Archiwum kategorii: bez kategorii

Przychodzi pacjent do lekarza i pyta…

– Panie doktorze, czy lepiej jest, żeby dziecko zostało zaszczepione, czy żeby naturalnie przechorowało odrę, świnkę i różyczkę?

– Zachorowanie grozi powikłaniami.

– Podanie szczepionki również grozi powikłaniami. Nie o to pytam. Więc jeszcze raz: czy z medycznego punktu widzenia lepiej jest naturalnie przechorować, czy zaszczepić?

– Przechorowanie po szczepionce będzie lżejsze niż bez szczepionki.

– Na jakiej podstawie pan doktor twierdzi, że na pewno będzie lżejsze? Czy nie zdarza się, że dziecko szczepione ciężko przechoruje np. świnkę? Pytam jeszcze raz: czy zdrowiej jest przechorować naturalnie, czy nienaturalnie, po szczepieniu?
Co jest z medycznego punktu widzenia dla organizmu zdrowsze: naturalne przechorowanie, czy nienaturalna odporność po szczepieniu?

– Lepiej jest zaszczepić i nie chorować.

– Ale czy szczepienie gwarantuje, że dziecko nie zachoruje?

– Nie. Nikt tego nie może zagwarantować.

– Więc dlaczego lepiej jest zaszczepić, niż przechorować naturalnie? Zakładamy, że dziecko niezaszczepione przechorowało naturalnie bez powikłań, a zaszczepione póki co nie choruje. Która opcja jest z medycznego punktu widzenia dla dziecka zdrowsza? Wie pan, czy pan nie wie? Czy osoba szczepiona w dzieciństwie, która nie przechorowała w dzieciństwie żadnej z chorób wieku dziecięcego (bo była szczepiona) jest bardziej narażona na powikłania, jeśli zachoruje teraz na którąś z chorób wieku dziecięcego, niż osoba nieszczepiona w dzieciństwie, która jako dziecko przechorowała wszystkie te choroby i jest na nie naturalnie odporna? Czy naturalna odporność po przechorowaniu świnki jest taka sama, jak odporność sztuczna – poszczepienna?

Jak dalej potoczyłaby się ta rozmowa?

Obowiązek szczepień w innych krajach Europy

Na stronie internetowej unijnej instytucji European Centre for Disease Prevention and Control (Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób) znajdziemy rewelacyjną „porównywarkę” obowiązku szczepienia dzieci we wszystkich krajach Unii Europejskiej:

https://vaccine-schedule.ecdc.europa.eu/

Aby sprawdzić, jakie szczepienia są w danym kraju Unii obowiązkowe, korzystamy z narzędzia „Quick search”, wybieramy kraj i w sekcji grupy wiekowej („Age group”) zaznaczamy tylko opcję „Child”.

I na przykład dla Polski otrzymamy taki obrazek:

Czerwony pasek przy danej szczepionce czyli „Mandatory vaccination” oznacza prawny obowiązek podania dziecku szczepionki. Czarny pasek to szczepienia, które są zalecane, ale nie są refundowane.

A jeśli sobie w ten sposób sprawdzimy np. Danię, to otrzymamy takie coś:

Widać różnicę, prawda? 🙂

To są szczepienia REKOMENDOWANE przez rząd duński, ale NIE SĄ one obowiązkowe. Są dobrowolne. W pełni refundowane, ale dobrowolne. Nie ma tam przymusu szczepienia.

Jeśli „przeklikamy” sobie w ten sposób wszystkie państwa Unii Europejskiej, to otrzymamy następujący obraz szczepień obowiązkowych i jedynie rekomendowanych:

Szczepienia obowiązkowe w Polsce => WZW B i BCG (gruźlica) w pierwszej dobie, błonica, tężec, krztusiec, polio. Hib, PCV (pneumokoki), MMR

A w pozostałych krajach wygląda to tak:

Bułgaria => BCG i WZWB pierwsza doba, błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, PCV, MMR

Chorwacja => błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, WZWB (dopiero w 2gim miesiącu życia), MMR

Czechy => BCG i WZW B w pierwszej dobie tylko w grupach ryzyka, a dla pozostałych dzieci dopiero od 2go miesiąca, błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, MMR,

Grecja => błonica, tężec, polio, WZW B (ale od pierwszego miesiąca życia, a nie w pierwszej dobie)

Węgry => BCG pierwsza doba, błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, PCV13, MMR, WZWB dopiero od 12go roku życia

Włochy => WZWB w dniu urodzenia dla grup ryzyka a dla pozostałych dzieci od 2go miesiąca, błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, MMR, ospa wietrzna

Łotwa => BCG pierwsza doba, rotawirusy, błonica, teżec, krztusiec, polio, Hib, WZW B od 2go miesiąca, PCV, MMR, ospa wietrzna

Słowacja => błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, WZW B (od 2go miesiąca), PCV, MMR

Słowenia => błonica, tężec, krztusiec, polio, Hib, WZW B (w 5tym roku życia), MMR

Francja => błonica, tężec, polio

[aktualizacja 4 stycznia 2017]
Francja rozszerza kalendarz szczepień do 11 obowiązkowych szczepionek od 1 stycznia 2018:
http://solidarites-sante.gouv.fr/prevention-en-sante/preserver-sa-sante/vaccination/vaccins-obligatoires/article/11-vaccins-obligatoires-en-2018-le-projet-de-loi
Obowiązkowe stają się także szczepienia przeciw: Hib, krztuścowi, wzw B, odrze/śwince/różyczce, meningokokom C, pneumokokom.

Belgia => polio

I tu kończy się lista krajów, które zmuszają rodziców dzieci do szczepień.

A następujące kraje nie zmuszają nikogo do niczego, a jedynie rekomendują i refundują szczepienia:

Austria => brak szczepień obowiązkowych
Cypr => brak szczepień obowiązkowych
Dania => brak szczepień obowiązkowych
Estonia => brak szczepień obowiązkowych
Finlandia => brak szczepień obowiązkowych
Niemcy => brak szczepień obowiązkowych
Islandia => brak szczepień obowiązkowych
Irlandia => brak szczepień obowiązkowych
Liechtenstein => brak szczepień obowiązkowych
Litwa => brak szczepień obowiązkowych
Luxemburg => brak szczepień obowiązkowych
Malta => brak szczepień obowiązkowych
Holandia => brak szczepień obowiązkowych
Norwegia => brak szczepień obowiązkowych
Portugalia => brak szczepień obowiązkowych
Rumunia => brak szczepień obowiązkowych
Hiszpania => brak szczepień obowiązkowych
Szwecja => brak szczepień obowiązkowych
Wielka Brytania => brak szczepień obowiązkowych

Co najciekawsze, kraje z bardzo dużym nasyceniem tak zwanych „uchodźców”, albo nie zmuszają swoich obywateli do żadnych szczepień (Niemcy, Wielka Brytania), albo nakazują obowiązkowo szczepić jedynie symbolicznie, czego przykładem jest Francja, gdzie prawnie zobowiązuje się rodziców do zaszczepienia ich dzieci jedynie przeciw błonicy, tężcowi i polio. I jakimś cudem najwidoczniej nie ma tam żadnego zagrożenia epidemiologicznego, w przeciwieństwie do niemal sterylnej pod względem „uchodźców” Polski, gdzie obowiązkowo musimy szczepić dzieci przeciwko WZW B, gruźlicy, błonicy, tężcowi, krztuścowi, polio, Hib, pneumokokom, odrze, śwince i różyczce.

