Archiwum kategorii: URPL

Szczepienia to eksperyment – dowód wprost od URPL

Oto pismo od Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, w którym na pierwszej stronie znajdziecie potwierdzenie, że szczepienia są eksperymentem.

Na dole pierwszej strony URPL pisze tak:

Wychwycenie nowego, nieznanego działania niepożądanego może nastąpić także przy ocenie wyników badania klinicznego/badania epidemiologicznego albo podczas oceny dokumentów zbiorczych, takich jak okresowy raport o bezpieczeństwie przygotowywany przez podmiot odpowiedzialny dla swojego produktu (w tym szczepionki).”

Czyli celem badań klinicznych jest między innymi wykrywanie nowych, nieznanych dotychczas działań niepożądanych – czyli takich, których nie udało się wykryć na etapie eksperymentów prowadzonych przed wprowadzeniem szczepionki do obrotu.

W zasadzie to oczywiste, że się nie udało, bo jak można wykryć, że szczepionka na przykład zabija jedno dziecko średnio raz na 200 tys. dawek, jeśli była testowana klinicznie jedynie na kilku tysiącach dorosłych osób, które w dodatku zostały starannie wybrane, aby były możliwie jak najzdrowsze?

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to wszystkie szczepionki podawane obowiązkowo dzieciom w Polsce są w czwartej fazie czwartej badań klinicznych, co potwierdza na przykład Państwowy Zakład Higieny:

a przede wszystkim Minister Zdrowia:

Tak więc jeśli Twoje dziecko niespodziewanie umrze kilka dni po szczepieniu, to być może dzięki tej śmierci zostanie wykryte „nowe, dotychczas nieznane działanie niepożądane” szczepionki, która Twoje dziecko zabiła – cieszysz się?

Bo przecież nigdy nic nie wiadomo i nigdy nikt nie da Ci żadnej gwarancji, że w wyniku szczepienia nie stanie się „coś złego”…

O ile oczywiście lekarz zgłosi NOP…

No i wszystko fajnie, tylko dlaczego w takim razie rodzice w Polsce są zmuszani do brania udziału w eksperymencie, celem którego jest między innymi wykrycie ewentualnych nowych, dotychczas nieznanych działań niepożądanych szczepionek?

Dlaczego rodzice są zmuszani – pod karą grzywny – do podawania swoim dzieciom szczepionek, których katalogi działań niepożądanych są cały czas otwarte i cały czas czekają na uzupełnianie „nowymi, dotychczas nieznanymi działaniami niepożądanymi”?

Jeśli ktoś Wam będzie nadal mówił, że szczepienia nie są eksperymentem, to tak naprawdę będzie Wam pluł w twarz.

Szczepienia obowiązkowe w Polsce to eksperyment, ponieważ lista działań niepożądanych każdej szczepionki będącej w fazie IV badań klinicznych może w każdej chwili zostać rozszerzona o nowe, dotychczas nieznane działania niepożądane (lub o nowe przeciwwskazania) wykryte dopiero dzięki szczepieniom prowadzonym na dużej populacji dzieci (czyli w praktyce na wszystkich naszych dzieciach).

Poniższe pismo mówi również bardzo wiele o tym, ile jest warte słynne „monitorowanie bezpieczeństwa szczepień”:

„Jeżeli dostępne dane wskazują, że działanie niepożądane, które do tej pory nie zostało ujęte w Charakterystyce produktu leczniczego może być wynikiem podania szczepionki sporządza się raport sygnałowy (procedura opisana w Guidelines on Good Pharmacovigilance Practicies module IX)”

A jeśli ktoś w URPL uzna, że działanie niepożądane nie było „wynikiem działania szczepionki”, to „raportu sygnałowego” się nie sporządza. 🙂

Czyli jeśli dziecko tuż po szczepieniu nagle umrze „z nieznanych przyczyn”, to wystarczy, aby Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych uznał, że ten zgon „nie jest wynikiem podania szczepionki” i nie będzie „raportu sygnałowego” czyli Komitet ds. oceny Ryzyka w ramach nadzoru nad Bezpieczeństwem Farmakoterapii działający przy Europejskiej Agencji Leków nie będzie miał okazji, aby się zebrać i zastanowić, czy może czasem nie dzieje się coś niepokojącego, czemu należałoby się dokładniej przyjrzeć…

URPL zapewnia co prawda, że „W przypadku zgonu z nieznanych przyczyn jeżeli nie ma wystarczających dowodów na istnienie związku przyczynowo-skutkowego ze szczepieniem zgłoszenie takie (jak wszystkie zgłoszenia, które trafiają do URPL) jest wprowadzane do bazy danych Europejskiej Agencji Leków, gdzie wszystkie zgłoszenia są dalej cyklicznie monitorowane”, z tym że jest tu pewien problem, bo jakiś czas temu URPL przy innej okazji pisał tak:

W latach 2017-2018 URPL przekazał więc do bazy danych EMA w sumie 1521 zgłoszeń NOP, a tymczasem nawet według PZH w samym tylko roku 2017 NOP-ów było ponad 3,5 tysiąca:

Więc może i URPL przekazuje sobie „do bazy danych Europejskiej Agencji Leków” wszystkie zgłoszenia, które otrzymuje, ale w takim razie nie każde zgłoszenie NOP jest przekazywane do URPL.

