych dzieci, czy też może po prostu takie było odgórne polecenie od Grzesiowskiego dla wszystkich powiatowych sanepidów w Polsce.