Jak to więc się dzieje, że ani Niemcy, ani – zwłaszcza – Francuzi, jeszcze nie wyginęli wybici przerażającymi chorobami zakaźnymi takimi jak np. świnka lub różyczka? Bez wątpienia cud…

Można także zauważyć taką oto prawidłowość, że im biedniejszy kraj, tym większe zyski producentów szczepionek wynikające z zadziwiającego rozmachu, z jakim taki „im biedniejszy” kraj podchodzi do zagadnienia szczepień obowiązkowych (vide Polska i Bułgaria)…

Punkt bez odwrotu

Państwowy Zakład Higieny podpowiada, że zanim zaszczepimy nasze dziecko, należy porównać ryzyko powikłań po zachorowaniu z ryzykiem powikłań po szczepieniu. Ciekawe, które choroby ma na myśli PZH pisząc o obowiązku szczepień, który wynika z bardzo wysokiej zaraźliwości oraz ciężkich powikłań. Świnkę czy raczej różyczkę?

Żródło: strona internetowa PZH http://szczepienia.pzh.gov.pl/wszystko-o-szczepieniach/plusy-i-minusy-szczepionek-czyli-szczepic-czy-nie-szczepic/

Jak widać na powyższym obrazku, PZH zupełnie otwarcie przyznaje, że szczepienia prowadzą do całkowitego uzależnienia populacji od szczepionek,

czyli od kilku prywatnych firm.

Bo im więcej osób zaszczepionych, tym niższa naturalna odporność populacji, więc szczepiąc wszystkich dochodzimy w pewnym momencie do “punktu bez odwrotu”, kiedy to szczepień przerwać już nie można, bo mogłoby to doprowadzić do katastrofy. Tak przynajmniej twierdzi PZH, strasząc katastrofą, bo czy do katastrofy by rzeczywiście doszło, czy nie, to już zupełnie inna historia.

Choć być może faktycznie tak bardzo już zepsuliśmy, albo dopiero jesteśmy w trakcie psucia czegoś, o czym nie mamy jeszcze pojęcia, bawiąc się w bogów, że faktycznie nagłe odcięcie nas od szczepionek może kiedyś doprowadzić do tragedii.

Nawiasem mówiąc, skoro można Polskę odciąć od gazu, to dlaczego nie można by jej było nagle odciąć od szczepionek? Z powodów na przykład politycznych?. Oczywiście dopiero po przekroczeniu “punktu bez odwrotu”…

Uzależnić Polaków od linii produkcyjnej GSK i SANOFI, a potem szantażować Polskę – czy to aby na pewno jedynie fantazja mojego spaczonego umysłu? 🙂

GIS właśnie uczciwie przyznał, że skoro nie ma kasy na szczepienie wszystkich obywateli Polski, to szczepimy przynajmniej dzieci, bo one są najsłabsze i najbardziej narażone na choroby.

Mam bardzo duży problem z taką argumentacją, zwłaszcza że bez większych oporów potrafię zadawać pytania, które ktoś mógłby uznać w pierwszej chwili za niedorzeczne.

Gdy więc słyszę, że najlepiej będzie, jeśli przynajmniej dzieci w ogóle nie będą chorować na choroby zakaźne (dzięki szczepieniom), to od razu muszę zapytać:

„A skąd pewność, że takie chorowanie nie jest tym dzieciom po prostu…potrzebne?”.

Co zwykle mówią wielbiciele szczepień, gdy słyszą o NOP-ach?

“Jeśli nawet czasem jakieś dziecko umrze w wyniku powikłań po podaniu mu szczepionki, to trudno. Dla dobra populacji musimy to ryzyko ponosić i musimy rodziców dzieci zmuszać do ponoszenia tego ryzyka. Dla dobra nas wszystkich”.

Czasem bardzo ciekawe efekty daje odwrócenie sytuacji o 180 stopni.

Więc odwróćmy:

“Jeśli nawet czasem jakieś dziecko umrze w wyniku powikłań po chorobie zakaźnej, to trudno. W imię naturalnej odporności całej populacji musimy to ryzyko ponosić. Oczywiście nikogo do ponoszenia takiego ryzyka nie można zmuszać, więc każdy, kto nie chce tego ryzyka ponosić, powinien mieć dostęp do darmowych szczepionek”.

I co teraz będzie, Panie Marku Posobkiewiczu? Czy w tej formie nie brzmi to znacznie lepiej?

Nie negujemy przecież faktu, że nie szczepiąc ryzykujemy śmierć naszego dziecka w wyniku powikłań po śwince albo różyczce. Teoretycznie jest to możliwe.

Równocześnie ze smutnej praktyki wiemy, że możliwa jest śmierć dziecka po podaniu szczepionki…

A problem polega na tym, że w tym sporze między “proszczepami” i “antyszczepami” zupełnie zapominamy o czymś bardzo ważnym. Bo współczesna medycyna w praktyce eliminuje coś, co doprowadziło nas w to miejsce, w którym obecnie się znajdujemy. Naturalną selekcję…

Jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało, to jeśli krztusiec lub świnka doprowadzi do śmierci jednego dziecka na kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy przypadków zachorowań, to być może po prostu akurat ten zestaw genów nie zasługiwał na kontynuację w przyszłości.

Tak to działało przez miliony lat.

Do czasu, aż wymyśliliśmy szczepionki.

I sami sobie zabroniliśmy chorować.

A przecież jeszcze 200-300 lat temu ludzie żyli najczęściej w brudzie i smrodzie, niemal wśród własnych odchodów, jedli „byle co” (aczkolwiek było to „byle co” z pewnością bez dodatku glifosatu).

Nie było ani szczepionek, ani opieki medycznej. Prymitywne osiągnięcia ówczesnej medycyny były dostępne, ale jedynie dla niewielkiego odsetka populacji – czyli dla ludzi zamożnych.

I jakimś cudem ta brudna, zawszona, niedożywiona, nękana epidemiami, zjadająca i wydalająca wszystkie możliwe pasożyty ludzkość jednak przetrwała…

Dziś, gdy żyjemy w prawie sterylnych warunkach, a medycyna zna leki niemal na wszystko, co nam najczęściej dolega, nagle Pan Posobkiewicz Marek do spółki z Radziwiłłem Konstantym są pewni, że szczepienia to bezwzględna konieczność. I gdyby to było możliwe, to najlepiej żeby to były szczepienia przeciw wszystkim chorobom zakaźnym.

Trudno pozbyć się wrażenia, że jedynym powodem wprowadzania kolejnej szczepionki do kalendarza szczepień jest wyłącznie sam fakt, że ta szczepionka… została wyprodukowana.

I ani GIS ani Ministerstwo Zdrowia ani URPL nie pomagają nam walczyć z tym wrażeniem…

Więc na jakiej podstawie zwolennicy szczepień twierdzą, że to jest dobre dla populacji? Świadome niszczenie naturalnej odporności populacyjnej po to, aby wyeliminować występujące od czasu do czasu u niektórych dzieci powikłania spowodowane chorobami zakaźnymi, to aby na pewno jest dla nas takie dobrodziejstwo? Skąd to wiadomo? Przecież będzie to można zacząć jakoś w miarę sensownie oceniać dopiero za 50-100 lat.

Obecnie zaczyna dorastać dopiero pierwsze pokolenie Polaków, któremu odgórnie zabroniono chorować na typowe choroby wieku dziecięcego, czyli na odrę, świnkę i różyczkę. Skąd wiemy, jaki będzie efekt tego eksperymentu dla całej populacji, zwłaszcza że np. szczepienie przeciw śwince uodparnia na około 10 lat, a dorośli Polacy się niemal w ogóle nie szczepią? Nawet jeśli będziemy udawać, że nie ma NOP-ów, czyli że szczepionki same w sobie nie są szkodliwe i jedyny efekt ich podania to wygenerowanie SZTUCZNEJ odporności organizmu, który nie ma szans na naturalne zachorowanie, to co dalej? Skąd wiadomo, czym taka zabawa w poprawianie natury się skończy za 100 czy 200 lat?

GIS mówi: szczepmy dzieci, bo one są najbardziej narażone na zachorowanie, a na szczepienie wszystkich nie mamy pieniędzy.

Ponownie odwróćmy ten obrazek o 180 stopni.