Gdzie więc jest ten monitoring, skoro nie każdy NOP trafia do bazy Europejskiej Agencji Leków?

I na czym polega ten monitoring, skoro na „raport sygnałowy” ma szansę tylko taki NOP, który w ocenie URPL może mieć związek przyczynowy ze szczepieniem?

Czy zgon z nieznanych przyczyn może mieć związek przyczynowy ze szczepieniem? A jeśli URPL uważa, że nie może, to co mu zrobisz?…

A ile NOP było w roku 2018? Tego nadal nie wiemy, bo PZH tak mocno monitoruje bezpieczeństwo szczepień, że jeszcze się tego nie doliczył i nadal nie opublikował raportu o NOP za rok 2018…

Jak więc działa „monitoring bezpieczeństwa szczepień”?

„Jeżeli dostępne dane przemawiają za tym, że dane działanie niepożądane np. SIDS, wystąpiły w koincydencji czasowej ze szczepieniem lub za mało jest dowodów wskazujących na rolę szczepionki, zgłoszenie takie (jak wszystkie zgłoszenia, które trafiają do URPL) jest wprowadzane do bazy danych Europejskiej Agencji Leków, gdzie wszystkie zgłoszenia są dalej cyklicznie monitorowane.”

A jeśli lekarz nie zgłosi NOP, bo przecież „zgon z nieznanych przyczyn to na pewno nie od szczepionki”?…

Jak wykryć „nowe, dotychczas nieznane działanie niepożądane” jeśli lekarz nie zgłosi NOP, bo „to na pewno nie od szczepionki”?

Poniższe pismo wyjaśnia również, dlaczego URPL nie chciał odpowiedzieć na następujące pytania:

  • Jak długo należy prowadzić badania kliniczne bezpieczeństwa szczepionki w fazie IV aby uznać, że wykryto już wszelkie możliwe zagrożenia, wszelkie możliwe przeciwwskazania oraz wszelkie możliwe działania niepożądane szczepionki?
  • Czy szczepionka, która przeszła badania kliniczne fazy IV, jest bardziej bezpieczna, niż szczepionka dopiero wprowadzona do obrotu?
  • Czy w wyniku badań klinicznych fazy IV lista przeciwwskazań oraz lista działań niepożądanych szczepionki może ulec zmianie w stosunku do pierwotnej wersji Charakterystyki Produktu Leczniczego opublikowanej w dniu wprowadzenia szczepionki do obrotu?
  • Czy w wyniku badań klinicznych fazy IV może dojść do odkrycia nieznanych przed wprowadzeniem szczepionki do obrotu przeciwwskazań oraz działań niepożądanych?
  • Kiedy można uznać, że lista przeciwwskazań oraz lista działań niepożądanych szczepionki już na pewno nigdy w przyszłości nie ulegnie zmianie, albowiem wykryto już wszystkie możliwe przeciwwskazania oraz wszystkie możliwe działania niepożądane?

 




I jeszcze na koniec przypominajka o bardzo ważnej ankiecie dla tych, którzy jeszcze jej nie wypełnili: https://szczepienie.info/ankieta-informacje-przed-szczepieniem/

Szczerość URPL czyli „monitorowanie” poprzez archiwizowanie.

Jak Wam się wydaje, po co lekarze [przynajmniej w teorii] zgłaszają [powinni zgłaszać] niepożądane odczyny poszczepienne?

Dziecko nagle umiera z nieznanych przyczyn 3 dni po szczepieniu – jak powinien zadziałać rzeczywisty, a nie „tekturowy” monitoring bezpieczeństwa szczepień?

  1. Lekarz stwierdzający zgon pyta rodziców, kiedy dziecko było ostatnio szczepione.
  2. Po otrzymaniu od rodziców informacji, że ostatnie szczepienie odbyło się 3 dni temu, lekarz natychmiast zgłasza NOP do sanepidu.
  3. Sanepid natychmiast przekazuje zgłoszenie do URPL oraz do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego.
  4. Wojewódzki Inspektor Sanitarny natychmiast przekazuje zgłoszenie do Głównego Inspektora Sanitarnego, który na bieżąco monitoruje zgłoszenia zgonów w następstwie czasowym szczepienia i na bieżąco ocenia, czy liczba tych zgonów nie jest aby na pewno niepokojąca.
  5. URPL natychmiast przekazuje zgłoszenie do Europejskiej Agencji Leków.
  6. Europejska Agencja Leków natychmiast przekazuje zgłoszenie do producenta szczepionki, żeby producent miał wiedzę o tym, jak często dzieci umierają wkrótce po podaniu jego szczepionki, bo być może trzeba się zastanowić, czy aby na pewno ta szczepionka jest bezpieczna…

A jak to funkcjonuje w rzeczywistości?