Nie szczepmy dzieci. Pozwólmy ich organizmom naturalnie dojrzewać i uczyć się odporności. Nie walczmy z naturą. Ona wie najlepiej. Bo gdyby nie wiedziała, to by nas już dawno na tej planecie nie było.

Ale skoro już koniecznie musimy szczepić, to szczepmy wyłącznie dorosłych. Dojrzały organizm, w odróżnieniu od “fabrycznie nowego” organizmu noworodka, który kilka godzin temu przyszedł dopiero na świat, nie przeżyje jakiegoś strasznego szoku po wstrzyknięciu w mięsień zmodyfikowanych wirusów z dodatkiem chemicznego koktajlu. Trochę pocierpi, ale nic strasznego mu się nie stanie. Na co dzień przecież oddycha smogiem i żywi się glifosatem z dodatkiem owoców i warzyw, oraz antybiotykami z dodatkiem przemysłowo pozyskanego mięsa, więc co za różnica, jeśli przyjmie jeszcze jedną dawkę jakiejś trucizny?

Od kogo noworodek może się w szpitalu zarazić gruźlicą, żółtaczką lub tężcem? Od innego noworodka, który urodził się 10 minut wcześniej, czy raczej od pielęgniarki, lekarza, lub tatusia, który właśnie wkroczył dumnie na oddział, żeby dzielić się swoją radością z narodzin potomstwa, a przy okazji także wszystkimi wirusami, jakie w nim sobie komfortowo bytują?

Skoro już chcemy kogoś tymi szczepionkami masakrować, to nie masakrujmy najsłabszych i najbardziej bezbronnych, tylko masakrujmy sami siebie. Skoro nie ma kasy na szczepienia dla wszystkich, to szczepmy nas, żebyśmy nie zarażali dzieci.

A dzieci zostawmy w spokoju.

Pozwólmy Naturze działać. Oczywiście wiąże się to z ryzykiem. Być może trochę więcej dzieci będzie umierać. Ale coś za coś – przeżyją dzieci silniejsze i lepiej przystosowane. Tak to powinno działać.

Bo jeśli naprawdę dążymy do tego, aby za wszelką cenę przeżyło każde dziecko (no chyba że umarło w wyniku NOP-a), to paradoksalnie nie ma już dla nas ratunku – ale zrozumiemy to, gdy już być może będzie za późno…

Poradnik dla lekarzy – jak nakłonić pacjenta do szczepienia

Idziesz do lekarza z objawami grypy. Lekarz zupełnie niezobowiązująco, mimochodem, nieśmiało zaczyna Cię zachęcać do szczepienia przeciw grypie.

Myślisz, że to taka improwizowana, zupełnie naturalna rozmowa?

Nic bardziej mylnego. Jest duża szansa na to, że lekarz rozmawia z Tobą wg instrukcji, dzięki której po prostu nauczył się, jak manipulować rozmową z pacjentem, aby sprzedać mu produkt, czyli szczepionkę.

Tylko czy to jeszcze lekarz, czy już sprzedawca?

Jest sobie coś takiego, jak Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy.

Na stronie internetowej tego programu znajdują się do pobrania różne „pomoce naukowe”.

http://opzg.pl/do-pobrania

Znajdziecie tam także poradnik, który nosi tytuł: „Jak Skutecznie Rekomendować Szczepienia Przeciw Grypie” (kliknij na łącze aby otworzyć ten poradnik).

Oczywiście nazwa jest myląca. Tytuł powinien brzmieć „Jak skutecznie prowadzić rozmowę z klientem, aby nakłonić go do podjęcia decyzji o zakupie szczepionki”.

Oto jedynie próbka. Fragmencik. Na zachętę… 🙂

To teraz jeszcze dla porządku sprawdźmy, kto sponsoruje Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy.

Na stronie programu w menu na górze wybieramy kolejno „O Programie” => Partnerzy.

http://opzg.pl/o-programie/partnerzy

Czy kogoś to dziwi, że jednym ze sponsorów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy jest prywatna firma – bardzo duża firma, wielki koncern, komercyjna fabryka szczepionek – Sanofi Pasteur?

Czy jednak należy się dziwić, że firma, której biznes polega na produkcji i sprzedawaniu szczepionek, uczy lekarzy, jak manipulować pacjentami, żeby te szczepionki kupowali?..

Otóż dziwić się nie należy.

Należy jedynie mieć świadomość, co się dzieje wokół nas…

Wyszczepialność populacji – trochę statystyki

Według GUS, na koniec czerwca br. ludność Polski wynosiła 38.422.346 osób.

Polaków w wieku 35 lat i więcej było 22.577.893, co stanowi 59% ogółu populacji.

Czyli 59% procent obywateli Polski zostało zaszczepionych na gruźlicę, błonicę, krztusiec, polio i odrę 17 lat temu, lub jeszcze dawniej.

Przypomnijmy – jeśli szczepionka w ogóle działa, to odporność przy dużym szczęściu utrzymuje się najczęściej max kilkanaście lat.

Jeśli przesuniemy tę granicę wieku np. do lat 40, to mamy tutaj 19.444.356 osób co stanowi 51% ogółu populacji. Czyli ponad połowa z nas wszystkich otrzymała ostatnie szczepionki ponad 20 lat temu!

A taka na przykład szczepionka przeciw WZW B weszła do kalendarza szczepień dopiero w 1996 roku, co oznacza, że w praktyce rocznik 1995 i roczniki starsze są zaszczepione w nikłym stopniu – bo szczepią się jedynie osoby przed zabiegami typu operacja. Rocznik 1995 i roczniki starsze, to na dziś ponad 30mln. 300tys. ludzi, czyli prawie 79% naszej polskiej populacji! Ile osób spośród tych 30 milionów zaszczepiło się przeciw żółtaczce, bo musiało, bo akurat miało zabieg operacyjny?

Dlaczego więc nie chce wybuchnąć żadna epidemia WZW B?

Czyli, pomijając WZW B, albo nie ma epidemii, bo wszyscy są skutecznie do dziś zaszczepieni w dzieciństwie i te szczepienia nadal działają (odporność wyindukowana szczepionkami ponad 20 lat temu istnieje nadal tak, jakby te szczepienia odbyły się wczoraj), albo…

nie ma epidemii, bo… nie ma epidemii!

I nie byłoby ich tak czy inaczej, bez względu na szczepienie lub nieszczepienie dzieci.

Dzieci i młodzież do 19 roku życia to na dziś jedynie 7.691.000 osób, co stanowi zaledwie 20% populacji. Możemy więc mówić o tym, że „skutecznie zaszczepionych” mamy trochę ponad 1/5 wszystkich obywateli Polski – zakładając oczywiście, że szczepienia skutecznie chronią przed chorobami zakaźnymi przynajmniej kilka lat.

To poprosimy teraz o wyniki badań, które mówią, że wystarczy jeden raz (jednym cyklem) zaszczepić 20% populacji – (potem jedynie systematycznie doszczepiając wszystkie nowo narodzone dzieci), aby chroniło to skutecznie całą populację.

Skoro pod groźbą kary grzywny przymusowo szczepi się moje, Twoje, Nasze dzieci, bo to rzekomo chroni całą populację, to żądajmy albo badań potwierdzających, że rocznik 1970 i roczniki starsze są nadal odporne na takie choroby jak gruźlica, polio, błonica, krztusiec, odra i tężec – po szczepieniach z dzieciństwa, albo żądajmy obowiązkowego szczepienia wszystkich dorosłych, co 10 lat, dawkami przypominającymi!

Zakończmy wreszcie tę farsę ze szczepieniami obowiązkowymi wyłącznie samych dzieci: albo niech nam GIS i Konstanty R. udowodnią odpowiednimi, wiarygodnymi badaniami, że nasze szczepienia z dzieciństwa nadal nas chronią, albo znieśmy w ogóle przymus szczepień, albo obowiązkowo szczepmy wszystko, co się (jeszcze) rusza, od urodzenia do śmierci, co 10-15 lat, dawkami przypominającymi.

Bo przecież nie można twierdzić, że szczepienia dzieci chronią całą populację, dopóki nie istnieją badania potwierdzające, że dzisiejsi 40-latkowie, 50-latkowie i emeryci są nadal skutecznie chronieni szczepieniami, które zostały im zaaplikowane w dzieciństwie.

No to gdzie te badania, Panie Marku Posobkiewiczu? Panie Konstantu Radziwiłłu?… No gdzie?…

A jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jakie były powody wprowadzenia w roku 1996 obowiązkowego szczepienia noworodków przeciw WZW B, może Pana Ministra zapytać takim o to króciutkim wnioskiem.

I niech się chłopak tłumaczy. Co prawda to nie on wprowadzał, ale on przecież nadal podtrzymuje ten obowiązek…

***

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł

Ministerstwo Zdrowia

ul. Miodowa 15

00-952 Warszawa

kancelaria@mz.gov.pl

Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, zwracam się do Ministra Zdrowia z prośbą o udostępnienie mi przez Pana Ministra informacji publicznej w następującym zakresie:

Kopie wszystkich dokumentów będących w posiadaniu Ministerstwa Zdrowia (np. analizy, ekspertyzy, raporty wytworzone na zamówienie Ministerstwa Zdrowia lub korespondencja otrzymana przez Ministerstwo Zdrowia np. od GIS, PZH itp.), związanych z wprowadzeniem w roku 1996 do kalendarza szczepień obowiązkowych szczepionki przeciw WZW B, których treść uzasadniła wprowadzenie przez Ministra Zdrowia obowiązku poddawania dzieci szczepieniom przeciw WZW B poczynając od roku 1996.

Forma udostępnienia w/w informacji publicznej: kopie w/w dokumentów w formacie pdf przesłane na adres: ………………

…………………………..

[podpis]

***

Źródło: dane GUS z czerwca 2017:

Bezmiar niewiedzy Głównego Inspektora Sanitarnego

Główny Inspektor Sanitarny został niedawno wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej poproszony o udostępnienie następujących dokumentów:

  • treść wytworzonych przez Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego w latach 2016-2017 raportów i analiz na temat napływu do Polski obecnie już ponad 1,5 miliona obywateli Ukrainy, w kontekście możliwości wystąpienia na terenie Polski zagrożenia epidemiologicznego związanego z nieznanym i pozostającym poza jakąkolwiek kontrolą ze strony władz Rzeczypospolitej Polskiej stanem zaszczepienia (lub niezaszczepienia) tych obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski (w ilości obecnie około 1500000 osób) i którzy na terenie Polski pozostają na pobyt dłuższy niż kilka tygodni.
  • treść wytworzonych przez Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego w latach 2010-2017 raportów i analiz na temat wpływu na sytuację epidemiologiczną Polski faktu powszechnej rezygnacji obywateli Polski powyżej 19. roku życia z dobrowolnego odnawiania szczepień, które są obowiązkowe jedynie do 19. roku życia.
  • treść wytworzonych przez Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Głównego Inspektora Sanitarnego raportów i analiz, zawierających dane o szacowanym w roku 2016 oraz w roku 2017 odsetku obywateli Polski powyżej 19. roku życia, u których ze względu na zaniechanie regularnego, dobrowolnego odnawiania szczepień, które były obowiązkowe do 19. roku życia, zanikła odporność na choroby, które objęte są programem szczepień obowiązkowych – w praktyce zapewniających zaszczepienie niemal całej populacji Polski, ale jedynie do 19. roku życia, oraz zawierających dane o wpływie tego odsetka osób z utraconą w wyniku zaniechania dobrowolnego odnawiania szczepień ochronnych odpornością na sytuację epidemiologiczną Polski.

W otrzymanej odpowiedzi (skan poniżej) GIS informuje, że nie posiada takowych opracowań, raportów i analiz.

Co oznacza ta odpowiedź GIS?

Otóż wynika z niej, że Główny Inspektor Sanitarny:

NIE WIE czy masowy napływ osób z terenu Ukrainy stanowi zagrożenie czy nie stanowi zagrożenia dla sytuacji epidemiologicznej Polski. Nie wie, bo nie posiada na ten temat żadnych dokumentów.

NIE WIE jaki wpływ na sytuację epidemiologiczną Polski ma fakt, że dorośli Polacy nie odnawiają dobrowolnie szczepień obowiązkowych, którym zostali poddani jako dzieci. Nie wie, bo nie posiada na ten temat żadnych dokumentów.

NIE WIE, u jakiego odsetka dorosłych obywateli Polski już dawno zanikła odporność wytworzona za pomocą szczepionek otrzymanych w dzieciństwie. Nie wie, bo nie posiada na ten temat żadnych dokumentów.

Powstaje więc pytanie – skoro Główny Inspektor Sanitarny nie posiada tak elementarnych informacji, niezwykle istotnych dla naszego bezpieczeństwa epidemiologicznego, to kto ma wiedzieć?

Po co nam GIS, który nie wie, czy napływ do Polski prawie 2 milionów Ukraińców nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia epidemiologicznego?

Po co nam GIS, który pracowicie co rok opracowuje kalendarz szczepień dla dzieci, a najwyraźniej nie interesuje go w ogóle, czy dorośli obywatele Polski są nadal aby na pewno odporni na choroby, na które zostali zaszczepieni kilkadziesiąt lat temu? Przecież szczepionki – o ile w ogóle działają – to dają odporność co najwyżej na kilka, lub kilkanaście lat…

Czy więc na pewno mamy podstawy, aby zakładać, że sytuacja epidemiologiczna Polski jest pod pełną kontrolą GIS?

Dlaczego w Polsce warto mieć dzieci, Panie Ministrze Zdrowia?

Ministerstwo Zdrowia namawia nas, abyśmy brali przykład z królików, kopulując i namnażając się na potęgę…

Skoro tak, to może warto łysiejącego Konstantego ministra od szczęścia i zdrowia po prostu zapytać, dlaczego w Polsce warto mieć dzieci – bardzo dużo dzieci?…

Swoją drogą, królik to takie zwierzę, które się HODUJE – na mięso i futro… Może więc w tej absurdalnej akcji ministra Konstantego jest jakieś głębsze przesłanie niż jedynie sama hurtowa prokreacja?…

***

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł
Ministerstwo Zdrowia
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa
kancelaria@mz.gov.pl

Do wiadomości:
Jarosław Kaczyński biuro.prezydialne@pis.org.pl
Prezes Rady Ministrów sprm@kprm.gov.pl
Prezydent RP listy@prezydent.pl

Szanowny Panie Ministrze.

Ministerstwo Zdrowia wydało właśnie ciężkie miliony złotych na kampanię sugerującą, że Polacy powinni się namnażać, jak króliki.

W związku z tym uprzejmie Pana Ministra zapytuję, dlaczego w Polsce warto mieć dużo dzieci. Dlaczego w Polsce w ogóle warto mieć dzieci?

Pytam o to mając na uwadze na przykład uwłaczające godności człowieka pseudo-wsparcie, na jakie mogą (nie)liczyć ze strony budżetu państwa rodzice, których dziecko niestety urodziło się niepełnosprawne lub które uległo jakiemuś wypadkowi i co prawda będzie żyło 20-30 lat, ale będzie wymagało stałej 24-godzinnej opieki, którą oczywiście będą sprawować rodzice, rezygnując z pracy, a więc przede wszystkim ze źródeł utrzymania pozwalających im żyć na elementarnym poziomie przyjętym w krajach cywilizowanego świata.

Pytam o to także mając na uwadze możliwe (czyli takie, których nie sposób wykluczyć) powikłania występujące po podaniu dziecku obowiązkowych (czyli takich, do których podania zmusza rodziców państwo polskie – pod groźbą dotkliwych kar finansowych) szczepionek, które dziecko w Polsce musi regularnie otrzymywać od dnia urodzenia aż do 19 roku życia.