  1. Lekarz stwierdzający zgon za żadne skarby świata nie zapyta rodziców, kiedy dziecko było ostatnio szczepione, bo gdyby nie daj Boże dowiedział się, że dziecko 3 dni temu otrzymało szczepionkę, to musiałby zgłosić NOP. I nawet jeśli rodzice – przy całym ogromie tragedii, która ich właśnie spotkała – zachowają przytomność umysłu i poinformują lekarza, że przecież 3 dni wcześniej dziecko było szczepione, to lekarz zrobi wszystko, co tylko możliwe, aby rodziców przekonać, że „to na pewno nie od szczepionki”, więc nie trzeba zgłaszać NOP.

I tyle. Koniec. Na tym etapie w Polsce najczęściej kończy się „monitorowanie” bezpieczeństwa szczepień.

„To na pewno nie od szczepionki” i problem z głowy.

Przy czym drobna uwaga: to nie dotyczy tylko zgonów wkrótce po szczepieniu. To dotyczy sepsy wkrótce po szczepieniu, zapalenia płuc wkrótce po szczepieniu, padaczki wkrótce po szczepieniu, zapalenia mózgu wkrótce po szczepieniu i każdego innego objawu chorobowego, który pojawia się wkrótce po szczepieniu i oczywiście „na pewno nie od szczepionki”.

Bo tak w Polsce działa „monitorowanie” bezpieczeństwa szczepień…

A jeśli wydarzy się cud, czyli jeśli lekarz zgłosi NOP?

Zgłoszenie trafi do sanepidu. Sanepid przekaże je do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i do Państwowego Zakładu Higieny.

Państwowy Zakład Higieny jak zawsze uzna, że to nie NOP – tak jak do tej pory zawsze robił w przypadku każdego zgłoszenia NOP, gdy doszło do śmierci dziecka wkrótce po szczepieniu.

A URPL?

Teoretycznie URPL powinien to zgłoszenie przekazać do Europejskiej Agencji Leków, która teoretycznie powinna to zgłoszenie przekazać producentowi szczepionki, żeby producent szczepionki WIEDZIAŁ, że właśnie jakieś dziecko zmarło wkrótce po podaniu tej szczepionki.

Ale w praktyce wygląda to następująco:

Widać to dobrze?

URPL jedynie CZASAMI przekazuje tylko NIEKTÓRE zgłoszenia do Europejskiej Agencji Leków. Tylko te, które uzna za przypadki „nowe, dotychczas nieznane”.

Więc jeśli co jakiś czas jakieś dziecko nagle umrze z nieznanych przyczyn tuż po szczepieniu, to taki przypadek nie jest przecież ani „nowy” ani „dotychczas nieznany” (bo co jakiś czas jakieś dziecko umiera w ten sposób wkrótce po szczepieniu), więc takiego zgłoszenia nie trzeba przekazać do Europejskiej Agencji Leków.

Zgłoszenie ląduje więc bezpiecznie w bazie EudraVigilance – o ile lekarz zgłosił NOP.

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Czy lekarz powinien zgłosić NOP w przypadku zgonu dziecka z nieznanych przyczyn 3 dni po szczepieniu?

Niestety po raz kolejny mamy okazję się przekonać, że polski system „monitorowania bezpieczeństwa szczepień” to najwyraźniej jedynie „tekturowa atrapa”, której celem jest wyłącznie udawanie, że ktoś coś „monitoruje”.

Niby banalnie proste pytanie z niby oczywistą odpowiedzią:

Czy lekarz powinien zgłosić NOP, jeśli dziecko umiera 3 dni po szczepieniu, a przyczyna zgonu nie jest znana?

To pytanie zadałem Urzędowi Rejestracji Produktów Leczniczych oraz Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu.

URPL od razu na wszelki wypadek „umywa ręce” i podrzuca to „śmierdzące jajo” GIS-owi Pinkasowi:

A GIS Pinkas?

Otóż Główny Inspektor Sanitarny udaje, że nie zrozumiał pytania i zamiast odpowiedzieć na pytanie, które zadałem, przysyła odpowiedzi na szereg innych pytań, których nie było. 🙂

Oto dokładna treść zadanego pytania:

Niniejszym wnoszę o udzielenie mi odpowiedzi lub wnoszę o wskazanie kompetentnego organu/urzędu, który udzieli mi odpowiedzi na następujące pytanie:

czy lekarz, który stwierdza zgon dziecka i kwalifikuje ten zgon do kategorii R99 wg ICD-10 („Inne niedokładnie określone lub nieznane przyczyny zgonu”) jest zobowiązany do zgłoszenia niepożądanego odczynu poszczepiennego do Państwowej Inspekcji Sanitarnej zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania, jeśli do zgonu doszło 3 dni po szczepieniu?

I „odpowiedź” GIS-a Pinkasa:

Dziwne, prawda?

Nie pytałem ich przecież, jak wygląda procedura zgłaszania NOP przez lekarzy i w jakich aktach prawnych jest ona opisana.

Nie pytałem, kto „jest odbiorcą zgłoszeń niepożądanych odczynów poszczepiennych lub zgłoszeń niepożądanych działań produktów leczniczych”.

Nie pytałem, kto prowadzi i weryfikuje merytorycznie rejestry NOP.

Nie pytałem, czy procedura zgłaszania przez lekarza odczynu poszczepiennego jest standardowym działaniem stosowanym w kraju i realizowanym w celu zapewnienia właściwego monitoringu
niepożądanych działań szczepionek.

Nie pytałem, czy organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej posiadają kompetencje w zakresie weryfikowania poprawności rozpoznań klinicznych niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Nie pytałem, kto dokonuje oceny poprawności i kompletności nadsyłanych zgłoszeń.

Nie pytałem, w której zakładce na stronie GIS znajdują się informacje na temat NOP.

Zapytałem, czy lekarz powinien zgłosić NOP, jeśli dziecko 3 dni po szczepieniu umrze z nieznanych przyczyn.

Skoro więc Główny Inspektor Sanitarny nie potrafi zdecydować, czy w przypadku nagłego zgonu dziecka 3 dni po szczepieniu należy zgłosić NOP, to jak w tej sytuacji oczekiwać od lekarzy, żeby rozumieli, kiedy powinni, a kiedy nie powinni zgłaszać niepożądane odczyny poszczepienne?

Jak w tej sytuacji ufać, że szczepienia są bezpieczne (bo są podobno „monitorowane”), skoro nawet Główny Inspektor Sanitarny nie wie, czy należy zgłosić NOP, gdy dziecko 3 dni po szczepieniu zmarło „z nieznanych przyczyn”?

Jak można rodziców zmuszać do szczepienia ich dzieci, skoro nawet GIS Pinkas nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy lekarz powinien zgłosić NOP, jeśli dziecko nagle umrze 3 dni po szczepieniu?

 


Chcesz pomóc w utrzymaniu bloga szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

Które szczepionki przeszły fazę IV badań klinicznych – odpowiedź URPL

Badania kliniczne fazy IV – dla przypomnienia, czym są i po co się je robi:

Więc są to bardzo ważne, a być może wręcz najważniejsze badania, które mogą być przeprowadzone tylko i wyłącznie już po wprowadzeniu leku, lub szczepionki, do obrotu – czyli inaczej jest to po prostu testowanie leku, lub szczepionki, „na żywym organizmie” ostatecznie potwierdzające, że lek jest bezpieczny (lub szczepionka).

Dopiero po takich testach można coś powiedzieć o faktycznym bezpieczeństwie leku, lub szczepionki, o ile oczywiście badanie takie było przeprowadzone rzetelnie i uczciwie, a nie pod z góry założoną tezę, którą należało za wszelką cenę udowodnić.

Ale aby oceniać, czy badanie kliniczne fazy IV było rzetelne, czy nie było, to najpierw trzeba ustalić, które szczepionki takim badaniom zostały poddane.

Mowa oczywiście wyłącznie o tych szczepionkach, które są w Polsce wstrzykiwane obowiązkowo w nasze dzieci.

Spróbowałem więc ustalić, które ze szczepionek podawanych przymusowo polskim dzieciom przeszły badania fazy IV, które ich nie przeszły, a które są jeszcze w trakcie tych badań.

Wysłałem w tym celu maila z wnioskiem o informację publiczną do URPL, ponieważ wcześniej Główny Inspektorat Farmaceutyczny kazał mi pytać o to właśnie URPL.

do: urpl@urpl.gov.pl,
gp@urpl.gov.pl
data: 29 gru 2019, 11:26
temat: Wniosek o informację publiczną

Niniejszym wnoszę o udostępnienie mi następującej informacji publicznej:

nazwy szczepionek, które są obecnie stosowane w ramach Programu Szczepień Ochronnych, dla których zakończono badania kliniczne fazy IV.

nazwy szczepionek, które są obecnie stosowane w ramach Programu Szczepień Ochronnych i które znajdują się obecnie w fazie IV badań klinicznych.

nazwy szczepionek, które są obecnie stosowane w ramach Programu szczepień Ochronnych,  dla których nie prowadzono badań klinicznych fazy IV.

Z góry dziękuję.