Przecież żadna ze szczepionek podawanych dzieciom pod przymusem nie jest na tyle bezpieczna, aby można było rodziców dziecka zapewnić, że nie istnieje żadne zagrożenie trwałego upośledzenia dziecka (fizycznego bądź umysłowego) w wyniku podania mu szczepionki, czyli preparatu, którego możliwych efektów ubocznych nikt nie jest w stanie tak naprawdę przewidzieć.

Żaden lekarz kwalifikujący dziecko do szczepienia nie udzieli przecież gwarancji na piśmie, że po podaniu szczepionki dziecko na pewno nie ulegnie trwałemu upośledzeniu, lub nie zachoruje, lub nie będzie chorować częściej, niż gdyby szczepionki mu nie podano.

Tak więc dlaczego w Polsce warto mieć dzieci, Panie Ministrze? Wydał Pan kilka milionów złotych z pieniędzy podatników, aby zachęcać nas do kopulowania jak króliki, więc z pewnością potrafi Pan udzielić odpowiedzi na powyższe pytania.

Serdecznie pozdrawiam,

…………………………………

Wniosek nr 2 do Ministerstwa Zdrowia o informację publiczną

Polska może się poszczycić co prawda „wysoką wyszczepialnością” ale w praktyce głównie wśród swoich obywateli do 19 roku życia. Bo dzieci muszą być zaszczepione wszystkie, a powyżej 19 roku życia to już jedynie osoby „szczególnie narażone”, czyli studenci uczelni medycznych, pracownicy ochrony zdrowia i służb weterynaryjnych.

Jak to więc możliwe, że szczepione są głównie dzieci, a osoby dorosłe, u których już dawno wygasła odporność po otrzymaniu szczepionki np. 20 lat temu, mimo wszystko nadal nie chorują na te wszystkie groźne choroby, wymagające obowiązkowego szczepienia?

Czy ktoś z Was odnawiał sobie, dobrowolnie, szczepienie przeciw odrze, śwince i różyczce? A może przeciw błonicy, krztuściowi, tężcowi i polio?…

Nie? No to dlaczego nie chorujecie? 🙂

Mówi się, że niezaszczepione dziecko stanowi zagrożenie dla innych dzieci. Co w takim razie z 40-letnim delikwentem, który już dawno utracił odporność na choróbska, przeciwko którym został zaszczepiony 30 lat temu, gdy go mama za rączkę przyprowadziła do przychodni? On nie stanowi żadnego zagrożenia, ale niezaszczepione dziecko stanowi?

A co z masowym napływem do Polski Ukraińców w ilości obecnie już około 1,5 miliona sztuk?

Oni są raczej zaszczepieni „na wszystko, co się rusza” – czyli tak, jak wszystkie polskie DZIECI, czy może raczej nie są zaszczepieni niemal w ogóle?

No to stwarzają zagrożenie epidemiologiczne, czy nie stwarzają?

Bo jeśli nie stwarzają, to po co te obowiązkowe szczepienia i to w praktyce jedynie u dzieci, nie licząc studentów medycyny i pracowników służby zdrowia oraz służb weterynaryjnych?

A jeśli stwarzają, to dlaczego program szczepień obowiązkowych kończy się już raptem na 19-stym roku życia?

Sprawdźmy, co w tej sprawie mają do powiedzenia Ministerstwo Zdrowia oraz Główny Inspektor Sanitarny.

***

Wniosek o udostępnienie informacji publicznej do Ministra Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego

kancelaria@mz.gov.pl

serwis@mz.gov.pl

inspektorat@gis.gov.pl

Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112 poz. 1198, z późn. zm.), zwracam się do Ministra Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego z prośbą o udostępnienie mi informacji publicznej w następującym zakresie:

  • treść wytworzonych przez Ministerstwo Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Ministerstwa Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego w latach 2016-2017 raportów i analiz na temat napływu do Polski obecnie już ponad 1,5 miliona obywateli Ukrainy, w kontekście możliwości wystąpienia na terenie Polski zagrożenia epidemiologicznego związanego z nieznanym i pozostającym poza jakąkolwiek kontrolą ze strony władz Rzeczypospolitej Polskiej stanem zaszczepienia (lub niezaszczepienia) tych obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski (w ilości obecnie około 1500000 osób) i którzy na terenie Polski pozostają na pobyt dłuższy niż kilka tygodni.
  • treść wytworzonych przez Ministerstwo Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Ministerstwa Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego w latach 2010-2017 raportów i analiz na temat wpływu na sytuację epidemiologiczną Polski faktu powszechnej rezygnacji obywateli Polski powyżej 19. roku życia z dobrowolnego odnawiania szczepień, które są obowiązkowe jedynie do 19. roku życia.
  • treść wytworzonych przez Ministerstwo Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego lub na zlecenie Ministerstwa Zdrowia / Głównego Inspektora Sanitarnego raportów i analiz, zawierających dane o szacowanym w roku 2016 oraz w roku 2017 odsetku obywateli Polski powyżej 19. roku życia, u których ze względu na zaniechanie regularnego, dobrowolnego odnawiania szczepień, które były obowiązkowe do 19. roku życia, zanikła odporność na choroby, które objęte są programem szczepień obowiązkowych – w praktyce zapewniających zaszczepienie niemal całej populacji Polski, ale jedynie do 19. roku życia, oraz zawierających dane o wpływie tego odsetka osób z utraconą w wyniku zaniechania dobrowolnego odnawiania szczepień ochronnych odpornością na sytuację epidemiologiczną Polski.

Forma udostępnienia w/w informacji publicznej: na adres ……………………

………………………………
[imię nazwisko]

Dobra zmiana, czyli przymusowe szczepienie osób dorosłych

Czy wiecie o tym, że Jarosław Polskęzbaw Kaczyński rękami swoich wiernych i oddanych sług prowadzi obecnie prace nad ustawą, dzięki której zostaniecie – tak, Wy, osoby dorosłe – prawnie zmuszeni do poddania się obowiązkowemu szczepieniu, jeśli Minister Zdrowia lub wojewoda (podległy premierowi) wyda taki rozkaz stwierdzając, że istnieje „stan zagrożenia epidemiologicznego”?

Nawet nie epidemia, ale jedynie „stan zagrożenia”…

A więc kto zabroni Ministrowi Zdrowia uznać, że w listopadzie istnieje „stan zagrożenia” epidemią grypy?

Projekt ustawy przewiduje również, że badanie kwalifikacyjne do szczepienia będzie mogła machnąć nawet pielęgniarka – żeby było szybciej:

A jeśli Systemowi nie uda się wstrzyknąć w nas wszystkich zakupionych szczepionek (bo będziemy się potrafili przed tym obronić), to aby się zakupione przez państwo od koncernów medycznych za ciężkie miliony złotych szczepionki nie zmarnowały, zostaną wstrzyknięte osobom niepełnosprawnym, dzieciom (np. w domach dziecka) lub bezradnym staruszkom w domach opieki:

I to się dzieje naprawdę.

A „dobra zmiana” być może dopiero się rozkręca…

Na podanej poniżej stronie jest link do formularza, za pomocą którego każdy z nas może wysłać swoją własną opinię do projektu.

http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304556/katalog/12466357#12466357

Jeśli nie wiecie, co napisać w takiej opinii, to można się sugerować gotowymi przykładami zamieszczonymi poniżej.

Uwaga – formularz na powyższej stronie dopuszcza jedynie 4000 znaków. Jeśli napisana przez Ciebie opinia będzie dłuższa, niż 4000 znaków, to trzeba to wysłać mailem na adres opiekuna tego projektu ustawy:

sekretariat.ep@gis.gov.pl

temat maila: opinia do projektu ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz niektórych innych ustaw (projekt z dnia 27-10-2017r.)

Przykład nr 1.