Odpowiedź przyszła tym razem już po kilku dniach i wygląda ona tak:

Czyli według URPL w ChPL szczepionek znajdziemy informację, czy szczepionka przeszła badania fazy IV, czy ich nie przeszła.

No to sprawdźmy…

Pierwsza z brzegu szczepionka Priorix wstrzykiwana w dzieci pod przymusem w ramach szczepienia obowiązkowego przeciw odrze, śwince i różyczce.

Sekcja 5.1 Priorixa wygląda w ChPL następująco:

No i jak? Czy po lekturze powyższego wiecie już, czy Priorix przechodził badania kliniczne fazy IV, czy ich nie przechodził? 🙂

Nie wiecie? No ale jagto?! Przecież URPL napisał, żeby tam sobie szukać…

Informacja przekazana przez URPL okazuje się więc zupełnie bezużyteczna. Czyli nadal nie wiemy, które ze szczepionek podawanych przymusowo polskim dzieciom przeszły jakiekolwiek badania fazy IV, o badaniach bezpieczeństwa to już w ogóle nie wspominając.

I – jak widać – nie dowiemy się tego nawet gdy zapytamy o to Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych. 🙂

Szczepionki są bezpieczne!

A co ze szczepionkami, które są w trakcie badań klinicznych fazy IV?

Otóż tu jest jeszcze śmieszniej, bo aby się dowiedzieć, które ze szczepionek podawanych obecnie przymusowo polskim dzieciom są w tej chwili w badaniach fazy IV, musicie się wykazać… „interesem prawnym”.

No to powodzenia życzę… 😉

Jeśli uda Ci się przekonać URPL, że masz „interes prawny” aby się dowiedzieć, które ze szczepionek podawanych obecnie w ramach PSO przechodzą właśnie badania kliniczne fazy IV, to koniecznie daj znać na maila kontakt@szczepienie.info 🙂

Są też szczepionki „dopuszczone do obrotu w procedurze centralnej” i od nich to już w ogóle URPL „umywa ręce”. W ich sprawie trzeba pytać Europejską Agencję Leków – i tu też życzę powodzenia… 🙂

No i jak? Czy Wasze zaufanie do szczepionek po tej lekturze wzrosło? 🙂

 


Chcesz wesprzeć blog szczepienie.info? Zajrzyj TUTAJ.

 

Czujnik, który „robi nic” czyli „monitorowanie” NOP w Polsce.

Czujnik czadu, to urządzenie, które MONITORUJE poziom (stężenie) tlenku węgla w pomieszczeniu.

Wyobraź sobie teraz, że do ogrzewanej kominkiem sypialni, w której będzie spać Twoje dziecko, chcesz koniecznie kupić czujnik czadu, pomimo że:

1. Nikt nie wie, przy jakim stężeniu tlenku węgla ten czujnik będzie się włączał.

2. Nikt nie wie, jakie stężenie tlenku węgla w powietrzu jest niebezpieczne – wiadomo jedynie, że czad od czasu do czasu kogoś zabija.

3. Nikt nie wie, jaka jest wiarygodność tego czujnika.

Ale Ty i tak kupujesz ten czujnik, montujesz go w sypialni i stwierdzasz, że od teraz spanie przy kominku w tym pokoju jest bezpieczne, bo przecież…

JEST CZUJNIK!

Absurd, prawda? 🙂

No więc niby absurd, a przecież dokładnie na takiej samej zasadzie działa w Polsce „monitorowanie” niepożądanych odczynów poszczepiennych:

„Monitorowanie” NOP w Polsce polega na tym, że:

1. Nikt w Polsce nie wie, jakie „stężenie” ciężkich i poważnych NOP powinno uruchomić „alarm” i co należałoby zrobić, gdy pojawi się „alarm”.

2. Nikt w Polsce nie wie, jakie „stężenie” ciężkich i poważnych niepożądanych odczynów poszczepiennych jest niebezpieczne.

3. Nikt w Polsce nie wie, jaka jest wiarygodność systemu gromadzenia danych o NOP, bo nie wiadomo, co który NOP jest przez lekarzy zgłaszany, a co który nie jest.

Ale wszyscy twierdzą, że szczepienia są bezpieczne, bo przecież „monitorujemy” niepożądane odczyny poszczepienne…

No właśnie – monitorujemy, ale co z tego wynika?

Ile dzieci musiałoby umrzeć wkrótce po szczepieniu, aby „włączyć alarm”?

Ile ciężkich NOP muszą zgłosić lekarze w ciągu miesiąca, półrocza lub chociaż w ciągu roku, aby „włączyć alarm”?

Co powinno się stać po „włączeniu alarmu”?

Po co komu czujnik, który „robi nic”?

 

Na koniec „wisienka na torcie”.

W roku 2017 sanepidy przekazały do URPL 1688 zgłoszeń ciężkich NOP:


Źródło: http://www.urpl.gov.pl/sites/default/files/RAPORT%20ROCZNY%202017.pdf

Państwowy Zakład Higieny zredukował tę liczbę do… JEDENASTU (!!!) ciężkich NOP w swoim raporcie o szczepieniach ochronnych za rok 2017:


Źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2017/Sz_2017.pdf

Można? Można! 🙂

 

To teraz zagadka…

Co Minister Zdrowia lub Główny Inspektor Sanitarny powie publicznie:

W roku 2017 zgłoszono w Polsce 1688 ciężkich NOP.

czy może raczej:

W roku 2017 było w Polsce 11 ciężkich NOP.

Ano właśnie. 🙂

Witamy w Polsce…

 

 


Jeśli chcesz pomóc w utrzymaniu tego bloga, to możesz skorzystać z poniższych metod płatności:

https://zrzutka.pl/2at4jf/wplac

Wsparcie 10zł miesięcznie przez 3 miesiące (kwota 30zł) – kliknij TUTAJ
Wsparcie 10zł miesięcznie przez 6 miesięcy (kwota 60zł) – kliknij TUTAJ
Wsparcie 10zł miesięcznie przez rok (kwota 120zł) – kliknij TUTAJ

Jednorazowa darowizna na kwotę 10zł: kliknij TUTAJ

 
 

GIS odmawia zapewnienia, że PSO nie podwyższa ryzyka chorób przewlekłych lub ryzyka zgonu z nieznanych przyczyn

„Szczepienia są bezpieczne” – tak twierdzą urzędnicy odpowiedzialni w Polsce za przymusowe szczepienie dzieci w ramach „Programu Szczepień Ochronnych”.

Tak – przymusowe, bo mamy do czynienia z przymusem (pośrednim) w postaci grzywny „w celu przymuszenia do wykonania dobrowolnego obowiązku”

Skoro „szczepienia są bezpieczne”, to wydawałoby się, że nic prostszego, aby Główny Inspektor Sanitarny rozwiał wszelkie obawy i wątpliwości wielu rodziców, wydając oświadczenie, że Program Szczepień Ochronnych nie podwyższa ani ryzyka nowotworu, ani ryzyka innych chorób przewlekłych, ani ryzyka zgonu „z nieznanych przyczyn”.

Główny Inspektor Sanitarny otrzymał więc szansę, aby zwiększyć zaufanie do szczepień, poprzez publikację stosownego oświadczenia.

Okazuje się jednak, że gdy trzeba własnym nazwiskiem poświadczyć bezpieczeństwo szczepień, to nagle chętnych nie ma. 🙂

Otrzymaną petycję GIS przekazał do URPL, a URPL odpowiedział na nią tak:

No i jak tam? Czy Wasze zaufanie do „szczepień ochronnych” po takiej odpowiedzi URPL wzrosło? 🙂


Strona szczepienie.info istnieje wyłącznie dzięki Waszemu wsparciu.
Jeśli uważasz, że to, co robię, jest potrzebne i chcesz pomóc mi w utrzymaniu tej strony, to możesz:
Zrobić darowiznę na kwotę 10zł: kliknij TUTAJ.
Zrobić darowiznę na kwotę 20zł: kliknij TUTAJ.
Comiesięczne wspierać mnie kwotą 10, 20 lub 50zł zostając Patronem strony szczepienie.info i korzystając z przywilejów Patrona: https://patronite.pl/szczepienie-info

URPL odmawia dostępu do dokumentów potwierdzających bezpieczeństwo szczepionki, która ma być obowiązkowo podana dziecku.

Skoro szczepienia są ponoć takie bezpieczne, to dlaczego ukrywa się przed rodzicami dokumenty, które owo bezpieczeństwo rzekomo potwierdzają?

Jeśli producent udowodnił, że produkowana przez niego szczepionka jest bezpieczna, to dlaczego nie chwali się tymi dowodami, aby nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości?

Czy takie ukrywanie dokumentów raczej podwyższa, czy osłabia ich zaufanie do „szczepień ochronnych”?

Czego się wstydzą producenci szczepionek nie chcąc zaprezentować, w jaki sposób doszli do wniosku, że ich szczepionki są rzekomo bezpieczne?

A co to właściwie znaczy, że „szczepionka jest bezpieczna”?

Że nie zabija więcej dzieci, niż inna szczepionka? Czy że w ogóle nie zabija? W jaki sposób sprawdzono, że w ogóle nie zabija, albo że zabija co najwyżej tyle samo dzieci, co inna szczepionka, która w badaniu „bezpieczeństwa” udawała placebo?

Czy chciałabyś (chciałbyś) aby Twoje dziecko było szczepione szczepionką, która w ogóle nie zabija, czy która nie zabija więcej dzieci, niż szczepionka referencyjna?