Ustawa, którą Państwo próbują „przepchnąć” łamie nie tylko prawa, które gwarantuje Konstytucja (dotyczące wolności), ale przede wszystkim podstawowe prawa człowieka o decydowaniu o sobie. Jeśli ten pseudokompensacyjny program odszkodowań ma zamydlić nam oczy, to chyba nie doceniają Państwo inteligencji obywateli. 70.000zł w przypadku trwalego uszczerbku na zdrowiu, to kwota żenująca. Biorąc pod uwagę opiekę nad takim dzieckiem do końca życia, rehabilitacje, leczenie, sprzęt…to jakaś kpina. Nie mówiąc już o kwalifikacji NOP przez osoby bezpośrednio zainteresowane tym, żeby tych NOP-ów nie było w statystykach. Do tego higienistka szkolna w roli gestapo i swobodny przepływ danych wrażliwych nie wiadomo gdzie. To chyba jakiś żart!!

Przykład nr 2.

Art. 17b ust. 3: „Podmiot, który zawarł umowę na dostawę szczepionek (…) jest obowiązany (…) do dokonania wpłaty na rachunek bankowy Funduszu w wysokości nie wyższej niż 2% wartości brutto umowy”.

Czyli jeśli podmiot wpłaci na fundusz 0,000000000001% wartości brutto umowy, to spełni ustawowy obowiązek, tak? Bo nie więcej niż 2% to także 0,000000000001%.

Czyli zgłaszam oczywisty błąd pisarski – z pewnością winno być „nie NIŻSZEJ niż 2% wartości brutto umowy” bo nie wierzę, że autor tego ustępu ma tak poważne problemy z logicznym rozumowaniem na poziomie elementarnym.

Przykład nr 3.

Czy ja dobrze rozumiem, że szczepionki, których nie uda Wam się przymusowo wstrzyknąć obywatelom świadomym swoich praw i potrafiącym się bronić przed rządem zlobbowanym przez komercyjne firmy produkujące szczepionki i lekarstwa, które leczą choroby wywołane tymi szczepionkami, będą mogły na mocy tej ustawy zostać w praktyce bez żadnej kontroli wstrzyknięte osobom upośledzonym, osobom w domach starców, lub dzieciom w domach dziecka? (art. 16e)

W jaki sposób ta ustawa miałaby wykluczać sytuację, w której Minister Zdrowia (jakiś dowolny hipotetyczny – broń boże nie mam tu na myśli Ministra Radziwiłła) w ramach dowodu wdzięczności za okazaną mu przez koncern farmaceutyczny „dyskretną pomoc finansową” nagle stwierdza zagrożenie epidemią np. grypy i decyduje, że trzeba koniecznie i obowiązkowo zaszczepić np. wszystkich mieszkańców Trójmiasta szczepionką oczywiście wyprodukowaną wyłącznie przez ten koncern?

Bardzo mnie również rozbawiło, że to Minister Zdrowia określi, jakie objawy chorobowe pozwalają na przyznanie „świadczenia kompensacyjnego”.

Moja wyobraźnia podpowiada mi taki obrazek, że Minister Zdrowia (jakiś dowolny hipotetyczny – broń boże nie mam tu na myśli Ministra Radziwiłła), w ramach dowodu wdzięczności za okazaną mu przez koncern farmaceutyczny „dyskretną pomoc finansową”, określi objawy chorobowe w taki sposób, aby wykluczało to większość niepożądanych odczynów poszczepiennych występujących po podaniu szczepionki produkowanej przez ten koncern… I co mu kto za to zrobi?

Czy jeśli moje dziecko umrze nagle, w nocy, 5 dni po podaniu szczepionki, na skutek bezdechu i nagłego zatrzymania akcji serca, to Minister Zdrowia zdecyduje, że dziecko nie umarło w wyniku podania szczepionki, a ja jedynie „miałem pecha”, że wystąpiła taka koincydencja, ale to na pewno nie szczepionka zabiła moje dziecko, więc o świadczeniu kompensacyjnym mogę zapomnieć?

Podobnie – jeśli dzień po podaniu szczepionki moje dziecko zostanie trwale i nieodwracalnie sparaliżowane, a Minister Zdrowia (jakiś dowolny hipotetyczny – broń boże nie mam tu na myśli Ministra Radziwiłła), w ramach dowodu wdzięczności za dyskretną pomoc finansową okazaną mu przez koncern mfarmaceutyczny, nie wpisał trwałego paraliżu na listę objawów chorobowych „o których mowa w ust. 1” to także mogę zapomnieć o „świadczeniu kompensacyjnym”, prawda?

Czy autorzy tego projektu są ograniczeni umysłowo i nie rozumieją, że NIE JEST MOŻLIWE określenie WSZYSTKICH POTENCJALNYCH skutków ubocznych nagłego wstrzyknięcia do organizmu człowieka (a zwłaszcza dziecka) substancji zawierającej trucizny takie jak np. formaldehyd czy rtęć lub inne świństwa takie jak np. białka odzwierzęce?

Czy autorzy tego projektu są ograniczeni umysłowo i nie rozumieją, że każdy organizm ludzki jest INNY i nie sposób przewidzieć reakcji jednego, unikalnego organizmu, na wstrzyknięcie do jego wnętrza szczepionki? A może Minister Zdrowia zatrudni jakiegoś jasnowidza, który za pomocą szklanej kuli wywróży, co na pewno może się stać dziecku po podaniu danej szczepionki, a co na pewno nie może?

Minister Zdrowia ma określać, jakie objawy są związane z podaniem szczepionki, a jakie nie są? Przecież to jest kpina z inteligencji obywateli tego kraju…

Co ma mi zrekompensować świadczenie kompensacyjne w wysokości 1/7 przeciętnego wynagrodzenia pomnożonej przez ilość dni hospitalizacji (jednak nie więcej niż 70000zł), jeśli dziecko będzie po podaniu szczepionki dożywotnio sparaliżowane?

Przeraża mnie również świadomość tego, jakie możliwości szykanowania obywateli otwiera przed wami rejestr osób, które się nie zaszczepiły pomimo rozkazu wydanego przez Ministra Zdrowia albo przez wojewodę.

Ten projekt przypomina mi początki ery Hitlera w Niemczech. Totalna kontrola nad obywatelem i jego totalne ubezwłasnowolnienie. Dobra zmiana. Gratuluję.

Co planujecie w następnym kroku? Wykluczenie z ubezpieczenia społecznego osób, które nie chcą się poddać obowiązkowemu szczepieniu substancją wyprodukowaną przez koncern farmaceutyczny, którego biznes opiera się wyłącznie na tym, że ludzie dość długo żyją, ale możliwie dużo chorują?? A może kary więzienia? A może odbieranie rodzicom dzieci za odmowę podania dziecku substancji wyprodukowanej przez koncern farmaceutyczny, którego biznes opiera się wyłącznie na tym, że ludzie dość długo żyją, ale możliwie dużo chorują?

Przykład roboczy: szczepionka Tetraxim

Pytania do lekarza, na przykładzie szczepionki tetraxim (błonica, tężec, krztusiec, polio – dalej nazywana “BTK”).

Ulotka http://www.sanofipasteur.pl/pdf/TETRAXIM_ULOTKA_2016.pdf:

“Co to jest TETRAXIM i w jakim celu się go stosuje

TETRAXIM jest szczepionką stosowaną do ochrony przeciw chorobom zakaźnym. TETRAXIM pomaga chronić dziecko przed błonicą, tężcem, krztuścem i poliomyelitis.”

Fajnie. A co to znaczy “do ochrony”? Jakie jest prawdopodobieństwo zachorowania przez dziecko na BTK, jeśli podamy szczepionkę, a jakie jest, jeśli nie podamy?