Czy przed szczepieniem chciałabyś (chciałbyś) wiedzieć, jakie jest ryzyko, że szczepionka zabije Twoje dziecko i na jakiej podstawie owo ryzyko zostało zmierzone?

Nie wiem, jak inni rodzice, ale ja muszę to wiedzieć, zanim pozwolę, aby pielęgniarka w moje dziecko wstrzyknęła cokolwiek, zwłaszcza pod przymusem, i to bynajmniej nie w celu ratowania zdrowia, lub życia.

Oto bezpośredni dowód na to, że jako rodzic dziecka podlegającego obowiązkowym „szczepieniom ochronnym” nie masz żadnych szans, aby przed szczepieniem zapoznać się z dokumentami, które rzekomo świadczą o tym, że szczepionki przeznaczone do wstrzyknięcia w Twoje dziecko są rzeczywiście bezpieczne.

Jako że szczepienie obowiązkowe w tym przypadku dotyczyło podania mojemu dziecku kolejnej dawki szczepionki przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi i polio, a pielęgniarka w przychodni powiedziała mi, że tą szczepionką będzie Tetraxim, mój wniosek do URPL był bardzo prosty:

„Na podstawie art. 34 ustawy prawo farmaceutyczne wnoszę o udostępnienie mi dokumentów zawierających wyniki badań bezpieczeństwa szczepionki Tetraxim, na podstawie których szczepionka ta została dopuszczona do obrotu w Polsce. Skoro szczepienia są obowiązkowe, więc stoi za tym przymus prawny, więc jako rodzic dziecka podlegającego „szczepieniom ochronnym” mam interes prawny występując o powyższe.”

Aby ułatwić życie urzędnikom, we wniosku od razu zawarłem wskazanie interesu prawnego.

W kolejnym kroku urząd poinformował mnie, że mam prawo do „wypowiedzenia się” w sprawie „zebranych dowodów”. Nie za bardzo wiedziałem, o czym miałbym się jeszcze dodatkowo „wypowiadać”, więc z kuszącej propozycji nie skorzystałem.

I ostatecznie już po zaledwie 101 dniach od złożenia wniosku otrzymałem decyzję – oczywiście odmowną. 🙂

Czyli jako rodzic, którego dziecku ma zostać przymusowo wstrzyknięty Tetraxim, nie mam prawa zapoznać się z dokumentami, które ponoć świadczą o tym, że Tetraxim jest szczepionką bezpieczną. A chciałem po prostu się dowiedzieć, co to właściwie znaczy, że Tetraxim jest „bezpieczny”, skoro podobno jest.

Formalnie URPL ma najprawdopodobniej rację. Dlaczego?

Bo ustawę Prawo farmaceutyczne napisano w taki sposób, aby rodzice  nie mieli prawa do wglądu w dokumentację szczepionki, która ma być przymusowo podana dziecku.

Gdyby jednak ktoś miał pomysł na argumentację, której można teraz użyć korzystając z prawa do wniesienia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez Prezesa URPL, to chętnie skorzystam – piszcie na kontakt@szczepienie.info 🙂


Na tej stronie jak widać nie ma reklam. I nigdy nie będzie. 🙂
Strona szczepienie.info istnieje wyłącznie dzięki Waszemu wsparciu.
Jeśli uważasz, że to, co robię, jest potrzebne i chcesz pomóc mi w utrzymaniu tej strony, to możesz:

Zrobić darowiznę na kwotę 10zł: kliknij TUTAJ.
Zrobić darowiznę na kwotę 20zł: kliknij TUTAJ.
Comiesięczne wspierać mnie kwotą 10, 20 lub 50zł zostając Patronem strony szczepienie.info i korzystając z przywilejów Patrona: https://patronite.pl/szczepienie-info

 

Szczepienie obowiązkowe a prawo do dokumentacji potwierdzającej bezpieczeństwo szczepionki

Dostajesz z przychodni wezwanie na szczepienie Twojego dziecka.

Dzwonisz do przychodni i pytasz, jaką szczepionką dziecko zostanie zaszczepione.

Pani pielęgniarka uprzejmie informuje, że Tetraximem.

W trosce o bezpieczeństwo dziecka występujesz więc do URPL o dokumenty, które potwierdzą, że szczepionka Tetraxim jest bezpieczna:

Odpowiedź URPL w skrócie wygląda tak:

A w szczegółach tak:

Aby otrzymać te dokumenty, musisz się wykazać „interesem prawnym”. Ale URPL uważa, że nie masz interesu prawnego, a co najwyżej faktyczny. 🙂

Tak więc możesz zapomnieć, że przed obowiązkowym szczepieniem Twojego dziecka zapoznasz się z dokumentacją, na podstawie której ktoś uznał, że szczepionka, która ma być obowiązkowo wstrzyknięta w Twoje dziecko, jest bezpieczna.

A to oznacza, że…

Szczepionki są tak bardzo bezpieczne, że dokumenty, które świadczą o ich bezpieczeństwie, są niedostępne.

Witamy w Polsce.

 

Rodzice pytają – URPL odpowiada [Priorix]

„Wszystkie znane działania niepożądane szczepionki Priorix zostały wymienione w punkcie 4.8 w ChPL” – informuje URPL.

Słowo – klucz?

ZNANE

Czy więc ewentualne działanie niepożądane polegające na podwyższaniu ryzyka choroby nowotworowej jest znane, czy nieznane, jeśli przed dopuszczeniem szczepionki do obrotu NIE PROWADZONO BADAŃ W TYM KIERUNKU?

URPL jednocześnie potwierdza, że szczepionka Priorix wykorzystuje komórki pobrane z zabitego człowieka, zwanego dla niepoznaki „płodem z aborcji ze wskazań medycznych”…

Ktoś gdzieś kiedyś zdecydował, że zabije człowieka, bo urodziłby się chory. Po zabiciu, z tego człowieka pobrano komórki, aby uruchomić na tych komórkach hodowlę MRC-5, która jest wykorzystywana do produkcji szczepionki.

A co na to naczelny obrońca „życia poczętego”, czyli Kościół Katolicki?

***

  

Ministerstwo Zdrowia nie potrafi wskazać szczepionek, które nie podwyższają ryzyka nowotworu

Po Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych teraz kolej na Ministerstwo Zdrowia. Okazuje się, że Ministerstwo Zdrowia „nie jest organem” właściwym do zapytania go o to, które szczepionki nie podwyższają ryzyka nowotworu.

Ministerstwo Zdrowia, czyli urząd, który zmusza rodziców do wstrzykiwania w dzieci kilkudziesięciu szczepionek, stwierdza, że „nie jest właściwym organem”, który mógłby udzielić odpowiedzi na pytanie, które ze szczepionek dopuszczonych do obrotu w Polsce nie podwyższają ryzyka nowotworu i odsyła do URPL, który z kolei udaje, że nie rozumie, o co się go pyta.

Tak więc w Polsce nie jest możliwe uzyskanie ani od Ministerstwa Zdrowia, ani od Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych informacji, które ze szczepionek wstrzykiwanych w nasze dzieci nie podwyższają ryzyka nowotworu.

Co ciekawe, żaden z tych urzędów nie skorzystał z okazji, aby zapewnić, że szczepionki są bezpieczne, czyli że nie podwyższają ryzyka ani nowotworu, ani żadnej innej choroby.

Dlaczego urzędy odpowiedzialne za to, jakie szczepionki można stosować w Polsce i jakie szczepienia są obowiązkowe, nie chcą nas zapewnić że to, co pod groźbą kar jest wstrzykiwane w nasze dzieci, jest naprawdę bezpieczne?…

Dziwne, prawda?

***

Wniosek o informację publiczną

W nawiązaniu do pisma MDR.0629.28.2018.AWESZ z dnia 16-02-2018 niniejszym wnoszę o udzielenie mi następującej informacji publicznej:

  • nazwy handlowe wszystkich szczepionek dopuszczonych do obrotu w Polsce i wykorzystywanych w Programie Szczepień Ochronnych (PSO), które zostały przebadane pod kątem zwiększania ryzyka wystąpienia choroby nowotworowej, metabolicznej, neurologicznej, immunologicznej, psychicznej lub innej (np. choroby układu oddechowego itp.) i które według badań wykonanych przed rejestracją szczepionki w znaczący sposób nie zwiększają ryzyka wystąpienia w/w chorób w porównaniu do ryzyka wystąpienia w/w chorób występującego w populacji bez związku z szczepieniem.

Ewentualnie wnoszę o wskazanie kompetentnego organu, który wskaże mi nazwy handlowe wszystkich szczepionek dopuszczonych do obrotu w Polsce i wykorzystywanych w Programie Szczepień Ochronnych (PSO), które zostały przebadane pod kątem zwiększania ryzyka wystąpienia choroby nowotworowej, metabolicznej, neurologicznej, immunologicznej, psychicznej lub innej (np. choroby układu oddechowego itp.) i które według badań wykonanych przed rejestracją szczepionki w znaczący sposób nie zwiększają ryzyka wystąpienia w/w chorób w porównaniu do ryzyka wystąpienia w/w chorób występującego w populacji bez związku z szczepieniem.

Skoro zdaniem Ministra Zdrowia szczepionki dopuszczone do obrotu w Polsce są rzekomo „w pełni bezpieczne, a więc pozbawione wszelkich toksycznych lub działających niekorzystnie na organizm ludzki substancji”, to Minister Zdrowia nie powinien mieć żadnych problemów ze wskazaniem nazw szczepionek spełniających kryteria opisane w niniejszym wniosku.

***