Czy podanie dziecku tej szczepionki daje nam pewność, że dziecko NIGDY nie zachoruje na BTK? Ile osób w ostatnim roku zachorowało na B lub T lub K? Ile z tych osób było zaszczepionych przeciwko BTK tą szczepionką? Ile z tych osób było zaszczepionych inną szczepionką (jaką?)? Ile z tych osób było niezaszczepionych?

I “pomaga chronić”? Skoro pomaga, to komu albo czemu pomaga i w jaki sposób pomaga?

Ulotka:

“Kiedy nie stosować szczepionki TETRAXIM

– jeśli dziecko ma uczulenie na:

• substancję czynną szczepionki TETRAXIM lub którykolwiek z pozostałych składników szczepionki TETRAXIM (wymienionych w punkcie 6);

• inne szczepionki zawierające którąkolwiek z substancji wymienionych w punkcie 6;

• jakąkolwiek szczepionkę przeciw krztuścowi;

• glutaraldehyd, neomycynę, streptomycynę lub polimyksynę B, ponieważ te substancje stosowane są w procesie wytwarzania;

– jeśli u dziecka wystąpiła reakcja alergiczna po podaniu szczepionki zawierającej te same substancje;

– jeśli u dziecka występuje postępująca encefalopatia (uszkodzenie mózgu);

– jeśli u dziecka wystąpiła encefalopatia (uszkodzenie mózgu) w ciągu 7 dni po poprzedniej dawce szczepionki przeciw krztuścowi (bezkomórkowej lub pełnokomórkowej);

– jeżeli u dziecka występuje gorączka lub ostra choroba (szczepienie należy przełożyć).”

W jaki sposób można z całą pewnością wykluczyć, że moje dziecko nie jest uczulone na “substancję czynną szczepionki TETRAXIM lub którykolwiek z pozostałych składników szczepionki TETRAXIM (wymienionych w punkcie 6), inne szczepionki zawierające którąkolwiek z substancji wymienionych w punkcie 6, jakąkolwiek szczepionkę przeciw krztuścowi, glutaraldehyd, neomycynę, streptomycynę lub polimyksynę B”?

Na jakąkolwiek szczepionkę przeciw krztuścowi? Czy można stwierdzić lub wykluczyć uczulenie na “jakąkolwiek szczepionkę przeciw krztuścowi”, zanim zostanie ona dziecku podana?

Teraz przechodzimy do działu “Ostrzeżenia i środki ostrożności”.

Producent pisze:

“Jeśli jakikolwiek z niżej wymienionych objawów wystąpił w czasowym związku z otrzymaniem szczepionki zawierającej antygeny krztuśca (decyzja o podaniu kolejnych dawek szczepionki zawierającej antygeny krztuśca powinna być podjęta ostrożnie):

• gorączka 40°C lub wyższa w ciągu 48 godzin niespowodowana inną zidentyfikowaną przyczyną;

• zapaść lub stan podobny do wstrząsu z epizodem hipotensyjno-hiporeaktywnym (obniżenie aktywności) w ciągu 48 godzin po szczepieniu;

• długotrwały, nieutulony płacz trwający 3 godziny lub dłużej, który wystąpił w ciągu 48 godzin po szczepieniu;

• drgawki z lub bez gorączki, występujące w ciągu 3 dni po szczepieniu.”

Czy jeśli po poprzednim podaniu szczepionki z antygenami krztuśca nie wystąpiły powyższe objawy, to czy oznacza to, że po podaniu takiej szczepionki teraz Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ takie objawy nie wystąpią?

“Jeśli u dziecka po poprzednim podaniu szczepionki zawierającej toksoid tężcowy (szczepionki przeciw tężcowi) wystąpił zespół Guillain-Barré (nietypowa wrażliwość, niedowład) lub zapalenie nerwu barkowego (niedowład, rozlany ból ręki i ramienia), decyzja o podaniu kolejnej szczepionki zawierającej toksoid tężcowy powinna zostać oceniona przez lekarza.”

Czy jeśli po poprzednim podaniu szczepionki zawierającej toksoid tężcowy nie wystąpił zespół Guillain-Barré, to czy oznacza to, że po podaniu takiej szczepionki teraz Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ teraz także NIE WYSTĄPI zespół Guillain-Barré?

“W przypadku dziecka w trakcie leczenia obniżającego odporność lub dziecka z niedoborami odporności, odpowiedź immunologiczna po podaniu szczepionki może być osłabiona. W takim przypadku zaleca się przełożyć szczepienie do czasu ukończenia leczenia lub wyzdrowienia. “

Czy niedobór odporności u mojego dziecka został wykluczony? Jeśli tak, to na podstawie czego ten niedobór został wykluczony?

“Należy powiedzieć lekarzowi lub farmaceucie o wszystkich lekach stosowanych obecnie lub ostatnio u dziecka, a także o lekach, które są planowane do zastosowania u dziecka.”

Czy wykluczona jest taka możliwość, że jutro moje dziecko zachoruje na jakąś chorobę, która je zabije lub ciężko upośledzi w związku z podaniem mu tej szczepionki dzisiaj?

“W procesie wytwarzania szczepionki TETRAXIM stosowany jest formaldehyd jako substancja pomocnicza.”

Czy to prawda, że formaldehyd jest gazem o charakterystycznej, duszącej woni i jest silną trucizną? Czy to prawda, że formaldehyd jest stosowany do wyrobu żywic syntetycznych, włókien chemicznych, barwników i jako środek odkażający? Czy dobrze rozumiem, że ta szczepionka zawiera substancję, która jest trucizną i która zostanie wstrzyknięta bezpośrednio do organizmu mojego dziecka z pominięciem bariery ochronnej układu pokarmowego?

“Szczepionkę tę należy zawsze stosować zgodnie z zaleceniami lekarza. W razie wątpliwości należy zwrócić się do lekarza.”

Właśnie to robię. Mam wątpliwości więc się zwracam. 🙂

“W razie jakichkolwiek dalszych wątpliwości związanych ze stosowaniem tej szczepionki należy zwrócić się do lekarza, farmaceuty lub pielęgniarki.”

Właśnie to robię. Mam wątpliwości więc się zwracam. 🙂

A teraz dział czwarty “Możliwe działania niepożądane”.

“Jak każdy lek, TETRAXIM może powodować działania niepożądane, chociaż nie u każdego one wystąpią.”

Naprawdę? A więc czy u mojego dziecka wystąpią, czy nie wystąpią?

“Po podaniu jakiejkolwiek szczepionki istnieje możliwość bardzo rzadkiego wystąpienia poważnych reakcji alergicznych (dotyczy mniej niż 1 na 10 000 osób).

Należą do nich:

• trudności w oddychaniu

• zsinienie języka lub warg

• wysypka

• opuchnięcie twarzy lub gardła

• niskie ciśnienie krwi powodujące zawroty głowy lub zapaść.”

Czy powyższe reakcje alergiczne wystąpią u mojego dziecka po podaniu tej szczepionki, czy nie wystąpią?

Czy jeśli po podaniu tej szczepionki u mojego dziecka wystąpią trudności w oddychaniu, to czy taka reakcja alergiczna może, czy nie może doprowadzić do śmierci mojego dziecka?

Czy jeśli po podaniu tej szczepionki u mojego dziecka wystąpią takie objawy, jak niskie ciśnienie krwi powodujące zawroty głowy lub zapaść, to czy taka reakcja alergiczna może czy nie może doprowadzić do śmierci mojego dziecka?

“Objawy te występują na ogół bardzo szybko po wstrzyknięciu, w czasie gdy dziecko jest nadal w przychodni lub gabinecie lekarskim”

Co to znaczy “na ogół”? Jakie jest prawdopodobieństwo, że zapaść albo trudności w oddychaniu wywołane podaniem tej szczepionki wystąpią u mojego dziecka dziś w nocy? Jutro w nocy? Pojutrze w nocy?…

Czy wykluczone jest, że w wyniku podania tej szczepionki jutro w nocy moje dziecko będzie mieć trudności w oddychaniu lub”niskie ciśnienie krwi powodujące zawroty głowy lub zapaść.„?

“Inne działania niepożądane

Jeśli u dziecka wystąpi którykolwiek z poniższych działań niepożądanych, nasili się, lub jeśli zostaną zauważone jakiekolwiek działania niepożądane niewymienione w tej ulotce, należy powiedzieć o tym lekarzowi, pielęgniarce lub farmaceucie.

• Bardzo częste reakcje (mogą dotyczyć więcej niż 1 na 10 osób):

– wymioty

– utrata apetytu (problemy związane z karmieniem)

– senność

– ból głowy

– nerwowość (drażliwość)

– nietypowy płacz

– ból mięśni

– zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia

– ból w miejscu wstrzyknięcia

– obrzęk w miejscu wstrzyknięcia

– gorączka 38°C lub wyższa

– złe samopoczucie.

. • Częste reakcje (mogą dotyczyć 1 do 10 osób na 100):

– biegunka

– bezsenność (zaburzenia snu)

– stwardnienie w miejscu wstrzyknięcia.

• Niezbyt częste reakcje (mogą dotyczyć 1 do 10 osób na 1000)

– długotrwały, nieutulony płacz

– zaczerwienienie i opuchnięcie większe niż 5 cm w miejscu wstrzyknięcia

– gorączka 39°C lub wyższa.

• Rzadkie reakcje (mogą dotyczyć 1 do 10 osób na 10 000): – gorączka 40°C lub wyższa.”

Jeśli u dziecka po podaniu szczepionki występuje “długotrwały, nieutulony płacz ”, to jaka jest przyczyna takiej reakcji organizmu dziecka na podanie szczepionki i w jaki sposób może to rzutować na zdrowie dziecka w przyszłości? Który składnik tej szczepionki może być powodem „nieutulonego płaczu” i jaki jest mechanizm powstawania takiego objawu?

Na tej samej zasadzie budujemy te dwa pytania z każdym z powyższych objawów. Niech lekarz nam wyczerpująco tłumaczy, dlaczego po podaniu tej szczepionki występują takie reakcje. Jeśli choć w jednym przypadku powie “Nie wiem”, to nie udzielił nam pełnej informacji więc nie możemy podać dziecku tej szczepionki bo nie otrzymaliśmy pełnej informacji. Stąd też tak ważne jest nagrywanie całej rozmowy.

“Działania niepożądane o nieznanej częstości występowania

Zdarzenia te były zgłaszane bardzo rzadko, jednak ich dokładna częstość występowania nie może być precyzyjnie obliczona:

– drgawki z lub bez gorączki

– omdlenie

– obrzęk (opuchnięcie) większy niż 5 cm, który może rozciągać się na całą kończynę, w którą została podana szczepionka. Ta reakcja pojawia się w ciągu 24 do 48 godzin po szczepieniu i ustępują samoistnie w ciągu 3 do 5 dni. Ryzyko wystąpienia wydaje się być zależne od liczby poprzednich dawek szczepionki zawierającej bezkomórkowe składniki krztuścowe, z większym ryzykiem po czwartej lub piątej dawce – wysypka, rumień i pokrzywka – powiększenie węzłów chłonnych szyi, pachy lub pachwiny (limfadenopatia).”

Co się dzieje w układzie nerwowym dziecka, jeśli po podaniu szczepionki dziecko dostaje drgawek bez gorączki? Czy te zmiany w układzie nerwowym są jedynie chwilowe czy trwałe? Który składnik szczepionki powoduje takie objawy i jaki jest ich mechanizm?

“Możliwe działania niepożądane (tj. niezgłoszone bezpośrednio po szczepionce TETRAXIM, ale po innych szczepionkach zawierających jeden lub więcej składników antygenowych szczepionki TETRAXIM) to:

• zespół Guillain-Barré (nietypowa wrażliwość, niedowład) i zapalenie nerwu barkowego (niedowład, rozlany ból ręki i ramienia) po podaniu szczepionki zawierającej toksoid tężcowy

• u niemowląt przedwcześnie urodzonych (w 28. tygodniu ciąży lub wcześniej), w ciągu 2-3 dni po szczepieniu mogą pojawić się dłuższe przerwy pomiędzy oddechami •

epizody hipotensyjno-hiporeaktywne (niedociśnienie, obniżenie aktywności, osłabienie reakcji, obniżona świadomość).”

Czy podanie tej szczepionki mojemu dziecku grozi niedowładem kończyn, który może wymagać długotrwałej rehabilitacji? Jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia tego schorzenia po podaniu tej szczepionki mojemu dziecku? Czy jest ono mniejsze czy większe niż prawdopodobieństwo zachorowania na BTK w przypadku rezygnacji z tego szczepienia?

Czy całkowicie wykluczone jest ryzyko, że po podaniu tej szczepionki u mojego dziecka wystąpi inna, dotychczas nieznana i nienotowana reakcja organizmu na tę szczepionkę, która może doprowadzić do śmierci mojego dziecka?

“Zawartość opakowania i inne informacje

Co zawiera TETRAXIM

– Substancjami czynnymi są:

Jedna dawka (0,5 ml) zawiera:

Toksoid błoniczy nie mniej niż 30 j.m.

Toksoid tężcowy nie mniej niż 40 j.m.

Antygeny Bortedella pertussis

Toksoid krztuścowy 25 mikrogramów Hemaglutynina włókienkowa 25 mikrogramów

Wirus polio (inaktywowany)1 Typ 1 (Mahoney)

40 jednostek antygenu D2 Typ 2 (MEF-1)

8 jednostek antygenu D2 Typ 3 (Saukett)

32 jednostki antygenu D2 6 Adsorbowany na wodorotlenku glinu, uwodniony (0,3 mg Al3+).

– Pozostałe składniki to: podłoże Hanksa bez czerwieni fenolowej (złożona mieszanina aminokwasów, w tym fenyloalanina, soli mineralnych, witamin i innych substancji, takich jak glukoza), formaldehyd, kwas octowy i (lub) wodorotlenek sodu do ustalenia pH, fenoksyetanol, bezwodny etanol oraz woda do wstrzykiwań. Szczepionka może zawierać śladowe ilości glutaraldehydu, neomycyny, streptomycyny i polimyksyny B, które są stosowane w procesie produkcji szczepionki.”

Czy którykolwiek ze składników tej szczepionki może się przyczynić do obniżenia u dziecka odporności lub do powstania chorób będących efektem ubocznym podania tej szczepionki?

Jeśli tak, to proszę szczegółowo opisać po kolei wszystkie składniki szczepionki, które mogą się wiązać z takim zagrożeniem dla zdrowia i życia mojego dziecka w raz z możliwymi schorzeniami, które te składniki mogą wywołać.

“Podmiot odpowiedzialny

Sanofi Pasteur SA – 2, avenue Pont Pasteur – 69007 Lyon – Francja Wytwórca Sanofi Pasteur SA – 2, avenue Pont Pasteur – 69007 Lyon – Francja SANOFI-AVENTIS Zrt. – 1225 Budapest, Campona u. 1 (Harbor Park) – Węgry”

Czy producent szczepionki, koncern Sanofi, produkuje jakikolwiek lek, który może mieć zastosowanie w leczeniu schorzeń powstałych na skutek podania mojemu dziecku tej szczepionki?

***

Jeśli lekarz na którekolwiek z powyższych pytanie odpowie “Nie wiem”, “Nie posiadam takiej wiedzy” lub podobnie, to znaczy, że nie udzielono Wam pełnej informacji o zagrożeniach płynących z podania tej szczepionki dziecku. A skoro nie otrzymaliście pełnej informacji o zagrożeniach, to nie możecie ryzykować ani zdrowia ani życia dziecka podając mu tą szczepionkę.

Stąd też obowiązkowo należy nagrywać taką rozmowę z lekarzem.

Pamiętajmy – nawet nagrywanie bez poinformowania lekarza o nagrywaniu nie jest zabronione.